Człowiek zmysłowy i duchowy

Czym jest życie duchowe? Na to podstawowe i fundamentalne pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć. Zbyt często pomimo zamiarów nauczyciele, kaznodzieje i pisarze zabłądzili w jednym z dwóch kierunków. Winni są zbytniego uproszczenia lub też przedstawiają doktrynę, która niewiele się różni od niejasnego mistycyzmu.

Z jednej strony powstaje wrażenie, że duchowość to coś, co jest tylko sprawą dostosowania sposobu życia do kilku podstawowych zasad. Jeśli wierzący w Chrystusa przestrzega pewnego wzorca stanie się automatycznie duchowy. Życiu duchowemu grozi niebezpieczeństwo, że stanie się czymś mechanicznym, bez serca. Drugą skrajność stanowią ci, którzy malują życie duchowe jako coś mistycznie niejasnego, co ani nie daje się zdobyć, ani nie zadowala. Życie duchowe jest przedstawione tak, jakby było jakimś tajemniczym sekretem znanym tylko niewielu szczęśliwcom.

Jednak Biblia przedstawia życie duchowe jako coś głębokiego a jednocześnie praktycznego; jako coś, co będzie działało w życiu businessmana, kobiety pracującej w domu, rolnika, robotnika czy kierownika. Jest przeznaczone dla każdego chrześcijanina, bez względu na jego pozycję w życiu.

Czym zatem jest życie duchowe? Aby właściwie odpowiedzieć na to pytanie trzeba zbadać pogląd Nowego Testamentu na człowieka duchowego. W 1 Kor. 2:14 do 3:4 Paweł zwraca się do czterech rodzajów ludzi — człowieka zmysłowego, człowieka duchowego, chrześcijanina-niemowlęcia i cielesnego chrześcijanina. Krótkie studium tego urywka doprowadzi do lepszego zrozumienia kim jest człowiek duchowy i w konsekwencji pomoże sformułować definicję życia duchowego.

Człowiek zmysłowy

W 1 Kor. 2:14 Paweł pisze: „Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać”. Pierwszym pytaniem, na które należy odpowiedzieć to: „Kim jest człowiek zmysłowy?” Za pomocą tego terminu Paweł odwołuje się do nieodrodzonej duszy, człowieka, który potrzebuje Chrystusa jako swego Zbawiciela. Dwa pokrewne urywki, Rzym. 8:9 i Judy 19 potwierdzają ten wniosek. Rzym. 8:9 stwierdza: „Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego”. Werset ten naucza o powszechnej obecności Ducha Świętego w wierzących; w każdym chrześcijaninie mieszka Duch Święty. Drugi urywek to Judy 19. Opisując tych, którzy naśmiewają się z wiary, Juda pisze: „To są ci, którzy wywołują rozłamy, zmysłowi, nie mający Ducha”. Słowo zmysłowi jest tym samym słowem, które występuje w 1 Kor. 2:14. Dlatego Juda mówi, że człowiek zmysłowy nie posiada Ducha Bożego. Jeśli wszystkie dzieci Boże posiadają Ducha Świętego, co stwierdza Rzym. 8:9, a nie jest On obecny w człowieku zmysłowym, można stąd wywnioskować, że człowiek zmysłowy nie narodził się powtórnie, nie jest dzieckiem Bożym i dlatego jest zgubiony, tzn. przeznaczony na wieczne potępienie. Wszystko to można sprowadzić do bardzo prostego sylogizmu: przesłanka większa: człowiek pozbawiony Ducha Świętego jest człowiekiem zgubionym; przesłanka mniejsza: człowiek zmysłowy nie ma Ducha Świętego; wniosek: człowiek zmysłowy jest człowiekiem zgubionym.

Wniosek ten potwierdza stwierdzenie apostoła Pawła dotyczące człowieka zmysłowego. Paweł stwierdza o nim dwie rzeczy prawdziwe tylko w odniesieniu do człowieka zgubionego, tj. niezbawionego. Po pierwsze, nie przyjmie on rzeczy, które pochodzą z Ducha Bożego lub się do Niego odnoszą. Człowiek zmysłowy nie tylko nie pojmuje prawd duchowych, ale ma do nich odrazę. Stwierdziwszy to o człowieku niezbawionym, Paweł wyjaśnia, dlaczego tak jest. Nieodrodzony człowiek uważa rzeczy duchowe za głupstwo. Modlitwa, studiowanie Słowa Bożego, społeczność chrześcijańska, wiara, dawanie, składanie świadectwa i wszystkie inne sprawy Ducha są dla niego bzdurą. Uważa je za małowartościowe lub zupełnie pozbawione wartości. Człowiek zmysłowy nie wita serdecznie rzeczy duchowych, gdyż są dla niego głupstwem.

W tym fragmencie pada drugie stwierdzenie dotyczące człowieka niezbawionego. Paweł pisze: „i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać”. W tym tkwi problem. Człowiek niezbawiony z pewnością może poznać, w sensie: zrozumieć duchowe prawdy. Wielu ateistów agnostyków i niewierzących rozumie biblijne doktryny o narodzeniu z dziewicy, boskości Jezusa Chrystusa, zastępczym odkupieniu, zmartwychwstaniu i powrocie Jezusa Chrystusa, i podobne prawdy, ale je odrzuca i szydzi z nich. Niektórzy niewierzący znają i studiują Biblię bardziej intensywnie od wielu chrześcijan. Co zatem miał na myśli Paweł mówiąc, że człowiek naturalny nie może poznać rzeczy, które są z Ducha Bożego? Paweł nie mówi o zdolności człowieka niezbawionego do rozumienia spraw duchowych, raczej przedstawia brak umiejętności przyswajania rzeczy z Ducha Bożego. Słowo, jakiego Paweł tutaj używa nie oznacza tylko znajomości, oznacza pewne rozpoznanie i uznanie. Użyto go w tym znaczeniu kilka razy w Nowym Testamencie (np. Mat. 7:23; Jana 10:14-15; Rzym. 7:7; 1 Kor. 8:3; Gal. 4:9; 2 Tym. 2:19). Chociaż osoba niezbawiona może rozumieć doktrynę, nie może postępować zgodnie z prawdami duchowymi. Istnieje wyraźny powód takiego stanu rzeczy. Apostoł mówi: „I nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać”. Człowiek zmysłowy nie posiada Ducha Świętego i dlatego nie może mieć kontaktu z duchową rzeczywistością. Jest martwy duchowo i niewrażliwy.

Człowiek zmysłowy jest zatem niezbawiony i cechują go dwie rzeczy: nie wita rzeczy z Ducha Bożego z radością oraz nie umie postępować według nich.

Człowiek duchowy

Drugim rodzajem osoby, o którym Paweł mówi w 1 Kor. 2 jest człowiek duchowy. Ponieważ widać jasno, że apostoł stawia go jako ideał chrześcijanina, konieczne jest, abyśmy jasno pojmowali pogląd Pawła na temat człowieka duchowego. Jest to niezbędne dla ustalenia właściwej definicji życia duchowego. 1 Kor. 2:15 oznajmia: „Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi”. Zasadniczo istnieją dwa poglądy dotyczące osoby, jaką Paweł tu opisuje. Wielu uważa, że człowiek duchowy to każdy chrześcijanin, który szczerze kocha Pana i żyje w pełni Ducha Świętego.

Interpretacja ta jest zasadniczo oparta na współczesnym użyciu terminu „duchowy”. Dzisiaj jest on stosowany do opisania oddanego chrześcijanina bez względu na jego dojrzałość duchową. Jednakże nie w tym znaczeniu Paweł używa tutaj tego słowa. Kilka powodów sprawia, że nie można właściwie stosować tego wersetu do wszystkich, którzy są napełnieni Duchem, włączając ludzi młodych w wierze. Po pierwsze, Paweł mówi, że jest to osoba, którą cechuje głęboki wgląd i duchowe zrozumienie (por. 1 Kor. 14:37). Chrześcijan młodych w wierze z pewnością nie można opisać w ten sposób. W Hebr. 5:13-14 czytelnikom tego listu przypomina się: „Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem. Pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone dla rozróżniania dobrego i złego”.

Rozróżnianie jest skutkiem ćwiczenia i wykorzystywania duchowych umiejętności, a to może przyjść tylko z czasem. Po drugie, w 1 Kor. 3:1 niemowlę w Chrystusie zostało przeciwstawione duchowemu chrześcijaninowi: „i ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie”. Ostre rozróżnienie między człowiekiem duchowym a nowym chrześcijaninem zabrania postawienia między nimi znaku równości. Po trzecie, Paweł w 1 Kor. 2:6 zwraca się do tych, którzy są dojrzali duchowo mówiąc: „My tedy głosimy mądrość wśród doskonałych” (dorosłych). Mądrość, którą głosił Paweł, była lepiej rozumiana przez dojrzałych chrześcijan w Koryncie niż przez niedojrzałych. Zarówno w 1 Kor. 2:6 i 2:15 Paweł uznawał, że są chrześcijanie pełniej rozwinięci niż inni i że to oni pojmowali prawdy, które głosił. Dojrzały chrześcijanin z 1 Kor. 2:6 doceniał mądrość Bożą a duchowy człowiek z 1 Kor. 2:15 rozsądzał ją. Staje się jasne, że te dwa terminy opisują tę samą osobę.

Kim jest więc duchowa osoba? Przy pomocy tego terminu apostoł opisuje dojrzałego chrześcijanina. Jest to wierzący, który rozwinął się i dojrzał na przestrzeni pewnego okresu czasu i stał się dorosły pod względem duchowym. To tego człowieka stawia Paweł jako ideał każdego chrześcijanina.

W odniesieniu do chrześcijanina duchowego Paweł także wprowadza dwa stwierdzenia. Po pierwsze, chrześcijanin duchowy rozróżnia wszystko. Czasownik tutaj użyty oznacza w istocie badanie. Używano go we wstępnym badaniu przygotowawczym do procesu sądowego. Tylko chrześcijanin dojrzały duchowo ma właściwą perspektywę i może prawidłowo badać sprawy duchowe. Ma wgląd, jakiego nie posiadają inni.

Drugie stwierdzenie, jakie wprowadza Paweł w odniesieniu do człowieka duchowego, wiąże się z tym, że ludzie świata nie są zdolni do badania takiego człowieka. Kiedy Paweł mówi: „Sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi”, najwyraźniej zakłada, że badającym człowieka duchowego jest osoba nieodrodzona. To z pewnością nie oznacza, że człowiek duchowy jest bez zarzutu. Tak samo jak człowiek zmysłowy nie znał rzeczy duchowych, gdyż należy je duchowo rozsądzać, tak samo nie może osądzać człowieka duchowego, ponieważ jako osoba niezbawiona nie posiada Ducha Świętego. Osoba nieodrodzona nie posiada uprawnień, aby wnikać w życie dojrzałego pod względem duchowym świętego Bożego.

Chrześcijanin niemowlę

Trzeci rodzaj osoby, jaką opisuje Paweł w tym urywku, to chrześcijanin, który jest niedojrzały. Został przedstawiony w pierwszych dwóch wersetach 1 Kor. 3: „I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie. Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz nie możecie”.

Słowo cielesny występujące tutaj oznacza słabość. Jest tłumaczeniem greckiego słowa sarkinos. Tą słabością, którą Paweł ma na względzie, jest niedojrzałość. Najpierw, kiedy doszli do poznania Pana Jezusa, Paweł dokładnie nauczał ich, cielesnych i słabych chrześcijan, tak jak niemowlęta w Chrystusie, jakimi byli. W tym czasie karmił ich bardzo prostym pokarmem, podstawowymi prawdami chrześcijańskimi, a nie głębszymi doktrynami, których wtedy nie mogli sobie przyswoić. Należy zauważyć, że Paweł nie wini takiej osoby za jej niedojrzałość, tego należy oczekiwać od nowonawróconych.

Cielesny chrześcijanin

W 1 Kor. 3:3-4 Paweł pisze: „Jeszcze bowiem cieleśni jesteście. Bo skoro między wami jest zazdrość i kłótnia, to czyż cieleśni nie jesteście i czy na sposób ludzki nie postępujecie? Albowiem jeśli jeden mówi: ja jestem Pawłowy, a drugi: ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście?”.

Tutaj omawiany jest czwarty rodzaj człowieka, chrześcijanin cielesny. Termin cielesny, jakiego Paweł używa w tych dwóch wersetach, jest tłumaczeniem greckiego słowa sarkikos i dosłownie oznacza cielesny. We współczesnych kręgach chrześcijańskich słowo „cielesny” opisuje chrześcijanina, który nie daje dobrego świadectwa. Jest to osoba, która żyje dla świata materialnego i dla prestiżu w oczach ludzi. Częściowo w tym sensie Paweł używa tutaj tego słowa. Zasadniczo zawiera się w tym rozmyślne życie w grzechu. Koryntianie powinni byli rozwinąć się i dojrzeć w wierze chrześcijańskiej, ale zamiast tego uparcie trzymali się swych własnych samolubnych dróg i stali się cielesnymi chrześcijanami. Żadnego nowonarodzonego chrześcijanina nie można winić za jego niedojrzałość; jednakże każdy cielesny chrześcijanin zasługuje na karę za rozmyślne życie w grzechu i nie rozwijanie się w życiu duchowym.

Cielesny chrześcijanin z 1 Kor. 3:3-4 ma dwie cechy. Po pierwsze, nie przyjął ani nie docenił głębszych prawd o Chrystusie, choć na tyle długo trwa w wierze, że powinien i mógł był to zrobić. Do Koryntian Paweł mówi: „Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie, jeszcze bowiem cieleśni jesteście”. Tragedia tych słów leży w ich zastosowaniu do obecnych chrześcijan. Skarga przeciw zborowi w Koryncie mogłaby zostać skierowana do wielu współczesnych wierzących. Żyją w wierze od lat, ale nadal nie mogą wyjść poza elementarz doktryny.

Drugą cechą cielesnego chrześcijanina jest samolubstwo i duma. Zdradza ją zazdrość, kłótnie i podziały. Oślepieni zarozumiałością chrześcijanie ci żyją tylko dla siebie i w konsekwencji nie mogą współżyć z innymi. To jest podstawowa zasada duchowa: związek człowieka z Bogiem widać w jego związkach z ludźmi, a w szczególności z Bożymi ludźmi. Jeśli nie może współżyć dobrze z innymi, to jest to dobra wskazówka, że również nie współżyje dobrze z Bogiem.

Czwarty rodzaj osoby, do której Paweł się tutaj zwraca, to chrześcijanin, który nie dojrzał, bo rozmyślnie żyje jak człowiek zmysłowy.

Wniosek

Ponieważ człowiek duchowy został przedstawiony przez Pawła jako ideał i ma być określany jako dojrzały wierzący, należy wnioskować, że życie duchowe to życie, którego rezultatem jest dojrzały chrześcijanin. To życie, które prowadzi do duchowej dorosłości.

Implikacje tej prostej definicji są zróżnicowane i dalekosiężne. Z jednej strony pokazuje ona, że życie duchowe jest stopniowym rozwojem. Żaden młody chrześcijanin nie może być określony jako duchowy w Pawłowym znaczeniu tego terminu. Został on zarezerwowany dla tych, którzy są wystarczająco rozwinięci, aby można ich było nazwać dojrzałymi. Jednocześnie powinno być to przypomnieniem dla młodych chrześcijan, żeby się nie zniechęcali. Pierwszoklasista, który uczy się najprostszych rzeczy z arytmetyki, nie rezygnuje dlatego, że nie może rozwinąć problemu dotyczącego rachunku różniczkowego. Po trochu uczy się matematyki i stopniowo robi postępy. Życie duchowe jest właśnie takie. Jest stopniowym rozwojem, który wymaga najlepszych wysiłków człowieka tam, gdzie się w danej chwili znajduje. Dlatego też niedojrzały chrześcijanin nie przekształca się nagle w osobę dorosłą przez jakieś emocjonalne czy ekstatyczne doświadczenie. Nie wytwarza to zdolności pojmowania, która jest oznaką dojrzałości. Jest to proces stopniowy będący tak samo jak fizyczne dojrzewanie skutkiem postępującego rozwoju.

Jest też druga implikacja, na którą należy zwrócić uwagę. Pojmowanie wypływa z ćwiczenia i używania władz duchowych (Hebr. 5:14-14). Dlatego trzeba mieć zrównoważone życie duchowe, aby dojść do dojrzałości. Życie duchowe, które wytwarza w pełni rozwiniętego chrześcijanina, musi zawierać wszystkie możliwe składniki życia chrześcijańskiego. Studium biblijne, modlitwę, świadczenie, dzielenie się, społeczność chrześcijańską i rozpoznawanie obecności i mocy Ducha Świętego to kilka z nich. Rozwój dojrzałości chrześcijańskiej podobnie jak w naturalnej dojrzałości obejmuje każdą możliwą sferę duchowego życia.

Mimo, że chrześcijanin jest dojrzały, zawsze pozostaje miejsce na dalszy rozwój. Jest to trzecia implikacja. Dojrzałość duchowa nie oznacza zaprzestania duchowego rozwoju. W pełni dorośli ludzie rozwijają swą fizyczną tężyznę, emocjonalnie dojrzałe osoby wzrastają pod względem emocjonalnym a dojrzałe poszerzają swe horyzonty intelektualne. Tak samo jest w życiu duchowym. Z powodu umiejętności rozróżniania chrześcijanina można uważać za duchowego, ale nigdy nie powinien on przerwać duchowego rozwoju. Jak to powiedział Paweł: „Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, dla której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie” (Flp. 3:12-14).

Na zakończenie można powiedzieć, że życie duchowe nie jest tylko sprawą dostosowania swego życia do kilku podanych zasad. Nie jest też czymś mistycznie niejasnym, co nie da się określić ani osiągnąć. Jest to takie życie, którego wynikiem jest dojrzałość duchowa. Z tego powodu człowiek duchowy, o którym jest mowa w 1 Kor. 2:15, to ideał, który ma być również normalnym chrześcijaninem. Człowiek duchowy to ideał, ponieważ wykracza daleko poza doświadczenia przeciętnego chrześcijanina, a jednocześnie człowiek duchowy powinien być zwykłym rezultatem życia, jakie wiedzie każdy wierzący. Niestety dzisiaj nie widać tego w wielu wypadkach. Dopiero gdy chrześcijanie en masse zaangażują się w prowadzenie zrównoważonego życia duchowego, ten ideał spełni się jako normalne doświadczenie wierzących.

Stanley D. Toussaint

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz