Chrześcijanie a zwierzęta

Okres wigilii Bożego Narodzenia, kiedy to według tradycji zwierzęta mówią ludzkim głosem, skłonił mnie do refleksji. Zastanawiałem się, dlaczego w Kościele tak mało się mówi o zwierzętach i jaki powinien być nasz stosunek do nich? Daleki jestem bowiem od przyjęcia prymitywnego antropocentryzmu, który nakazuje kierowanie swojej uwagi tylko na człowieka.

Zapewne nigdy jeszcze związek człowieka z przyrodą nie uległ tak daleko idącemu rozluźnieniu jak w naszych czasach. Nowy typ naszego stosunku do zwierząt budzi moralny niepokój i woła o uzdrowienie. Ludzkość nie tylko w stosunku do zwierząt, lecz i do całej przyrody zabrnęła w ślepy zaułek, grożący jej samej zagładą. Wyczerpywanie się zasobów naturalnych, narastające skażenie środowiska wymaga zmiany sposobu myślenia, działania. Nieubłagane fakty przekonały nas, że człowiek jest jednak częścią przyrody, że poza swoim środowiskiem nie może żyć. Zwierzęta i rośliny są naprawdę naszymi “braćmi” i “siostrami” – jak mówił św. Franciszek z Asyżu.

Przykazanie Boże “nie zabijaj” odnosi się nie tylko do człowieka, ale do wszystkich istot żyjących: Nie dręcz, nie zadawaj bólu, szanuj to, co żyje, co ma prawo do życia.

Według Pisma Świętego pierwszy kontakt człowieka ze światem zwierzęcym miał miejsce w ogrodzie Eden. Istniała wówczas doskonała harmonia między człowiekiem a wszelkim stworzeniem. Kiedy Pan Bóg przyprowadził do Adama wszelkie zwierzęta, ptaki i ryby, aby je nazwał padły z Jego ust te słowa: “Zaludniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami, nad ptactwem i nad wszelkimi zwierzętami” (Rdz 1,28). Niektórzy błędnie interpretują ten fragment twierdząc, że Bóg przyznał człowiekowi prawo do nieograniczonej i nieodpowiedzialnej władzy nad całym stworzeniem. Tymczasem słowo “panować” jest w Piśmie świętym słowem z istoty swojej religijnym.

Pierwszym Panem wszystkiego, co istnieje, jest Bóg. Panowanie Boże nad stworzeniem nie ma w sobie nawet cienia bezsensownej czy uciążliwej wyższości. Otóż jeśli Bóg powołał człowieka do panowania nad stworzeniami nierozumnymi (odnosi się to nie tylko do świata zwierząt, ale w ogóle do całej przyrody), znaczy to, że oczekuje od nas i chce, abyśmy w miarę możności naśladowali Jego własne panowanie. Człowiek ma jak gdyby pogłębić rozumność i dobroć dzieła Bożego, ma stać się jakby starszym bratem stworzeń niższych od siebie. Jeśli więc wydaje się mu, że panowanie polega na tym, żeby siać wokół siebie spustoszenie i ból, to jest naśladowcą diabła niszczyciela, a nie Boga Dawcy i Opiekuna. Bóg bowiem powołał człowieka do panowania nad stworzeniem, a nie do tyranii.

Starotestamentowe “panowanie” i poddawanie ziemi przez człowieka rozumie się lepiej, gdy porównujemy te słowa z cytatem z Ewangelii św. Łukasza. Kiedy Rodzice odnaleźli dwunastoletniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej, wówczas “poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu, i był im poddany” (Łk 2.51). Czyż można sobie wyobrazić inaczej to nowotestamentowe poddaństwo niż odczuwanie opieki, troski, miłości i życzliwości? Jakże inaczej wyglądałoby środowisko ziemskie, a w nim i los zwierząt, gdyby człowiek “czynił ziemię sobie poddaną” w tym samym duchu!

Czy zatem chrześcijanie powinni się powstrzymywać od zabijania i spożywania zwierząt?

Etyka chrześcijańska – jak wiadomo – nie zabrania zabijania zwierząt ani jedzenia ich mięsa. Św. Tomasz z Akwinu  († 1274) w swym dziele “Suma teologiczna” pisze:

“Wyklucza się jako pomyłkę, że grzechem jest zabijanie nierozumnych zwierząt, gdyż przewidziane są one przez opatrzność bożą przy wyposażeniu natury i dane dla ludzi. Dlatego bez poczucia niesprawiedliwości człowiek zabija je na swój pożytek lub wykorzystuje w inny sposób.”

Stwierdzenie to domaga się jednak uzupełnienia.

Należy wyraźnie podkreślić, iż Pismo Święte potępia okrucieństwo wobec zwierząt, a również obojętność na ich cierpienia, zwłaszcza gdy łatwo moglibyśmy im zaradzić. “Prawy uznaje potrzeby swych bydląt – czytamy – a serce nieprawych okrutne” (Prz 12,10).  Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę. Także ludzie są zobowiązani do życzliwości wobec nich.

Pozwolenie na jedzenie mięsa otrzymał człowiek dopiero po grzechu pierworodnym (Rdz. 9,2n). Według porządku, pierwotnie danego przez Stwórcę, zarówno świat zwierzęcy, jak i człowiek miał się żywić rzeczami roślinnymi. Zwierzęta miały się żywić trawami, człowiek owocami drzew i krzewów (Rdz 1,29n). Zabijanie istot żyjących przez inne istoty żyjące celem spożywania z nich mięsa sprzeciwiało się przeznaczeniu stworzenia w jego stanie pierwotnym, i w ogóle nie zgadzało się z pokojem i harmonią, jaka obejmowała i uszczęśliwiała wszystkie istoty przed upadkiem pierwszych ludzi. Dopiero po upadku Adama i Ewy, a zwłaszcza po potopie, człowiek otrzymuje pozwolenie używania także pokarmów mięsnych obok roślinnych.

Zatem zabijanie zwierząt i spożywanie ich mięsa są owocem ludzkiego grzechu. Wniosek moralny, jaki stąd płynie, jest jasny. Jeśli nasze niewłaściwości w stosunku do zwierząt i całej przyrody są owocem grzechu, to program walki z grzechem winien obejmować uzdrowienie również tej sfery naszego życia. W Liście do Rzymian św. Paweł mówi, że człowiek – zarządca i dzierżawca natury – przez grzech doprowadził ją do skażenia i okaleczenia. Ulegnie to zmianie z chwilą, gdy człowiek zostanie wyzwolony z niewoli grzechu na czym skorzysta nie tylko on sam ale cała przyroda.

“Stworzenie gorąco oczekuje objawienia się chwały synów Bożych. Całe stworzenie zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale z woli Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8,19-22).

Choć dzieckiem Bożym może być tylko człowiek, to jednak komentarze do tego fragmentu podkreślają m.in., iż nierozumna natura, pohańbiona i użyta do złych celów przez grzeszącego człowieka, doczeka się w przyszłym życiu przywrócenia jej pełnej godności i swego rodzaju uwielbienia.

Nie wątpię, że w dniu Sądu ostatecznego ludzkość będzie rozliczana także ze swego zarządzania przyrodą. Człowiek zajmuje wyjątkowe miejsce w przyrodzie, jako jedyny gatunek na ziemi, obdarzony świadomością i duszą nieśmiertelną. Wynikają z tego obowiązki zapewnienia niższym gatunkom opieki i obrony.

Sailor

Bibliografia:
Radiowe przemówienie wygłoszone przez O. Korneliana Dende, OFMConv.
O. Jacek Salij “Szukającym drogi”, Wyd. W drodze

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz