Czy Jezus mógł przeżyć rzymskie ukrzyżowanie?

Jezus, wiedząc, że czas Jego ofiary się zbliża, poszedł do ogrodu Getsemane, gdzie często się modlił. W obliczu nadchodzącej godziny śmierci Jego duchowe zmaganie było tak intensywne, że był pot Jego jak krople krwi, spływające na ziemię (Łk 22:44). Zjawisko to jest rzadkie, ale znane medycynie. Dr Aleksander Metherell napisał:

Stan ten medycyna określa mianem hematohidrosis. Jest to rzadki fenomen, który występujące w chwilach szczególnego stresu psychicznego. Uwolnione wówczas związki chemiczne powodują pękanie naczyń włosowatych w obrębie gruczołów potowych, dlatego pot zostaje zabarwiony krwią. (1)

W Getsemane aresztowano Jezusa i zaprowadzono do Annasza a potem do Kajfasza. Decydujący głos wciąż należał do arcykapłana Annasza, choć wcześniej przekazał on ten urząd swemu zięciowi Kajfaszowi.

Jezusa osądzono w nocy i skazano za bluźnierstwo. Nie za to, że uważał się za Mesjasza, gdyż w tych czasach niejeden głosił, że nim jest bez narażania się na wyrok śmierci. (2) Jezus miał zginąć, gdyż czynił się Synem Bożym (J.19:7), a więc równym Bogu (J.10:30; 14:9).

Żydzi nie mogli wtedy wykonać wyroku śmierci bez zgody Rzymian, toteż arcykapłani udali się z tą prośbą do Poncjusza Piłata, rzymskiego prefekta Judei. Sprytnie zarzucili Jezusowi, że czyni się królem, a zatem zagraża autorytetowi cesarza rzymskiego. Piłat nie wierzył w to oskarżenie, ale nie chciał się narażać żydowskim przywódcom, gdyż miał już na koncie napomnienie cesarza.

Jaki czas wcześniej Piłat pozwolił swym żołnierzom obnosić insygnia cesarskie po Jerozolimie, a na murze wiątyni zawiesić rzymskiego orła. Wywołał tym oczywicie wielkie zgorszenie i oburzenie Żydów. Herod Antypas (4-39 n.e.), tetrarcha Galilei, który spędził nieco czasu w Rzymie i był osobicie znany cesarzowi napisał do niego w tej sprawie gniewny list. Tyberiusz wziął jego stronę i przestrzegł Piłata, aby nie gwałcił lokalnych zwyczajów. (3) Piłat nie mógł sobie pozwolić na kolejny taki incydent, dlatego aby nie narażać się Żydom, ani nie skazywać niewinnego, posłał Jezusa do Heroda Antypasa, licząc, że ten podejmie decyzję za niego.

Herod tedy, ujrzawszy Jezusa, bardzo się ucieszył, gdyż od dłuższego już czasu pragnął go zobaczyć, ponieważ słyszał o nim i spodziewał się ujrzeć jaki cud przez niego dokonany. Wypytywał go więc wieloma słowy, lecz Ten nic mu nie odpowiadał. A byli przy tym obecni arcykapłani i uczeni w Piśmie, gwałtownie go oskarżając. Wtedy Herod z żołnierstwem swoim sponiewierał go i wydrwił, kazał go przybrać we wspaniałą szatę i odesłał z powrotem do Piłata. I stali się Herod i Piłat tego dnia przyjaciółmi; poprzednio bowiem byli sobie wrogami. A Piłat, zwoławszy arcykapłanów i przełożonych, i lud, rzekł do nich: Przyprowadzilicie do mnie tego człowieka jako podżegacza ludu, a tymczasem ja, przesłuchawszy go wobec was, nie znalazłem w tym człowieku żadnej z tych win, które mu przypisujecie. A Herod także nie; odesłał go bowiem z powrotem do nas. I oto nie popełnił On niczego, czym by na mierć zasłużył. Każę go więc wychłostać i wypuszczę. (Łk.23:8-16).

Ubiczowanie

Żołnierze zabrali Jezusa do pretorium w twierdzy Antonia, która przylegała do świątyni jerozolimskiej. Zerwali z Niego szatę i przywiązali ręce do kolumny, aby Go ubiczować. Ciężki bicz spadając na plecy, ramiona, pośladki i nogi, najpierw ciął tylko skórę. Kolejne uderzenia wcinały się głębiej, powodując upływ krwi z naczyń krwiononych, a w końcu krwawienie tętnicze ze zranionych mięni.

Uderzenia bicza raniły tak głęboko, że z powodu upływu krwi wielu umierało, dlatego biczowanych zwykle nie krzyżowano, lecz puszczano wolno, a skazanych na krzyż nie biczowano. Piłat chciał uwolnić Jezusa (Dz.3:13), ale poszedł na kompromis, sądząc, że ciężkie biczowanie zadowoli kapłanów. Przeliczył się, ponieważ kapłani zainteresowani byli tylko śmiercią Jezusa.

Po ubiczowaniu żołnierze okryli Jezusa purpurową szatą, wkładając na Jego skronie koronę z cierni i bijąc Go trzciną po głowie. Pomysł żołnierzy, aby szydzić z Jezusa jako króla ma być może wyjaśnienie w odkryciu w ruinach fortecy Antonia, gdzie znaleziono płytę z wyrzeźbioną grą w króla. Ten kto przegrywał udawał króla, znosząc kpiny i razy ze strony kolegów.

Droga na Golgotę

Głód, pragnienie, nieprzespana noc, duchowa walka w Getsemane, zwłaszcza za biczowanie sprawiły, że Jezus był w krytycznym stanie jeszcze zanim Go ukrzyżowano.

Na Jego ramiona zarzucono patibulum – poprzeczną belkę, którą później mocowano do wbitego w ziemię pala. (4)

Odległość między pretorium a Golgotą wynosiła około pół kilometra. Jezus próbował iść niosąc belkę, ale wskutek upływu krwi nie mógł zajść z nią daleko. Upadł. Żołnierz pociągnął za linę, do której Jezus był przywiązany, zmuszając Go, aby powstał. I dopiero gdy Jezus zemdlał i upadł po raz drugi, żołnierze przymusili przechodnia (Szymona z Cyrenei), aby niósł belkę przez resztę drogi (Mk.15:21).

Medycyna potwierdza to sprawozdanie biblijne, gdyż przy deficycie krwi serce usiłując sprostać wzrastającemu zapotrzebowaniu na nią, przyspiesza akcję. Wzmaga to niedotlenienie serca, co obniża cinienie krwi i pociąga za sobą omdlenie. (5)

Ukrzyżowanie

Ręce przybijano do belki, którą niósł skazany. Ćwieki przechodziły przez nadgarstek, uszkadzając nerw pośrodkowy. Wywoływało to fale ognistego bólu w obu ramionach, zbliżonego do tego, jaki czujemy przy uderzeniu łokciem w miejsce przebiegu nerwu łokciowego, z tym że był to ból ciągły i bardziej intensywny niż przy pojedynczym uderzeniu.

Skazańca podnoszono w górę na belce, do której przybijano jego ręce, po czym mocowano ją do pala, który mierzył ponad 2m. Notorycznych przestępców wieszano porodku, nieco wyżej od pozostałych. Taką pozycję przygotowano dla zbrodniarza Barabasza, którego miejsce zajął Jezus.

Skrajne rozciągnięcie ramion, obciążonych ciężarem ciała, nienaturalnie poszerzało szpary stawów ramieniowych, co powodowało bolesne rozciągnięcie stawów i cięgien. Można w tym dostrzec wypełnienie proroctwa, które mówiło, że koci Mesjasza będą rozłączone w stawach (Ps.22:15).

Stopy przybijano zwykle jednym gwoździem przez kość piętową. Podobnie jak w przypadku ramion, dochodziło do uszkodzenia nerwów długich, co powodowało nieustanny ból. W rezultacie nogi skazańca były podkurczone i zgięte w kolanach.

Do pala przybijano wsparcie dla pośladków (łac. sedulum), a w późniejszych czasach także dla stóp. Nie służyło ono bynajmniej wygodzie skazanego, lecz wydłużeniu jego agonii i opóźnieniu śmierci. Na krzyżu życie miało uchodzić z człowieka kropla po kropli, z każdym oddechem. Każda z ran była obliczona na to, aby maksymalnie wydłużyć cierpienie.

Największą torturą było oddychanie. Ciało ciążąc w dół, utrzymywało miśęnie międzyżebrowe w pozycji wdechu, utrudniając wydech. Wydech wymagał podniesienia ciała. W tym celu skazaniec musiał prostować zgięte kolana, a zarazem zginać wyprostowane ramiona, aby podciągnąć całe ciało w górę. Ten ruch obciążał przebite stopy, obracając dłonie w nadgarstku wokół gwoździ, co powodowało ból wzdłuż nerwu porodkowego. Każdy oddech był więc nieopisaną mordęgą.

Ciało skazańca opadało wskutek przemęczenia ramion, powodując rozciągnięcie klatki piersiowej i spłycenie oddechu. Następował proces niedotlenienia tkanek, który zmuszał ukrzyżowanego do próby pogłębienia oddechów. Można to było osiągnąć tylko zwiększając wysiłek kończyn, ale po pewnym czasie mięśnie nóg tężały, a ramiona drętwiały. Oddech stawał się więc nierówny i płytki, co prowadziło do niedotlenienia i zakwaszenia organizmu, a w konsekwencji do arytmii serca.

Muchy, a nawet ptaki żerowały na otwartych ranach ofiary, nie oszczędzając jej oczu, nosa, uszu. Śmierć była przez skazańców pożądana, ale nie przychodziła szybko. I nie miała.

Utrata krwi na skutek biczowania, przebicia stóp i rąk sprawiała, że nerki zaprzestawały pracy powodując odwodnienie. Pragnienie stawało się nieznośne. (6) I ten medyczny fakt zgadza się z Ewangelią, według której jednym z ostatnich słów Pana Jezusa na krzyżu było „Pragnę” (J.19:28). Podano Mu wówczas gąbkę umoczoną w occie (J.19:29), jak to zapowiedziano w jednym ze starotestamentowych psalmów: „W pragnieniu moim napoili mnie octem” (Ps.69:22).

Według współczesnych badań medycznych, mowa przychodziła ukrzyżowanym z największą trudnością, ponieważ wydech powietrza na krzyżu sprawiał ból i wielką trudność. Także ten szczegół zgadza się z Ewangeliami, według których Pan Jezus wypowiedział na krzyżu tylko kilka krótkich zdań.

Po sześciu godzinach męki, około naszej godziny piętnastej, Jezus zawołał wielkim głosem: „Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego” (Łk.23:46). I powiedziawszy to, skonał.

Ze słów tych wynika, że Jezus rozpoznał nadchodzącą chwilę swojej śmierci. Zdaniem specjalistów z dziedziny medycyny było to możliwe po coraz bardziej nieregularnym biciu serca. Duża utrata krwi wywołała niedociśnienie ortostatyczne i wstrząs hypowolemiczny. Odwodnienie, stres i arytmia prowadzą do zastoinowej niewydolności krążenia. Zawał serca był więc zapewne bezpośrednią przyczyną śmierci Jezusa. (7) Jeden z lekarzy napisał:

Fakt, że Jezus tuż przed zgonem zawołał wielkim głosem, pochylił głowę i oddał ducha, dowodzi katastroficznego wydarzenia. Powszechnie przyjmuje się, że śmierć Jezusa spowodowana była pęknięciem serca… Przyśpieszyło ją wycieńczenie w efekcie ubiczowania i upływu krwi. Fakt, że Jezus nie mógł unieść patibulum tylko potwierdza to. Prawdziwa przyczyna śmierci Jezusa, tak jak w przypadku innych ofiar ukrzyżowania, mogła mieć wiele powodów, związanych głównie ze wstrząsem hypowolemicznym, wyczerpaniem, niedotlenieniem i zawałem serca. W takim stanie arytmia serca przyczyniła się do szybkiej i gwałtownej śmierci.” (8)


W XVIII i XIX wieku nie brakowało teorii „wyjaśniających” zmartwychwstanie Jezusa w zgodzie z naturalistycznym duchem tej epoki. Według jednej z nich Jezus był pod wpływem narkotyków, dlatego na krzyżu tylko wyglądał na martwego, ale po jakimś czasie wyszedł z grobu o własnych siłach lub wyciągnęli Go stamtąd Jego uczniowie.

Hipotezy te pogrzebał postęp wiedzy medycznej i odkrycia archeologiczne. Na usprawiedliwienie tych, którzy je niegdyś stawiali można powiedzieć, że dawniej po prostu nie znano szczegółów ukrzyżowania, ani nie zdawano sobie sprawy z fizjologicznych skutków rzymskiego ubiczowania i ukrzyżowania (Mk.15:15.24).

Krytycy kwestionowali przebijanie gwoździami rąk i nóg, sądząc błędnie, że kończyny tylko przywiązywano do krzyża. Powątpiewali też w łamanie goleni ukrzyżowanych ludzi, podejrzewając, że ten szczegół dodali do Ewangelii chrześcijańscy kopiści, aby dowieść prawdziwoci starotestamentowego proroctwa o tym, że nogi Mesjasza nie będą połamane (Ps.34:21).

Zgodnie z Ewangeliami przywódcy żydowscy uprosili Piłata, aby ciała ukrzyżowanych nie wisiały przez sabat (Mk.15:42-43). Rzymianie umieli przypieszyć zgon na krzyżu łamiąc golenie ukrzyżowanego, który nie mogąc się dłużej podnosić, aby oddychać, umierał przez uduszenie.

W Ewangeliach czytamy, że Poncjusz Piłat zdziwił się, że Jezus już umarł, gdy Józef z Arymatei przyszedł prosić go o zgodę na pochówek przed zmierzchem w piątek (Łk.24:50-54). Zanim Piłat wyraził zgodę, posłał po setnika, aby upewnić się, że Jezus faktycznie nie żyje (Mk.15:44), gdyż śmierć na krzyżu zwykle trwała dłużej niż dzień.

Do szybkiej śmierci Jezusa przyczyniło się ciężkie biczowanie oraz obrażenia, jakich doznał z rąk wojaków Heroda Antypasa oraz żołnierzy rzymskich w ich garnizonie.

Dr med. Aleksander Metherell zapytany, co myśli o założeniu, że Jezus mógł przeżyć ubiczowanie i ukrzyżowanie w wietle tego, co dzi wiemy o ich fizjologicznych skutkach, odpowiedział: „Taka teoria jest wymysłem, który nie znajduje żadnego poparcia w faktach”. (9)

Egzekucje wykonywało czterech żołnierzy pod wodzą setnika. Nazywano go Exactor mortis ze względu na jego specjalizację w zadawaniu śmierci. Wszyscy ci żołnierze byli profesjonalistami w tym, co tak często robili. Musieli być absolutnie pewni, że Jezus nie żyje, skoro nie połamali Jego goleni (J.19:31-33). A była to dla nich sprawa życia i śmierci, ponieważ gdyby skazaniec przeżył, oni musieliby zginąć z powodu swej opieszałości. Z tego powodu żołnierze rutynowo przebijali bok ukrzyżowanego, zanim wydali jego ciało rodzinie na pochówek. Cios ten był wyćwiczony. Przechodził przez prawe płuco, między piątym i szóstym żebrem, pod takim kątem, aby trafić w serce. (10) Cios ten otrzymał Jezus, zanim Jego ciało zdjęto z krzyża i wydano Józefowi z Arymatei (J.19:34).

Zdaniem lekarzy w efekcie tego ciosu, z wysięku do jamy osierdziowej i jam opłucnych powinno wypłynąć nieco płynu przypominającego wodę, a po nim krew pochodząca z jamy serca lub krwiaka osierdziowego. (11) Opinia ta pokrywa się z relacją apostoła Jana, który jako świadek wydarzenia sprawozdał, że po przebiciu Jezusa włócznią, z Jego boku wypłynęła krew i woda (J.19:34).


Zwolennicy przestarzałej tezy, że Jezus przeżył ukrzyżowanie, mają przeciwko sobie nie tylko wiarygodne starożytne źródła i odkrycia archeologiczne, ale i świadectwo współczesnej medycyny. Utrzymanie jej wymagałoby też satysfakcjonującej odpowiedzi na poniższe pytania:

• Jak Jezus po nieprzespanej nocy i sześciu procesach sądowych (12) przeżył rzymskie biczowanie, przygwożdżenie dłoni i stóp do krzyża, ciężką ranę w bok, po czym w tym krytycznym stanie przeleżał trzy dni w grobie, aby odwalić ważący tonę głaz, obezwładnić straż i ukazać się uczniom jako zmartwychwstały Syn Boży?

• Czy w tak opłakanym stanie udałoby Mu się przekonać uczniów, włącznie z niedowiarkiem Tomaszem, że pokonał śmierć i zmartwychwstał?

• Czy uczniowie Jezusa poświęciliby swe życie, aby w obliczu prześladowań głosić poselstwo oparte na nadziei, że czeka ich podobne „zmartwychwstanie”?

Pomyślmy sami.

Alfred J. Palla

Materiał pochodzi z książki pt. „Sekrety Biblii”

Przypisy:

  1. Aleksander Metherell w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 195.
  2. Np. Teudas (Dz.5:36), Manahem z Galilei, Szymon syn Giory, Szymon Bar Kochba, o których wspominam w książce Skarby ¦wiątyni, s. 155-7; 209-12.
  3. Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, 18, 3-4; Filon z Aleksandrii, De Legatione ad Gaium, 38.
  4. Seneka, De Vita Beata, 19:3; Tacyt, Dzieje, 4:3.
  5. Cyt. w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 196.
  6. Cyt. w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 196.
  7. Osierdzie to podwójna błona pokrywająca mięsień serca. W przypadku niewydolnoci serca występuje przesięk do jamy osierdzia i w worku osierdziowym gromadzi się znaczna iloć płynu tworząc tamponadę serca, a więc uciskając serce, uniemożliwiając napływ krwi z żył, zmniejszając jej wypływ z komór serca i możliwoci skurczu.
  8. William D. Edwards, Wesley J. Gabel, Floyd E. Hosmer, On the Physical Death of Jesus Christ”, Journal of American Medical Association, 21 marca, nr 255, (1986): s. 1463.
  9. Cyt. w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 201.
  10. Kwintylian, Declarationes maiores, 6:9; w: Gary R. Habermas, The Historical Jesus: Ancient Evidence for the Life of Christ, s. 74.
  11. Cyt. w: Lee Strobel, The Case for Jesus, s. 199.
  12. Przed Annaszem (J.18:13); przed Kajfaszem (Mt.26:57); przed Sanhedrynem (Mt.26:59); przed Piłatem (Mt.27:2); przed Herodem (Łk.23:7), ponownie przed Piłatem (Łk.23:11-25).
Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz