Pan Jezus postawił kiedyś swoim uczniom pytanie: „Za kogo wy mnie uważacie?”. Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym wyznał, że On jest Mesjaszem, Synem Bożym. Spróbujmy zadać to pytanie sobie samym.

Za kogo ja uważam Jezusa Chrystusa? Czy On jest Mesjaszem, Synem Bożym? Czy On jest Królem? Bowiem w myśleniu Izraelity Mesjasz to właśnie Król. Na dowód tego, że tak jest, że takie było myślenie ludzi, którzy współcześnie żyli i byli z Chrystusem, jest prawda o tym, w jaki sposób oni zareagowali, gdy Pan dokonał wielkiego cudu rozmnożenia chleba. Chcieli Jezusa okrzyknąć Królem. Mesjasz miał czynić cuda i oto Mesjasz przyszedł na świat. Naturalną więc rzeczą było obwołać Go Królem. To nie ważne, że oni mieli skażony obraz króla, ale ważne jest, że każdy Izraelita Mesjasza utożsamiał z królem.

Wiele fragmentów Biblii wskazuje właśnie na tę prawdę, że Bóg jest Królem. A Jezus, który miał tę świadomość, że jest równy Ojcu, również miał świadomość, że jest Królem. W przekonaniu Izraelitów władza królewska należy zawsze tylko do Boga, zaś wszyscy władcy ziemscy są jedynie pełnomocnikami Boga. A zwłaszcza królowie Izraela.

W czasach, w których żył Jezus nie było ani królestwa, ani króla. Jezus natomiast przyszedł aby ogłosić Królestwo Boże na ziemi. A sam mówił, że jest Królem. W modlitwie, którą Jezus Chrystus pozostawił nam jako własną mamy polecenie, abyśmy się modlili: „przyjdź Królestwo Twoje”. Bóg jest Królem! Jezus jest Królem! Jezus jest Tym, który przyszedł ogłosić Królestwo i założyć to Królestwo właśnie tutaj na ziemi. Jest rzeczą charakterystyczną, że zapisane w ewangelii pierwsze słowa, które Jezus wypowiedział do tych, którzy Go słuchali, to były właśnie słowa o Królestwie: „Pokutujcie i nawracajcie się, przybliżyło się do was bowiem Królestwo Boże” — mówi Chrystus Pan. A potem w przypowieściach będzie wyjaśniał na czym polega to Królestwo Boże. Współcześni Jemu nie rozumieli tej prawdy. Tak jak chcieli z Niego uczynić króla ziemskiego, tak nie rozumieli Jego nauki. Jego nauka była głoszona nie tylko do współczesnych, ale do wszystkich ludzi aż do końca świata, także i dla nas. Warto przeczytać te przypowieści, które mówią bezpośrednio o Królestwie Bożym.

Jezus miał świadomość, że jest Królem. Skąd o tym wiemy? Wiemy o tym z Biblii, z ust samego Chrystusa, wiemy o tym również z wydarzeń, które miały miejsce, a zapisane są w Ewangeliach.

Po pierwsze Jezus jest spostrzegany przez tych, którzy Go słuchają, jako nauczający z mocą. Prorocy, owszem czynili cuda, ale zawsze byli tymi, którzy przekazywali Słowo Boże mając świadomość, że są tylko sługami Słowa. Natomiast Jezus był odbierany jako Ten, który mówi w imieniu Boga samego. On mówił z mocą, jako Ten, który ma władzę.

Ponadto Jezus w swoim nauczaniu podaje nowe prawo w autorytecie Boga. Daje także swoje nowe przykazanie w całym majestacie posłanego przez Boga Mesjasza — Króla. Pan Jezus nie tylko interpretuje z mocą prawo Starego Testamentu, nie tylko koryguje sposób myślenia współczesnych Mu, czyniąc to w autorytecie samego Boga, ale również daje swoje prawo: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali”.

Jezus jest również w swoim nauczaniu ukazany jako Sędzia. To jest następny przymiot władzy królewskiej. Jezus jest najwyższym Sędzią. On jest tym, który sądzi ludzkie sumienia i On przyjdzie na końcu czasów, żeby w imieniu Ojca osądzić cały świat. To On jako Sędzia Najwyższy przyjdzie, aby po lewej stronie postawić tych, którzy czynili źle, a po prawej stronie postawić tych, którzy czynili dobrze. Takim właśnie Chrystus jest ukazany na kartach Ewangelii, taką miał świadomość i w takim autorytecie Syna Bożego, który jest Mesjaszem, obiecanym Królem, przemawiał do zebranych.

Są jednak dwa wydarzenia w życiu Jezusa Chrystusa, które już bezpośrednio mówią nam o tym jaką On miał świadomość. Pierwsze ważne wydarzenie, to wydarzenie przed Sanhedrynem. Czytajmy Ewangelię Mateusza pod tym kątem w jaki sposób Jezus jest potraktowany przez arcykapłanów. Jak na siłę chcą udowodnić, że jest winny. Co najmniej dwóch świadków trzeba znaleźć aby wg prawa Mojżeszowego można by kogoś skazać. Ponadto ci dwaj świadkowie muszą zgodnie potwierdzić jakąś rzecz. Byli świadkowie — fałszywi świadkowie, którzy jednak nie zgadzali się między sobą. Jezus jakkolwiek oddał się w ręce Sanhedrynu dobrowolnie, to jednak został pochwycony, został przyprowadzony jak przestępca i zbrodniarz. I oto stoi przed nimi i On się im z rąk wymyka. Oni nie mają świadków. Zbliżają się święta. Wszystko może się zmienić. Lud może się zbuntować, może się upomnieć o Proroka.

I oto Kajfasz wpadł na genialny, szatański pomysł. Genialny, ale jakże przewrotny. Jako najwyższy kapłan zadaje Jezusowi pytanie wobec wszystkich. Był to podstęp ze strony Kajfasza, ale była to również okazja aby Jezus dał świadectwo o sobie: „Zaklinam Cię na Boga Najwyższego (a więc powołanie się na samego Jahwe) powiedz nam, czy ty jesteś Mesjaszem, Synem Bożym?”. Mesjaszem — czytaj Królem, bo Mesjasz to Król — namaszczony przez Boga. I jaka jest sytuacja? Jeśli Jezus odpowie, że nie jest Królem, albo odpowie niejasno, lub zażąda od nich odpowiedzi na jakieś pytanie, które im postawi (bo taki miał zwyczaj) skorzysta z możliwości uwolnienia. On jednak z całą mocą odpowiada: „Tak, Ja nim jestem”. I wtedy Kajfasz rozdarł szaty. Rozdarł je dlatego, że wg niego stało się coś strasznego. Rozdarte szaty miały świadczyć o tym, że on uczestniczył w czymś tragicznym. Inni również zaczęli rozdzierać szaty. Wszyscy słyszeli bluźnierstwo wg nich. Oni nie wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem — Królem i na podstawie Jego słów skazali Go na śmierć. Kajfasz z tryumfem zapytał: „Cóż się wam zdaje, po cóż nam jeszcze dwóch świadków? Wszyscy jesteśmy świadkami. Słyszeliśmy wszyscy bluźnierstwo. Co się wam zdaje? Jaki wyrok? Oczywiście na śmierć!”

Drugą sprawą jest w jaki sposób oni potraktowali jego wyznanie. Jezus dał świadectwo prawdzie: „Ja jestem Mesjaszem, jestem Królem”. Pan Jezus ma wyraźnie świadomość kim jest i za to ponosi konsekwencję, za to umiera. Drugim wydarzeniem znanym z kart Biblii jest rozmowa Jezusa z Piłatem. Ponieważ znowu Jezus niejako wymykał się spod ludzkiej złości, przewrotności, zamysłu by Go zgładzić jak najszybciej, zaczęto mówić, że On jest Królem. Wtedy Piłat zapytał Go, czy On jest Królem. Piłat, który miał prawo skazać Go na śmierć. I Jezus odpowiedział Piłatowi, że jest Królem. Wyjaśnił mu istotę królestwa, że to jest królestwo prawdy. „Ja się na to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” — mówi Chrystus Pan. Wyjaśnia, że to królestwo jest natury duchowej, ale obejmuje cały świat i obejmuje każdą władzę: „Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci jej z góry nie dano”. A więc Jezus ma także władzę nad królestwem ziemskim. On ma władzę nad wszystkim cokolwiek na ziemi istnieje, jakkolwiek Jego władza jest natury duchowej. Bo gdy On ma władzę natury duchowej, ma również władzę nad sprawami ziemskimi. To właśnie Pan Jezus Piłatowi wyjaśnił. Piłat nie znalazł w tym żadnego powodu, aby Go skazać na śmierć. Izraelici nalegali aby Jezus był wydany na krzyż. Działali w sposób niezrozumiały, ponieważ będąc pod okupacją rzymską mówią, że mają króla w Rzymie, zamiast wybrać Tego, którego mieli — swojego Króla. Wołają: „Nie mamy króla, tylko cesarza”.

A cesarz był w Rzymie. Wyparli się Jezusa — Króla, Jego krew wzięli na siebie i na swoich synów. Straszna sprawa! Ale to było bezpośrednim powodem, dla którego Jezus został przybity do krzyża. Piłat zobaczył jak bardzo Żydzi się upodlili. Sięgnęli w ten sposób samego dna. Odwołali się do samego Cezara i gdy już chodziło o jego głowę, o jego los, wtedy umył ręce i powiedział: „Pójdziesz na krzyż”. I to był główny powód, że Jezus został wydany na śmierć, to, że się podawał Królem. Bo gdyby się nie podawał jako król, to Piłat nie miałby żadnej podstawy aby Go skazać. Nie byłoby tego zestawienia z cesarzem. Nie byłoby tego starcia władzy. Jezus jest Królem. I Piłat potem napisał na tabliczce w trzech językach: w języku hebrajskim, łacińskim i greckim: „Jezus Nazareński, Król żydowski”. Wiemy, że Żydzi nie chcieli aby ten napis był umieszczony nad krzyżem, ale Piłat odpowiedział: „Napisałem i pozostawię”.

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że Jezus Chrystus miał świadomość, iż jest Królem. On jako Król zawisł na krzyżu. Ten, który zawisł na krzyżu za nasze grzechy to Król, to Pan, to Król całego wszechświata. Jakie jest Jego Królestwo? Jest to królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

Mówiliśmy już o tym, że królestwo Jezusa to królestwo prawdy. Chrystus wyznając Piłatowi, że jest Królem, mówi zaraz: „Ja po to się narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”, a ten sceptyk wychowany na filozofii łacińskiej pyta się: „Co to jest prawda?”. I dziś filozofowie pytają: co to jest prawda? My mamy uproszczony sposób dojścia do prawdy. To nie znaczy, że łatwiejszy, bo trzeba stanąć na granicy osoby Jezusa Chrystusa i uwierzyć Jemu, który powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Chrześcijanin to nie tylko ktoś, kto uznaje system wartości chrześcijańskich. Chrześcijanin to ktoś, kto uznaje Jezusa Chrystusa, który jest Prawdą jako osoba. On jest Osobową Prawdą. Jego królestwo to królestwo prawdy. Tam gdzie jest Jezus Chrystus, tam jest prawda i tam rozpoczyna się Jego królestwo. Jezus na temat prawdy powiedział bardzo ważne zdanie: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Prawda… Augustyn mówi o prawdzie, że ona jest królem w królestwie Chrystusa, w Kościele Bożym. Kościół jest to królestwo, w którym królem jest prawda, prawem jest miłość, a miarą jest wieczność. Królem jest Prawda — On — Jezus Chrystus!

Jego królestwo to królestwo życia. Podobnie jak z prawdą jest również z życiem. Jezus powiedział: „Ja jestem życiem” (Ja nie tylko daję życie, ale Ja jestem życiem). W Jego królestwie jest życie. Kto należy do Niego, należy do życia. Wszystko ma istnienie w Jezusie Chrystusie. W Bogu wszystko istnieje. Wszystko zostało stworzone w Jezusie Chrystusie. Życie ma swój początek i swoje dopełnienie tylko w Bogu w Jezusie Chrystusie. On jest życiem. Królestwo Jezusa Chrystusa to królestwo życia!

Królestwo Chrystusa jest królestwem świętości. Oto następna cecha Jego królowania. My jesteśmy grzesznikami. To należy niejako do naszej natury, że jesteśmy grzeszni, ale równocześnie gdy jesteśmy wszczepieni w Chrystusa, który jest samą świętością Bożą, my jesteśmy równocześnie uczestnikami Jego świętości. Św. Paweł do pierwszych gmin, które przecież wcale nie były takie święte (wystarczy przeczytać list do Koryntian czy inne, jakież to wady mieli pierwsi chrześcijanie) pisze: „do świętych, którzy są (tam a tam), przesyłam (takie a takie słowa). Św. Paweł bierze ten pozytywny aspekt naszego życia w Bogu, a nie naszą grzeszność. Bo to jest prawda, że jesteśmy grzeszni, lecz jesteśmy święci — świętość nie jest od nas. Świętość nasza jest od Boga. Chrystus jest samą świętością. Jego królestwo to królestwo świętości. Jeśli jesteśmy grzeszni, słabi, dotknięci grzechem, to wtedy mamy przychodzić do Jezusa. On jest naszą świętością.

Jezus daje szansę tym, którzy na początku nie byli posłuszni. Nierządnice wchodzą przed wami, celnicy wchodzą przed wami, którzy uważacie się za cnotliwych, którzy dajecie dziesięcinę, którzy pościcie, którzy się modlicie, którzy studiujecie prawo. Nierządnice i celnicy przychodzą przed wami do Królestwa Bożego. Taką szansę ma każdy człowiek, który przychodzi do Chrystusa. Ma bowiem wówczas udział w Jego świętości. Będąc grzesznikiem staje się usprawiedliwionym i równocześnie wypełnionym Świętym Bogiem, bowiem królestwo Chrystusa to jest królestwo świętości.

Królestwo Chrystusa to jest królestwo łaski i miłosierdzia. Wszystko cokolwiek Bóg czyni w stosunku do nas jest Jego łaską, Jego miłosierdziem. W Chrystusie otrzymujemy łaskę po łasce, dar za darem. Obyśmy tylko chcieli ku Chrystusowi przychodzić i w tym królestwie naprawdę się odnaleźć, bo On jest dawcą wszystkich łask. On nie patrzy na osobę, On nie ma względu na osobę. Nie ważne czy przyszedłeś wcześniej, czy później. Ważne jest, że przyszedłeś. Nawet jeśli przyszedłeś w ostatniej chwili, ważne jest, że jesteś i jesteś uczestnikiem Jego królestwa.

Jego królestwo to królestwo sprawiedliwości. Sprawiedliwość Jezusa jest inna niż sprawiedliwość nasza. On nas usprawiedliwił. Sprawiedliwość nasza jest w sprawiedliwości Chrystusa. Nikt z nas nie jest na tyle święty, aby mógł spotkać się z Bogiem. Tym, który nas usprawiedliwia przed Świętym Bogiem jest Chrystus. W Apokalipsie św. Jana jest bardzo ciekawe stwierdzenie. Mianowicie jest tam mowa o tym, że szatan nieustannie oskarża nas przed Bogiem — taki prokurator, jak w sądzie. Prokurator jest po to, żeby oskarżać i domagać się kary. A obrońca — adwokat — jest po to w sądzie, aby wykazywać niewinność i domagać się jak najmniejszego wymiaru kary. Apokalipsa św. Jana mówi nam, że szatan jest oskarżycielem przed Bogiem. To jest jego zadanie. On to umie dobrze robić. Kiedy człowiek ma popełnić grzech, szatan ukazuje to jako dobro, ale gdy popełnimy już grzech, wówczas on nas oskarża: „jesteś już nic nie wart, ty się do niczego nie nadajesz. Ty sobie możesz nawet życie odebrać, bo ty naprawdę nie jesteś nic wart”. Oto jest sposób myślenia i działania szatana. On nas oskarża, oskarża nas nawet przed Bogiem. A tym, który usprawiedliwia i przyzywa do Boga, zawsze podnosi, knotka tlącego się nie dogasza, trzciny nadłamanej nie łamie, to jest Jezus Chrystus.

Jego królestwo to królestwo miłości i pokoju. Miłość… Miłość to podstawa w stosunku do kogoś drugiego, który jest ważny i ja pragnę być dla niego. A pokój jest to dar, który jest owocem jedności. Pokój jest możliwy tylko wtedy, kiedy strony są razem, są w jedności. Pokój na świecie buduje się przez to, że albo ktoś ma siłę i drugi się boi, albo przez modne ostatnio pojęcie równowagi sił. W budowaniu pokoju na świecie jest respekt dla strony silniejszej. A gdy chodzi o pokój Chrystusowy, jest on dawany inaczej. On jest dawany przez miłosierdzie, przez miłość, przez przebaczenie. Chrystus przyszedł na świat, żeby nas pojednać przez krew swoją z Ojcem. I nie ma innego powrotu do Ojca i do jedności i do pokoju serca, i do pokoju wiecznego, jak tylko przez Jezusa Chrystusa. Dlatego Jezus Chrystus jest Księciem Pokoju. „Pokój mój daję wam, pokój mój wam zostawiam; nie tak jak daje świat, Ja wam daję” — mówi Chrystus Pan.

Rozmyślając o Chrystusowym królestwie zachwycamy się tym, że ono jest tak wspaniałe, pytamy w jaki sposób mamy się w nim znaleźć. W jaki sposób Jezus nas do tego królestwa zaprasza? Pan Jezus w Ew. Jana 12:32 powiedział: „Ja gdy będę powieszony na krzyżu wszystkich pociągnę ku sobie”. To jest metoda! Nie siłą. Nie przez zdobycie kogoś, ale przez zafascynowanie daniem samego siebie. Jeśli ja patrzę na krzyż i wiem, że On zajął moje miejsce i gdy ja wiem kim On jest, to On mnie powala na kolana. To On sprawia, że ja milknę, że ja Go adoruję, że ja Go wielbię, że ja się Nim zachwycam, że ja Go wybieram. Właśnie, ja Go wybieram! Ja Go nie czynię Królem, bo On Królem jest. Ja Go wybieram jako Króla, ja Go wybieram jako Pana mojego serca, bowiem On mnie zdobył poprzez miłość. I to jest ważne. Nikt nikogo w Bożym Królestwie do niczego nie zmusza. Najważniejszym jest to, aby poznać Jezusa Chrystusa, kim On jest, a równocześnie poznać co On dla nas uczynił i przyjąć to osobiście jako dar Boży do naszego życia. To jest jedyny sposób, abyśmy mogli zafascynować się Chrystusem, abyśmy mogli Mu za ten dar życia podziękować, abyśmy potem umieli Mu służyć i żyć dla Niego z najwyższą radością, aż po śmierć na służbie u Króla.

Zakończenie

Postawmy sobie na koniec pytanie. Jak to się dzieje, że ta prawda, tak oczywista, jest tak mało znana, że Chrystus Pan jako Król jest tak lekceważony? Jak to się dzieje? Dlaczego tak jest? Dlatego, że zaniedbujemy prawdę o Duchu Świętym. Duch Święty jest nazywany Bogiem Nieznanym. Jego działanie jest tajemnicze. Ale On jest przecież dany kościołowi. Jest dany każdemu dziecku Bożemu. Jeśli ktoś nie otwiera się na działanie Ducha Świętego, nie odkryje Chrystusa jako Króla. To jest pewne. Dlaczego? Dlatego, że mamy w Biblii napisane: „Nikt nie może powiedzieć, że Jezus jest Panem, jak tylko w Duchu Świętym”. Czyli nikt Go nie może uznać tym, kim jest i nie może Go przyjąć jako tego, który jest Panem i Królem. Własnym rozumem człowiek nie jest w stanie dojść do tej wielkiej tajemnicy. To jest niemożliwe. To Duch Święty objawia nam tajemnicę Chrystusa. To Duch Święty sprawia, że my się na tę tajemnicę otwieramy. To Duch Święty sprawia, że my przyjmujemy Jezusa do serca. To właśnie Duch Święty sprawia, że ja z radością służę Jezusowi jako Królowi. Nie ma innej rzeczywistości! I gdy będziemy mówić o tym, że mamy być tacy czy inni, że mamy być dobrzy, że mamy postępować ciągle tak czy tak, że mamy należeć do Chrystusa Króla — będzie to dla nas prawda ciągle teoretyczna. Postawmy sobie pytanie: Czy naprawdę na serio traktujemy Ducha Świętego? Przecież On jest Bogiem! Jest Panem! To On ożywia nasze serca. Duch Święty jest tym, który nas prowadzi ku Chrystusowi, a Chrystus prowadzi nas ku Ojcu.

Wyszukała i opracowała
Barbara Głowacka
 

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz