Do takich słów przywiązuje się niezwykłą wagę. Słowa wypowiadane na łożu śmierci będą długo potem powtarzane i przekazywane dalej. Pamięta się słowa wypowiadane przez kogoś z kim rozstajemy się na zawsze, z kim już się nie zobaczymy. Towarzyszy tym słowom szczególny, podniosły nastrój, powaga. Przenikają one serce.

W Starym Testamencie często słowa mówione bezpośrednio przed ziemskim rozstaniem, niosły w sobie ładunek proroczy. Przykładem tego są słowa przekazane swoim synom przez Jakuba (1M 49). Ich ważność odczuwały całe pokolenia. Czy to nie naturalne, że lud Boży powinien głęboko w swym sercu nosić ostatnie słowa Jezusa?

Kiedy czytamy ostatnie słowa w Biblii, szczególną uwagę powinna zwrócić Boża rada skierowana bezpośrednio do każdego z nas: „…kto święty niech nadal się uświęca” Obj. 22,11 Szczególne słowa… Błogosławiony ten, kto o nich pamięta. 

Słowa te dziwnie brzmią w naszych czasach. Czasach wprost niewyobrażalnej rozpusty, zepsucia i rozwiązłości. W czasach, gdzie nawet do kościoła wdarło się zwodnicze rozprzężenie. Takie słowa nie pasują, uwierają… Wielu już dawno załatwiło ten problem, mówiąc, że świętości mamy dość, bo Jezus jest naszą świętością. 

W ten sposób słowa o uświęceniu już nie kłują w uszy… Takie „uspokajające” tłumaczenie jest na rękę tym, którzy kolaborują ze światem, tym, którzy przyjmują jego oferty. Świat jest przecież coraz bardziej atrakcyjny, ciekawy i dostępny. Wprost przyjazny… Tyle w nim nowinek, które pociągają nasze zmysły. Przeżyć życie i nic z tego nie skorzystać? O, nie!

Czy nie wygodniej jest zapomnieć o Bożej przestrodze i nie zawracać sobie głowy uświęcaniem? Zresztą, czy czasami uświęcenie nie wiąże się z ponownym wejściem „pod literę zakonu”? To i tamto należy czynić, tego zaniechać, to wolno – tego nie wolno, itd.  Jednak mimo tych wykrętnych zabiegów, słowa Jezusa nadal brzmią z taką samą mocą, jak je usłyszał Jan. Bóg wielokrotnie mówi w swoim Słowie: „Kto ma uszy, niechaj słucha…”.  To my ponosimy odpowiedzialność za to, czy słuchamy Bożych słów, czy je ignorujemy.

Wspomniany fragment, to jedna z ostatnich wskazówek, które przekazuje Pan swoim naśladowcom. Nietrudno dostrzec w tych słowach Bożą troskę o swój lud, gdyż:
„…niech nadal się uświęca” – to potężna tama chroniąca nasze serca przed nieczystością.
„…niech nadal się uświęca” – to zachęta do tego, by znowu poderwać się do walki z grzechem.
„…niech nadal się uświęca” – to stawać się bardziej pokornym, wiernym i sprawiedliwym.
„…niech nadal się uświęca” – to oczyszczenie serca z wszelkiego brudu. 
„…niech nadal się uświęca” – to wzrost do wymiarów pełni Chrystusowej. 

Przekładając to na całkiem prozaiczny język, „…niech nadal się uświęca”, to m.in.:

  • coraz mniej kłótni i poróżnień w małżeństwie, 
  • coraz mniej gniewu, niecierpliwości, pustej mowy, na rzecz cierpliwości i łagodności,
  • bogobojna i mądra młodzież, zamiast zbuntowanych, niepohamowanych nastolatków,
  • mniej ślęczenia przed telewizorem a więcej przy Biblii lub w komorze modlitewnej,
  • mniej troski o byt, mniej zabiegania i niepewności, a więcej radości, wolności i szczęścia,
  • mniej kłótni i sporów w zborze, a więcej miłości, pokory i szacunku,
  • mniej upadków i duchowych porażek a więcej mocy i zwycięstwa!

Przykłady można by mnożyć bez końca. Uświęcenie powoduje, że nasze marzenia o duchowym życiu, oddanym całkowicie Bogu, realizują się!

Właśnie! O czym marzysz? O czystym i zwycięskim życiu, czy też o tym, by nie zabrano ci … telewizora, pustoty, próżności, czy innych świeckich przyjemności? Owocem uświęcenia jest prawdziwie pobożne, święte i czyste życie. 

A są to „tylko” owoce, które zbieramy niejako „po drodze”. Bo głównym celem uświęcenia jest to, by móc w wieczności … oglądać Boga!! Uświęcenie – to przeogromne bogactwo łaski Bożej. „Ależ – powiesz – przecież w to wierzę, że będę oglądać Boga”. Na czym jednak opierasz swoje przekonanie? Na tym, że nawróciłeś się kiedyś, że chodzisz do „innego” kościoła, że inaczej traktujesz Boga niż większość?

Co mówi o tym Słowo Boże? Pan Jezus powiedział w kazaniu na górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” Mt 5,8.  zyste serce – to warunek który musi być spełniony, by oglądać Pana. Ponieważ Bóg jest „Święty, Święty, Święty”!! Iz. 6,3. Dlatego autor Listu do Hebrajczyków napomina: „dążcie… do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana” (12,14) Stąd pełna miłości i troski, Boża rada: „…lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca”. 

Dla chrześcijanina, który chce dojść do Bożego tronu i oglądać Boga, nie ma innej drogi! Święte życie to nie jest opcja dla pewnego rodzaju chrześcijan – tzw. „nadgorliwców”, lub tych z okresu wielkich prześladowań, z Rosji, z wielkich przebudzeń.  Pan Jezus zawsze mówił (i mówi) do wszystkich: „pójdź za mną”.  Iść za Nim, to dążyć do świętego i czystego od grzechu życia. Takiego życia, jakie wiódł Pan Jezus. Iść – i dojść!

Istotne jest to, czy idziesz ale równie istotne jest to, czy wierzysz, że dojdziesz? Wielu próbowało iść, ale po kilku nieudanych chwilach, zrezygnowało. Trzeba mocnej wiary, by iść i nie załamać się pierwszymi niepowodzeniami. Jak powiedział ktoś – kilka przegranych bitew nie przesądza jeszcze o wyniku wojny – jeśli nadal walczysz! Jeśli jednak się poddajesz – przegrałeś na początku.

Pamiętam pewną Siostrę, która płacząc, powiedziała po nabożeństwie: „był czas, że wierzyłam w zwycięskie życie, ale potem inni wmówili we mnie, że nie mam tym się tak przejmować, gdyż jest to niemożliwe. Jednak teraz na nowo uwierzyłam i chcę iść i zwyciężać!”. Mam nadzieję, że ona idzie i zwycięża… 

Przed nami szły tak miliony i dzisiaj idą miliony. Oni „podążają za Barankiem, dokądkolwiek idzie” Obj. 14,4. Podążają bez wahania – gdzie idzie Baranek, tam idą oni. Owce za swoim Pasterzem. I to jest gwarantem tego, że dojdą tam gdzie jest Baranek! Oni spotkają Oblubieńca, gdy przyjdzie, by wziąć na powietrze swoich. My ich nie znamy, ale Bóg ich zna! Kiedy przyjdzie po raz drugi – przyjdzie po tych, których zna. Po tych, którzy wytrwale szli za Nim wąską drogą. Wtedy wielu usłyszy: „dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego” Mt 25,21. Ale jakże wielu usłyszy: „nie znam was…”. Nie ma nic straszniejszego, niż te słowa z ust Pana.

Niech nas Pan zachowa w Swojej mądrości, niech nauczy nas rozpoznawać rzeczy ważne, niech Jego Duch budzi nas ze snu. Bo duchowy sen nie jest odpoczynkiem, jak to się ma w naszym cielesnym życiu, ale … śmiercią!

„Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych…”! Ef. 5,14 Jedne z ostatnich słów z Nieba… „Nie pieczętuj tych słów… kto święty…. oto przyjdę wkrótce…” Jakby umyślnie posłane w nasze czasy. Bo przecież nikt inny dotąd nie był tak blisko przyjścia Pańskiego, jak my!

Przywiązujemy wagę do wielkich słów wypowiadanych przez ludzi. Jak głęboko zapadły w nasze serce ostatnie słowa Jezusa? Czy możesz powiedzieć za psalmistą: „Rzekłem: Udziałem moim, Panie, przestrzegać słów twoich”. Ps 119,57

Waldemar Świątkowski

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz