Po co dar języków? (cz. 2)

W poprzedniej części chciałem skupić się przede wszystkim na tym, aby całościowo potraktować fragment Nowego Testamentu mówiący o darach. A polega to na tym, aby rozpatrywać każde zdanie, każdy werset danego fragmentu jako część większej całości. Dopiero takie ujęcie pozwoli wyciągnąć z danego fragmentu wnioski właściwe.

Można je też łatwo znaleźć w tekście biblijnym, kiedy zorientujemy się, które zdania są ich przesłankami. Oto najważniejsze wnioski, które zostały wyprowadzone w poprzedniej rozprawie, dotyczące daru języków: koryntianie byli nastawieni na duchowe przeżycia i w związku z tym pożądali bardzo daru języków; tak się zapędzili w tym pożądani, że zapomnieli, iż są jeszcze inne, nawet ważniejsze dary, których powinni pożądać; to pożądanie sprawiło to, że zapomnieli nawet o rzeczy najważniejszej, jaką jest miłość; chęć posiadania daru języków spowodowała pojawienie się praktyk glosolalii przejawiającej się w wokalizie; Paweł to krytykuje, gdyż nawet wokaliza szczerze skierowana do Boga nie daje zbudowania innym; jedynie mówienie językami jest manifestacją daru rodzajów języków, a nie mówienie językiem niezrozumiałych dla nikogo słów.

Tak więc, jeśli dar rodzajów języków nie jest dany nawet po to, aby używając wokalizy wielbić Boga w duchu, to po co? Poprzednią część skończyliśmy omawiać na 1 Kor 14: 19, należy więc przejść do 20 i 21 wersetu: Bracia, nie stawajcie się dziećmi umysłem, lecz bądźcie dziecinni w występku; zaś rozumem stawajcie się dorosłymi. W Prawie jest napisane: Będę mówił temu ludowi przez mówiących obcym językiem oraz przez obce wargi, a oni i tak mnie nie wysłuchają, mówi Pan 1).  Tutaj Paweł znowu odwołuje się do jakiejś negatywnej cechy koryntian, która zaowocowała omawianymi problemami. Wcześniej stwierdził, że są naiwni i łatwowierni, gdyż dawali się prowadzać do bożków jak do więzienia. Teraz ponownie stwierdza, że są dziecinni. Wcześniej wspominał o tym w rozdziale 13, kiedy napisał, że gdy był dzieckiem, myślał jak dziecko, a kiedy stał się mężem wyzbył się wszystkiego, co dziecinne. Ta dziecinność koryntian przejawiała się oczywiście w złym podejściu do darów duchowych, a głównie do gatunków języków. Po prostu dziecinne było to, że stosując wokalizę łudzili samych siebie, że mają dar od Ducha. Dziecinne były też to, że inni w to wierzyli i też zapewne dawali się wciągać w tą dziecinadę. 

Wyraźna funkcja

Kulminacyjny moment pouczania Pawła znajduje się w wersecie 22: Dlatego języki nie są za znak dla wierzących ale dla niewierzących; a prorokowanie nie jest dla niewierzących ale dla wierzących. Tak więc rodzaje języków zostały dane po to, aby być znakiem, cudem dla niewierzących. Ten znak jest oczywiście dawany po to, aby niewierzących przekonywać do wiary w Boga Prawdziwego. Inne miejsca w Biblii pokazują, że jest może jeszcze druga funkcja. W Biblii mamy kilka przykładów działania tego daru w życiu Kościoła. Przyjrzyjmy się nim. 

Oto najbardziej znany przypadek: Więc wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym oraz zaczęli mówić innymi językami, jak im Duch dawał wypowiedzieć. A byli Żydzi, którzy przebywali w Jerozolimie, pobożni mężowie, z każdego ludu pod niebem. Zaś gdy powstał tamten głos, zeszło się mnóstwo i zatrwożyło, bo każdy jeden słyszał ich mówiących własnym językiem. Zatem wszyscy byli oszołomieni oraz się dziwili, mówiąc jedni do drugich: Czy ci wszyscy, co mówią, nie są Galilejczykami? Więc jakże my słyszymy każdy nasz własny język, w którym zostaliśmy urodzeni? Partowie, Medowie, Elamici oraz ci, zamieszkujący Mezopotamię, Judeę, Kapadocję, Pont i Azję, Frygię i Pamfilię, Egipt oraz tereny Libii, naprzeciw Cyreny; także ci, przebywający w kraju Rzymianie, Żydzi i prozelici, Kreteńczycy i Arabowie. Słyszymy ich mówiących wzniosłe rzeczy Boga naszymi językami. /Dz 2: 4-11/ Zgadza się to z tym, co napisał Paweł. Może cud nie był skierowany tylko do pogan, ale do ludzi nieznających Ewangelii o Jezusie. Cudem dla nich było to, że Galilejczycy nagle zaczęli mówić w językach, które były używane przez ludzi mieszkających często bardzo daleko od nich. Te wzniosłe rzeczy Boga to najprawdopodobniej Ewangelia o zmartwychwstaniu. No bo jakimi innymi rzeczami żyli wtedy Apostołowie? 

Wielu twierdzi, że na podstawie tego fragmentu można zauważyć drugi cel daru rodzaju języków. Jest to możliwość głoszenia Ewangelii dla ludzi mówiących obcymi językami. Trudno doszukiwać się tego w innych fragmentach Biblii. Trudno doszukiwać się też tego w jakichś wczesnych pozabiblijnych świadectwach historycznych. Jednak wielu uważa, że dowodem na to, że gatunki języków były wykorzystywane do tego jest bardzo szybie rozprzestrzenianie się nauki Pańskiej w czasach apostolskich. Ponadto ten fragment potwierdza, że jedynym przejawem tego daru była ksenoglosja. Słuchający doskonale rozumieli, co mówili Apostołowie. Cudem, czymś niezwykłym dla nich było nie to, że oni coś dziwnego bełkotali, albo wielbili Boga za pomocą jakichś westchnień. Wyjątkowość tego polegała na tym, że prości ludzie nagle posiedli umiejętność, którą człowiek musi często zdobywać latami. Ponadto umiejętność tą posiadła grupa ludzi licząca kilkanaście osób. Dało to niezaprzeczalną siłę przekonania, że jest to działanie Boga. Apostołowie wykorzystali to do opowiedzenia Ewangelii, którą przyjęło około trzy tysiące osób (Dz 2: 41). 

Kolejny przykład pochodzi z także z Dziejów Apostolskich. Stało się to podczas pierwszego głoszenia Ewangelii poganom przez Piotra. A gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, na wszystkich, co słuchali tych słów spadł Duch Święty. Więc zdumieli się wierzący spośród obrzezania, którzy przyszli z Piotrem, że dar Ducha Świętego jest wylany także na pogan. Bo słyszeli ich mówiących językami oraz wynoszących Boga. /Dz 10: 44 – 46/ Tutaj mówienie obcymi językami jest ponownie znakiem dla niewierzących. Z tym, że ci wierzący to nie są niewierzący w Ewangelię, ale to ci, co nie przyjmowali wcześniej pogan do Kościoła. Wierni pochodzenia izraelskiego po prostu otrzymali znak, że Duch Święty może także zostać udzielony poganom.

Kolejny przykład i ostatni pochodzi z Dz 19: 4-6: Zaś Paweł powiedział: Jan chrzcił chrztem skruchy mówiąc ludowi, aby uwierzyli względem tego, który po nim przychodzi to jest w Jezusa Chrystusa. A kiedy to usłyszeli, dali się ochrzcić względem Imienia Pana Jezusa. I gdy Paweł położył na nich ręce, przybył dla nich Duch Święty, zatem mówili językami oraz prorokowali. Tutaj dar języków jest znakiem dla niewierzących, ale podobnie jak w poprzednim przypadku nie jest znakiem dla niewierzących w Boga. Mówienie obcymi językami wraz z prorokowaniem było pewnego rodzaju zapewnieniem, że wiara w Imię Jezusa daje Ducha Świętego. Było zapewnieniem, że chrzest w imię Jezusa został ustanowiony w miejsce janowego. 

Te trzy przykłady potwierdzają to, że dar rodzajów języku przejawia się w ksenoglosji. Jest to bowiem spełnienie obietnicy danej przez Jezusa Apostołom. I im powiedział: Wyruszcie na cały świat i ogłoście Dobrą Nowinę całemu stworzeniu. Kto uwierzył i zostanie ochrzczony będzie zbawiony; zaś ten, co nie uwierzył będzie skazany. A tym, którzy uwierzyli, będą towarzyszyć takie znaki: W moim Imieniu będą wyrzucać demony, będą mówić nowymi językami, będą brać węże, nadto im nie zaszkodzi, choćby coś trującego wypili; będą nakładać ręce na chorych i będą się dobrze mieli. /Mk 16: 15-18/ W przypadku wydarzeń z pięćdziesiątnicy widać wyraźnie, że nowe języki to języki rzeczywiste, ale obce, wcześniej nieznane dla tych, którzy po otrzymaniu daru nimi mówią. Tak zapewne było w pozostałych przypadkach opisanych w Dziejach Apostolskich. Trudno uznać, że paplanie niezrozumiałych dla nikogo słów może być jakimś cudownym znakiem. Znakiem, który da zupełne potwierdzenie jakiejś prawdy.

Mówić i rozumieć

Ze znakotwórczym znaczeniem daru rodzaju języków wiąże się jeszcze sprawa tego, czy mówiący językami rozumieli to, co mówili. Na początku należy ustalić jakie cechy ma mieć znak w świetle Słowa Bożego. Rozpatrzymy to na początku na przykładzie działalności Jezusa. Warto bliżej przyjrzeć się słowom Jezusa z J 4: 48: Zatem Jezus powiedział do niego: Nie uwierzycie, jeśli nie zobaczycie znaków i cudów. Widzimy więc, że cuda były niezbędnym dowodem na to, że Chrystus był Mesjaszem, Synem Bożym. Tak więc Jezus czynił znaki, nie po to, aby mieć z tego zabawę, ale po to, aby w sposób niezaprzeczalny zatwierdzić swoje posłannictwo. Znaki te zapisuje Jan w swojej Ewangelii także po to, aby ludzie czytający o nich mogli uznać Jezusa za Mesjasza. Potem Jezus sprawił wiele innych znaków wobec swych uczniów, które nie są opisane w tej księdze. Zaś to zostało opisane, abyście uwierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, oraz abyście wierząc, mieli życie w Jego Imieniu. /J 20: 30-31/  Dalszych wyjaśnień wymaga to, dlaczego znaki czynione przez Jezusa były niezaprzeczalne.

Przyjrzyjmy się niektórym cudom opisanym w Ewangelii Jana. Na początek może to być pierwszy cud – przemienienie wody w wino. Zauważmy, że ci, którzy te wino wypili nie mieli żadnych wątpliwości, że to jest przemieniona woda i że Jezus dokonał cudu. Nie pojawił się nikt, kto by wniósł jakieś podejrzenie typu: Nieprawda, On wsypał czerwony barwnik i aromat w proszku! Tak zakończyła się ta niezwykła historia: Ten początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilei oraz objawił swoją chwałę, więc uwierzyli w niego jego uczniowie. /J 2: 11/ Tak więc znak w Kanie Galilejskiej sprawił, że Mesjasza w Jezusie ujrzeli Jego najbliżsi uczniowie. Od tego momentu żadne wątpliwości raczej już się u nich nie pojawiły. Podobnie ma się sprawa z innymi cudami Jezusa. Dla spójności rozpatrzmy tylko te opisane w Ewangelii Jana. Uwagę zwracają tu liczne uzdrowienia, np. uzdrowienie syna dworzanina (4: 46-54), uzdrowienie chromego nad sadzawką (5: 1-18), cudowne rozmnożenie chleba (6: 1-15), uzdrowienie niewidomego od urodzenia (9: 1-41), wskrzeszenie Łazarza (11: 1-44), czy zmartwychwstanie. Te i wszystkie pozostałe cuda Chrystusa cechuje to, że ich świadkowie nawet nie próbowali uznawać, że są one jakimiś sztuczkami lub jakąś falsyfikacją. Pewność była tak duża, że jedyne na co wpadli przeciwnicy Jezusa to przypisanie mocy danej Jezusowi tego, jakoby pochodziła ona od złego ducha. Obrona Jezusa jednak była tak trafna, że więcej nie czynili takich zarzutów. Kiedy przeciwnicy Jezusa chcieli Go powstrzymać, nigdy nie szukali sposobów, aby wykazać fałszywość Jego znaków. Po prostu mieli pewność, że są prawdziwe i nie sposób im zaprzeczyć.   Jezus przebrał dla swoich wrogów miarę, kiedy wskrzesił Łazarza. O takiej reakcji na to wydarzenie czytamy: A niektórzy z nich odeszli do faryzeuszy i powiedzieli im, co Jezus uczynił. Więc przedniejsi kapłani oraz faryzeusze zebrali Sanhedryn i mówili: Co zrobimy, ponieważ ten człowiek czyni wiele cudów? Jeśli go tak zostawimy, wszyscy względem niego uwierzą. I przyjdą Rzymianie oraz zabiorą nasze, i to miejsce, i lud. /J 11: 46-48/ Bez sensu była walka z cudami. Postawili więc walczyć z Jezusem. Jedynym sposobem wygrania tej walki było zabicie Go. 

Podobnie sprawa wyglądała z uczniami Jezusa. Podstawowa różnica była taka, że moc do czynienia cudów mieli od swojego Mistrza, nie mieli jej sami z siebie. Po drugie cuda służyły przede wszystkim, aby potwierdzić największy cud, który nie może zostać powtórzony i w który wiara jest konieczna do zbawienia. Ten cud to zmartwychwstanie. Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie, widzimy że miały taką samą moc przekonywania jak te, które czynił Jezus. Było wśród nich nawet wskrzeszenie. Podobnie było też z  tymi cudami, jeśli chodzi o wrogów Apostołów. Oni nigdy nie próbowali wykazać, że cuda są jaką falsyfikacją. Mieli pewność, że są one prawdziwe i niepodważalne. Więc rozkazali im odejść na zewnątrz posiedzenia i ścierali się jedni przeciw drugim, mówiąc: Co możemy uczynić tym ludziom? Bo, że dokonał się przez nich znany 2) cud, jest jawne wszystkim zamieszkującym Jerozolimę; więc nie możemy zaprzeczyć. Lecz aby to nie zostało w większym stopniu rozpowszechnione między ludem, zabronimy im groźbą, by żadnemu z ludzi nie pletli względem tego imienia. /Dz 4: 15-17/ Jest to reakcja kapłanów i saduceuszy na uzdrowienie człowieka chromego od urodzenia. I na podstawie tych słów można ułożyć najlepszą definicję cudu, znaki od Boga: cudowne wydarzenie jawne wielu świadkom, którego prawdziwości nie można zaprzeczyć.

Kiedy czyta się Dzieje Apostolskie można zauważyć, że dla potwierdzenia utwierdzenia wiary, apostołowie, czy ewangeliści czynili cuda takie, które zapowiedział Jezus we wspomnianym fragmencie Mk 16: 15-18. Mówienie językami, podobnie jak uzdrawianie chorych czy wypijanie trucizny musiało być cudem, któremu nikt nie może zaprzeczyć. Jeśli więc przejaw daru gatunków języków miał być znakiem potwierdzającym jakąś prawdę, odpada rozumienie tego jako glosolalia. Co cudownego, niezwykłego jest w tym, kiedy ktoś powtarza jakieś dziwne, bezskładne dźwięki, których nie rozumie nawet on sam? Każdy to potrafi, nawet małe dziecko! Załóżmy jednak, że jesteśmy na jakimś spotkaniu zborowym, na którym są niewierzący goście. Podchodzi do nich grupa wierzących i próbuje przekonać do wiary w zmartwychwstanie. Załóżmy, że rozmawiające osoby nie są obce, ale znają się od długiego czasu i wiedzą o sobie, że są osobami prostymi. Nagle jeden wierzący zaczyna mówić czystym, językiem francuskim, ktoś tłumaczy. Inny mówi po hiszpańsku, trzeci po chińsku, inny w języku suahili i za każdym razem jest to tłumaczone. Ponadto tłumaczone treści to nie jakieś oderwane od rzeczywistości banały, tylko na przykład mądre słowa przekonujące do uwierzenia w Chrystusa. Kiedy człowiek słuchający wie, że dane osoby nigdy się danych języków nie uczyły i widzi, jak oni to robią dzięki Duchowi Świętemu, może mieć pewność, że On rzeczywiście działa. Z tym, że to mówienie musi być perfekcyjne. Dlatego Bóg wykorzystał ksenoglosję za cud. Nawet jak ktoś się uczył jakiegoś języka obcego pół swojego życia, często widać dobrze, że tego języka się tylko wyuczył i nigdy nie mówił nim od urodzenia. 

Manifestacja daru

Omawianie sprawy funkcji daru języków jako cudu zostało rozwinięte w związku z pytaniem, czy mówiący gatunkami języków rozumieli, co mówili. Należy tutaj przypomnieć o jednym z warunków, którego spełnienie pozwalało na mówienie językami do innych ludzi. A chcę, byście wszyscy mówili językami, ale bardziej abyście prorokowali; gdyż kto prorokuje jest większy niż ten, który mówi językami; chyba żeby tłumaczył, by zbór odebrał budowanie. Te słowa naprowadzają na stwierdzenie, że dar mówienia językami pozwala na rozumienie tego co się mówi w obcym języku. Zauważmy ponadto, że dziwne to byłoby, gdyby Apostołowie w dniu pięćdziesiątnicy mówili do zebranych ludzi słowami, których sami nie rozumieli. Gdyby mówienie z użyciem daru rodzajów języków polegało na wypowiadaniu rzeczy, których się nie rozumie byłoby to dziwne. Bardzo dziwny musiałby być to dar w porównaniu z innymi darami. Czy tych, którzy mieli dar słowa mądrości, uzdrawiania, czynienia cudów lub prorokowania Bóg czynił bezwolnymi, kiedy używali tych darów? Bo jeśli językomówcy mówili w obcych językach i nie rozumieli tego, bo mówił przez nich Duch Święty, to czynił z nich jakiś automat. Czy na przykład prorocy, kiedy dostawali natchnienie prorockie nagle tracili panowanie nad sobą i Duch wykorzystywał ich usta, aby przemówić do ludzi? Wiadome jest, że tak nie było. Cały czas własną wolą mogli odpowiadać na to, czy będą dla Boga prorokować, czy nie. 

Wcześniej zostało już ustalone, że głównymi treściami przekazywanymi przez językomówców były właśnie proroctwa. Z tym, że były one wypowiadane w obcych językach. Bezzasadne jest więc twierdzenie, że w chwili wypowiadania treści w obcych językach ludzie używający omawianego daru tracili panowanie nad sobą. Duch Święty nigdy nie działa na zasadzie opętania, że zabiera komuś władzę nad sobą i wykorzystuje go, aby za pomocą jego ciała coś powiedzieć. Na zasadzie opętania wiemy, kto działa. I jeśli ktoś wypowiada dziwne słowa w jakiś dziwnych językach, traci nad tym panowanie i nie wie, co mówi, bardziej to wygląda, że działa właśnie pod wpływem innego ducha. Idź i wołaj tymi słowami ku północy; powiedz: Nawróć się israelska odstępczyni mówi WIEKUISTY. Już nie zwrócę na was gniewnego oblicza, bo Ja jestem miłościwy mówi WIEKUISTY; nie pomstuję na wieki. /Jr 3: 12/ Tak na przykładzie Jeremiasza wyglądało działanie proroków w Starym Testamencie. Ich działanie w Nowym zapewne nie różniło się zasadniczo. Widzimy, że Bóg dawał im słowa do powiedzenia, a od nich zależało, czy je wypowiedzą w odpowiednich warunkach i do odpowiednich osób czy nie. Skoro obdarowani językami także mówili proroctwa, także należy uznać, że mieli pełną wolę nad tym, czy wypowiedzą to, co pochodzi od Boga, czy nie. 

Jednak najmocniejszym argumentem za tym, że obdarowani gatunkami języków nie rozumieli, co mówili jest to, że Paweł wymienia dar tłumaczenia języków. Można by było pokusić się o stwierdzenie, że ludzie mający gatunki języków mają jednocześnie ten dar. Ale w przekładzie interlinearnym brzmi to tak: innemu rodzaje języków, innemu zaś tłumaczenie języków… 3) /1 Kor 12: 10/ W katalogu członków Kościoła z 1 Kor 13: 28 mamy jednak tylko rodzaje języków. Jednak w pytaniach o podział członków z 13: 29 mamy: Czy wszyscy językami mówią? Czy wszyscy tłumaczą? Nawet jeśli byli członkowie obdarowani odrębnym darem tłumaczenia języków, wcale nie świadczy to o tym, że językomówcy nie mogli wypowiadanych treści tłumaczyć. Raczej to świadczy tym bardziej na korzyść świadomego wypowiadania przez nich słów. Powróćmy do hipotetycznej sytuacji mówienia obcymi językami na spotkaniu zborowym. Jeśli ci zwiastujący Ewangelię nawet mówili zadziwiająco perfekcyjnie w obcych językach, słuchacze mogli mieć dalej wątpliwości. Dodajmy, że pojawiają się tłumacze, którzy wykładają treści na język zrozumiały słuchaczom. Nadal nie ma pewności, czy jest to perfekcyjnym tłumaczeniem niezrozumiałych słów? Skąd mają mieć pewność, że tłumacze nie zmyślają? Jeśli mówiący obcymi językami nie rozumieli ponadto co mówili, to sytuacja jeszcze bardziej robi się niepewna. Wyszłoby na to, że językomówcy także nie mają pewności, czy tłumacze właściwie tłumaczą! Ale jeśli rozumieją, co mówią, wszystko staje się oczywiste. Językomówcy mówią coś w obcych językach niewierzącym. Tłumacze wykładają. I tylko jeśli ci pierwsi potwierdzą, że tłumaczenie jest prawidłowe, to dokładnie mówili, mamy do czynienia z niezaprzeczalnym cudem.

Skąd na przykład żydzi zgromadzeni w domu Korneliusza mieli pewność, że poganie mówiący językami mówili naprawdę pod wpływem Ducha? Musieli być tłumacze. Zapewne byli wśród mówiących albo – co bardziej prawdopodobne – dar tłumaczenia mieli zgromadzeni żydzi. Podobnie było w przypadku uczniów Jana. Musieli pojawić się tłumacze spośród nich samych, ponieważ to dla nich miała być potwierdzona prawda o chrzcie w imię Jezusa. Aby potwierdzić znakotwórcze znaczenie daru rodzajów języków, warto jeszcze raz przyjrzeć się znakom towarzyszącym tym, którzy uwierzą z Mk 16: 17-18. Uzdrawianie chorych, picie trucizn bez szkody, branie jadowitych węży. Takie czynności wykonywane przez innych są jawnym zaprzeczeniem prawd natury, a więc są niezaprzeczalnymi cudami. Taką niezaprzeczalną siłą przekonania musi być też mówienie nowymi językami. Jeśli ktoś próbuje mówić językami i nie jest to tak widowiskowe jak postawienie kogoś chromego od urodzenia dotknięciem ręki, to śmiało możemy powiedzieć: lepiej idź i się módl, abyś to mógł tłumaczyć.  Myślę, że najlepszym podsumowaniem dotychczasowych ustaleń będzie to, co Paweł dalej naucza o darze gatunków języków w 1 Kor. Skończyłem omawiać na 14 rozdziale i 22 wersecie. W kolejnych wersetach mamy takie słowa: Zatem, gdy na to samo miejsce zejdzie się cały zbór i wszyscy by mówili językami, a weszliby prości ludzie lub niewierzący, czy nie powiedzą, że szalejecie? Tutaj Paweł przestrzega przed niekontrolowanym mówieniem językami. Co ciekawe takie praktyki są obecne dzisiaj na zgromadzeniach zborowych. Jest to ewidentne ignorowanie wskazówek danych w Piśmie Świętym. (24) Zaś jeśliby wszyscy prorokowali, a wszedłby ktoś niewierzący, albo prosty człowiek, wtedy przy wszystkich jest badany oraz przy wszystkich jest oceniany, (25) a jego ukryte sprawy serca stają się jawne. Więc upadnie na twarz oraz pokłoni się Bogu, oznajmiając: Zaiste, Bóg jest w was. Początkowo można mieć wrażenie, że w tych wersetach Paweł zaprzecza samemu sobie. Wszak wcześniej mówił, że proroctwa są znakiem dla wierzących, a tutaj daje przykład ich działania jako znak dla niewierzących. Sytuacja się wyjaśnia, jeśli przyjmiemy, że Paweł w wersecie 23 przestrzega przed skutkami stosowania wokalizy (mówienie językiem/mówienie językami przez wielu). Tym praktykom przeciwstawia używanie prawdziwych darów, jakimi są gatunki języków i prorokowanie. Skoro wcześniej został ustalone, że prawdziwi językomówcy wypowiadali proroctwa w obcych językach, Paweł w wersecie 24 może ma na myśli właśnie mówienie językami. Jeśli przetłumaczone z obcych języków treści są proroctwami, nie dziwne jest to, że ktoś ich słuchający będzie badany i oceniany. Nie dziwne będzie to, że zaskoczony trafnością proroctw upadnie na twarz. Ponadto w Dziejach Apostolskich możemy wyczytać, że mówieniu językami towarzyszyło wielbienie Boga lub prorokowanie (Dz 19: 6). 

Kolejny werset jest dość problematyczny. Jedni traktują go jako wskazówkę, inni jako opis sytuacji. (26) Co więc jest, bracia? Kiedy schodzicie się, każdy śpiew ma, nauczanie ma, objawienie ma, język ma, tłumaczenie ma, wszystko ku budowaniu niech się dzieje.  Tłumacze uznający tą pierwszą możliwość bezpodstawnie dodają nawet tutaj słowa „niech” przed „ma”. Tymczasem łatwo zauważyć, że Paweł ocenia, że każdy w zborze korynckich chce wtrącać swoje trzy grosze. Paweł tej ich śmiałości nie powstrzymuje pod warunkiem, że będzie on nastawiona na budowanie zboru. 

W kolejnych wersetach Paweł daje wskazówki, jak to działanie ku budowaniu ma wyglądać. Czy też niech ktoś mówi językiem ze dwóch, albo najwięcej trzech i to na przemian, a jeden niech tłumaczy. Wielu tłumaczy te trudne słowa tłumaczy w ten sposób, że mający dar języków mają przemawiać na przemian, jednak nie może być ich więcej niż trzech. Jednak słowa w przekładzie interlinearnym brzmią tak: Czy to językiem ktoś mówi według dwóch albo najwięcej trzech, i na przemian i jeden niech tłumaczy 4). Widać, że Paweł chce powiedzieć raczej, że mówiący językami powinien mówić co najmniej w dwóch językach, ale nie więcej niż w trzech. To jest doskonały haczyk na tych, którzy stosując wokalizę próbują innych oszukać, że mają gatunki języków. Po prostu jeśli nie potrafią powiedzieć co najmniej w dwóch różnych językach nawet tej samej rzeczy, to co to za dar? I wiadome jest, że jeśli będzie tłumacz, ci podrabiacze się nie odezwą. Potwierdzają to kolejne słowa.

Ale jeśliby nie było tłumacza, niech milczy w zborze; a niech mówi samemu sobie i Bogu. Nie raz spotkałem się ze złamaniem tego polecenia na spotkani zborowym. Tych, którzy ignorują w ten sposób Słowo Boże zapewne spotka konsekwencja. Zaś prorocy niech mówią dwaj lub trzej, a inni niech rozstrzygają. Ale jeśli innemu, który siedzi, coś by zostało objawione, ten pierwszy niech milczy. Wskazówka dotycząca działania proroków dotyczy jednak tego, że nie powinien przemawiać jeden prorok. Inni zborownicy mają to roztrząsać, w przekładzie interlinearnym: rozróżniać. Być może trzymanie się tych wskazówek ma pozwolić, aby prawdziwe proroctwa były rozróżniane od fałszywych, czyli nie pochodzących od Boga. 

Gdyż wszyscy po kolei możecie prorokować, aby się wszyscy mogli uczyć oraz wszyscy mogli być pocieszeni; a duchy proroków są posłuszne prorokom. Ciekawe jest to, że Paweł wszystkim daje pozwolenie na prorokowanie. W kolejnych wersetach Paweł daje kilka wskazówek dotyczących kobiet i ładu, pokoju w zborze. Ważne słowa mamy w 14: 37 – 38: Jeśli ktoś uważa, że jest prorokiem lub duchowym, niech uznaje, że to, co wam piszę, jest poleceniem Pana. Zaś jeśli ktoś nie poznaje nie jest tym, który wie. Tak więc wszystkie te wskazówki, polecenia Pawła dawane w tym liście są niczym innym, jak przykazaniami Chrystusa. A więc wszystkie polecenia i ustalenia skierowane od Pawła powinniśmy traktować jak słowa Chrystusa. W ostatnich wersetach 14 rozdziału Paweł daje wskazówki, która są najlepszym podsumowaniem 12, 13 i 14 rozdziału: Także, bracia [moi] współzawodniczcie o prorokowanie i mówić nie zabraniajcie językami. Wszystko zaś dostojnie i według porządku niech się staje. Wiele razy czytając te rozdziały, można było mieć wrażenia, że Paweł wręcz zabrania w ogóle mówić językami. Na koniec stwierdza, że jednak tak nie jest. Nadal podkreśla znaczenie prorokowania, ale nie przekreśla znaczenia mówienia językami. Jednak tylko trzymanie się jego poleceń zapewni porządek. 

Cesacjoniści i kontynuatorzy

Ostatnie pytanie postawione we wstępie dotyczyło tego, czy dzisiaj nadal Duch Święty udziela daru gatunków języków. Pytanie należało by rozszerzyć o to, czy wszystkich duchowych darów wymienionych w 1 Kor 12 Duch dzisiaj udziela? Jeśli potwierdzenie tego pytania ma być znalezione w obserwacji, w doświadczeniu, należy uznać, że dary duchowe przeminęły. Nigdy nie widziałem wśród wierzących nikogo, kto mówi różnymi gatunkami języków, nikogo, kto uzdrawia, nikogo, kto czyni cuda. Owszem, można usłyszeć w wieściach z dalekiego świata, że gdzieś tam w najgłębszych częściach dżungli mówią językami lub nawet wskrzeszają. Ale są to wieści z dalekich stron świata. Aby nie być ignorantem, należy podać kilka przykładów relacji o tym, że Bóg udzielił w dzisiejszych czasach gatunków języków.

Przykład pierwszy pochodzi z Argentyny. Do kraju tego pojechało pewne małżeństwo, aby pracować jako misjonarze. Skoro nie znali hiszpańskiego, musiał wspomagać ich tłumacz. Po pewnym czasie powstał w miejscu ich działalności zbór. Na jednym nabożeństwie zaproszony ewangelista wstał i powiedział, że Bóg zamierza obdarzyć ich darem języka hiszpańskiego. Mąż mówił akurat kazanie i gdy ten człowiek pomodlił się i położył na niego ręce, powrócił do swojej przemowy. Podczas tej modlitwy nie poczuł nic szczególnego, ale ten, kto udzielił daru domyślnie zachęcił do mówienia w języku hiszpańskim. Kaznodzieja zaczął mówić najpierw z ociąganiem się, początkowo łamanym hiszpańskim, potem płynnie z argentyńskim akcentem. Według autora relacji dziś mówi w tym języku płynnie. Po skończonym nabożeństwie żona kaznodziei ku swemu zdziwieniu miała bez problemów odpowiadać po hiszpańsku na pytania zadane w tym języku 5). 

Jednak ta relacja jest zbyt ogólna, aby jednoznacznie stwierdzić, że obdarowanie darem gatunków języków miało rzeczywiście miejsce. Po pierwsze nie wiemy, jak długo obdarowani mieszkali w obcym kraju i do jakiego stopnia sami nauczyli się obcego dla nich języka. Jeżeli przebywali długo, naturalne jest, że ten język w mniejszym lub większym stopniu sami opanowali. Tymczasem na przykładzie pięćdziesiątnicy dokładnie jest podkreślone to, że obdarowani nie znali w ogóle języków, w których Duch Święty pozwalał im mówić. Po drugie, zostali obdarowani darem języka hiszpańskiego. W 1 Kor nie ma daru języka, jest dar gatunków języków. Ponadto wspomniane było, że Paweł pozwalał językomówcom na przemawianie w co najmniej dwóch obcych językach (1 Kor 14: 27). A więc jeden język to za mało. Wątpliwości budzi też niepewność obdarowanego co do tego, czy otrzymał dar języków. Podejrzane jest też to stopniowe ujawnianie się daru. Jeśli wrócimy do omówionych już wcześniej dwóch historii z Dziejów Apostolskich, zauważymy, że było zupełnie inaczej. Obdarowanie nie przejawiali żadnych wątpliwości, nie wahali się. Otrzymali Ducha Świętego i zaczęli po prostu mówić w obcych językach. Do około dwunastu mężczyzn z Dziejów Apostolskich Paweł nie musiał mówić: macie Ducha, macie dary, śmiało, spróbujcie mówić, potraficie… 

Oto kolejny przykład. To zdarzenie zostało opisane w 1906 r. w Kościelnego Towarzystwa Misyjnego w Wielkiej Brytanii 6). Jest tam podana relacja o indyjskiej dziewczynie z Bombaju. Nagle podczas modlitwy zaczęła mówić w niezrozumiałym języku. Zaprowadzono ją do katedry. Tamtejszy kanonik zaprosił kilku znajomych mu ludzi pochodzących z różnych krajów. Jeden ze znajomych bezbłędnie rozpoznał język arabski. Okazało się, że dziewczyna modliła się o bezpieczeństwo Kościoła w kraju, o którym nigdy nie słyszała, a była to Libia. Kilka cech tego zdarzenia pozwala nie zakwalifikować tego wydarzenia, jako przejawu działania daru gatunków języków. Po pierwsze modliła się w obcym dla niej języku. Z Pisma Świętego wynika, że treści mówione przez prawdziwych językomówców to proroctwa lub być może wielbienie Boga. Po drugie, nie potrafiła tego tłumaczyć. Paweł zezwala na mówienie językami pod warunkiem tłumaczenia. Po trzecie zgodnie ze wskazówkami Pawła językomówca ma mówić w co najmniej dwóch językach. Ona mówiła tylko po arabsku.

Kolejny przykład. Nie znalazłem informacji, kiedy się to stało. Wiadomo, że miało miejsce w Seattle. Pewnego razu przybyła tam grupka filipińskich marynarzy. Gdy usłyszeli ładną muzykę dochodzącą z jednego z kościołów postanowili tam wstąpić. Gdy weszli zauważyli, że przemawia tam kobieta w dialekcie filipińskim. Okazało się, że nigdy się tego nie uczyła, a jest to dialekt, którym posługują się mieszkańcy małej wyspy. Jest to dość ogólna relacja. Przede wszystkim nie wiemy, w jakim celu ta kobieta mówiła w tym języku. Nie widzimy tutaj, aby był to jakiś znak dla niewierzących. Nie wiemy czy jakaś prawda miały być tutaj tym niewierzącym potwierdzona. 

Niemal ze wszystkimi relacjami o mówieniu językami lub innymi cudami pochodzących z dzisiejszych czasów jest podobnie. Nie mają one takiej siły przekonania, o jakiej czytamy w przypadku cudów w Nowym Testamencie. Nie mają, ponieważ nie przynosiły takich skutków, o jakich czytamy na przykład w Dziejach Apostolskich. Pojedyncze cuda czynione przez Apostołów przyczyniały się do głębokiego nawrócenia kilku tysięcy ludzi. Gdyby w skali liczby ludności w krajach współczesnych proporcjonalna liczba ludzi nawracała się, to w takich Indiach jeden cud powinien przynieść nawrócenie kilkuset tysięcy, a nie wie, czy nie miliona ludzi. A o takich rzeczach się nie słyszy i czyta. Przy dzisiejszych możliwościach przepływu informacji, o uzdrowieniu chromego od urodzenia gdzieś na ulicy w Bombaju świat dowiedziałby się w jednej chwili. A wiemy, że o takich przypadkach masowych nawróceń z powodu ujrzenia cudu nie słyszymy. Jest tak najprawdopodobniej dlatego, że takie cuda jak w czasach apostolskich się już nie zdarzają. 

Zwolennicy stanowiska takiego, że dary duchowe przeminęły zwani są cesacjonistami. Ich przeciwnikami są kontynuatorzy.  Cesacjoniści uważają, że ponadnaturalne dary Ducha Świętego zaniknęły, kiedy umarli Apostołowie lub wtedy, kiedy został położony fundament dla Kościoła 7). To drugie wydaje się bardziej prawdopodobne. Można zauważyć, że Bóg udzielał darów duchowych po to, aby młody Kościół mógł się jak najszybciej rozpowszechnić we wrogim świecie. Wydaje się, że kiedy rozpowszechnił się na tyle, że jego trwanie stało się niezagrożone, dary duchowe zniknęły. Ciężko jednak doszukiwać się tego w Biblii. Są jednak wersety, które mówią, że chociaż trzy dary duchowe kiedyś przeminą.

Takie wnioski można wyciągnąć na podstawie omawianego już 13 rozdziału I listu do Koryntian. Miłość nigdy nie upada. Zaś, czy to prorokowania zostaną zniesione; czy to języki zatrzymają się; czy to szukanie wiedzy zostanie zaniedbane. /1 Kor 13: 8/ Kiedy Paweł kończy omawianie cech miłości, pisze że w jakimś nieokreślonym bliżej czasie trzy spośród wcześniej wymienionych przez niego darów przeminą. Przyrównuje coś, co koryntianie zaniedbali i jest wieczne do czegoś, czemu przypisali zbyt dużą wartość, a jest przemijające. Na pierwszym drugim wymienia to, do czego – jak zauważyliśmy – koryntianie przywiązali zbyt dużą wagę. Powstanie pytanie: kiedy języki zatrzymają się, a kiedy prorokowania zostaną zniesione? Kolejne wersety naprowadzają nas do odpowiedzi. Z części bowiem poznajemy i z części prorokujemy; kiedy zaś przyjdzie to dojrzałe, (to) z części będzie uznane za bezużyteczne 8). To zdanie podaje przyczynę (bowiem) tego, że w chwili pisania tego listu prorokowanie, czy gatunki języków jeszcze nie zostały zniesione. Ponieważ poznawanie (zapewne woli Boga) i przekazywanie Jego woli (prorokowanie) było tylko częściowe; przekład interlinearny – z części. Ma przestać takie być, kiedy przyjdzie coś, co jest dojrzałe. Tłumacze w miejsce dojrzałe, wstawiają najczęściej, to co doskonałe, gdyż sugerują, że chodzi tu o Chrystusa. Ale przyjście dojrzałego ma spowodować uznanie za bezużyteczne tego, co jest z części. W języku greckim rodzajnik (to) jest wyrazem czyniącym z słów z części rzeczownik. Tak więc przyjście Chrystusa nie pasuje, bo mowa jest tutaj o przyjściu czegoś dojrzałego, pełnego, co zastąpi prorokowanie i poznawanie z części. Dlaczego w czasach Pawła tak wyglądały te czynności? Najwidoczniej dlatego, że nie było jeszcze Nowego Testamentu, bo był w trakcie spisywania. Dopiero, kiedy przeczyta się Ewangelie można stwierdzić, że poznaliśmy Boga inaczej niż z części. Kiedy przeczytamy Apokalipsę, można stwierdzić, że bardziej wybiegającego w przyszłość proroctwa już być nie może. Tak więc, kiedy Paweł pisał o czymś dojrzałym, prorokował najwidoczniej nadejście pełnej Biblii, zaczynającej się od stworzenia świata, a kończącej na Apokalipsie Jana. Paweł podsumowuje to w w. 12: Patrzymy bowiem teraz przez lustro, w zagadce, wtedy zaś twarz na twarz; teraz poznaję z części, wtedy zaś uznam, jak i zostałem uznany 9). Biblia została napisana przez Apostołów lub ich uczniów. Kiedy się zrozumie, że Duch Święty ich miał wprowadzić we wszelką prawdę, nie ma niczego innego, co lepiej pasowałoby do tego proroctwa. Tak więc po spisaniu Nowego Testamentu znikła potrzeba daru prorokowania i poznawania. A skoro mówienie językami najpewniej także jest rodzajem prorokowania, ten dar także zanikł. W ustalaniu tego, czym jest to dojrzałe, może pomóc jeszcze werset 11: Kiedy stałem się dzieckiem, mówiłem jak dziecko, myślałem jak dziecko, wnioskowałem jak dziecko; a kiedy stałem się mężczyzną, zaniedbałem te przymioty dziecka. Stan niepełnego prorokowania i poznawania to stan, który Paweł porównuje do okresu bycia dzieckiem. Te niepełne, dziecinne czynności powinny zniknąć w chwili dorośnięcia dziecka, czy w czasie przyjścia tego, co jest dojrzałe. Być może więc tym czymś doskonałym jest dojrzały Kościół. 

Zakończenie

Najlepiej będzie podsumować obie części poprzez wyprowadzenie najważniejszych argumentów potwierdzających główne tezy. Oto argumenty na korzyść tego, że Paweł krytykuje przywiązanie zbyt dużej wagi do daru języków:

1) Zarówno w katalogu darów, jak i w katalogu członków, Paweł wymienia gatunki języków na końcu. A więc podkreślił, że są ważniejsze dary, od tych, które najbardziej pożądają.

2) Jeśli koryntianie mają pożądać (zazdrościć) większych darów, to w takim razie pożądali tych najmniejszych, np. gatunki języków.

3) Ścigać powinni miłość, zazdrościć duchowych rzeczy. A więc w swoich dążeniach do darów duchowych zapomnieli nawet o miłości.

4) Podczas podkreślania o znaczeniu miłości Paweł stwierdza, że nawet gdyby językami aniołów mówił, a miłości nie miał, to będzie jak hałasujący przedmiot. A więc najpierw koryntianie powinni byli skupić się na miłości, a potem na gatunkach języków.

Argumenty na korzyść stanowiska, że także gatunki języków są dla zbudowania innych.

1) Objawienie Ducha dawane jest każdemu dla dobra wspólnego. Jeśli więc ktoś za pomocą swego daru nie potrafi budować zboru, nie ma daru duchowego.

2) Proroctwo jest po to, aby dawać innym zbudowanie, zachętę i pociechę. Jeśli mówiący językami jednocześnie tłumaczy, wychodzi to na zbudowanie. A więc mówienie językami to najpewniej prorokowanie w innych językach.

3) Paweł odróżnia mówienie językiem od mówienia językami. To pierwsze to najczęściej wokaliza, to drugie to korzystanie z daru gatunków języków.

4) Mówienie językiem oznacza wypowiadającego niezrozumiałe słowa, gdyż buduje samego siebie i nikt go nie rozumie.

5) Zgodnie z cechami prawdziwej miłości, budowanie samego siebie jest niewłaściwe.

6) Koryntianie najwidoczniej także modlili się językiem i wysławiali Boga. Paweł nazywa to modlenie się lub wysławianie w duchu (duchem). Przeciwieństwem tego jest modlenie się i wysławianie w duchu (duchem) i myślą. To pierwsze jest niewłaściwe, gdyż nie daje zbudowania innym. 

Argumenty na korzyść stanowiska takiego, że dar języków przejawiał się zawsze w mówieniu więcej niż jednym językiem obcym dla obdarowanego.

1) Paweł chce aby koryntianie mówili językami. A więc nie chce, aby mówili językiem, co znaczy najpewniej tym znajdującym się w ustach.

2) Nazwa daru to gatunki języków. A więc obdarowanie mówili więcej niż jednym językiem obcym.

3) W I liście do Koryntian Paweł zezwala mówić tylko w co najmniej dwóch językach. A więc nawet mówienie w jednym nie jest jeszcze obdarowaniem.

Argumenty na korzyść stanowiska, że manifestacja gatunków języków służyła za cudowny znak dla niewierzących.

1) W trzech przykładach mówienia językami w Biblii widać, że służyły do potwierdzenia jakiejś prawdy. A więc nie służyły dla mówiących do budowania siebie.

2) Mówienie nowymi językami było umieszczone obok takich znaków jak uzdrawianie chorych czy wypijanie trucizn bez szkody. A więc jest to znak, który daje niezachwianą pewność.

3) W Biblii znak to cud, którego wiarygodności nie da się podważyć. Dzisiejsze próby mówienia językami można łatwo podważyć. A więc nie są cudem.

Argumenty na korzyść stanowiska, że mówiący językami rozumieli, co mówili.

1) Paweł zezwala mówiącemu językami przemawiać, jeśli jednocześnie tłumaczy. A więc nie chodzi o mówienie słowami, których nie pojmuje.

2) Paweł przyrównuje osobę mówiącą niezrozumiałymi słowami do instrumentów wydających dźwięki lub do barbarzyńców. A więc mówienie niezrozumiałymi dla nikogo słowami nie jest właściwe.

3) Tłumaczący języki są raczej po to dani, aby uwiarygodniać słowa, zdania wypowiadane przez językomówców. Bez niech nie zawsze pewność byłaby całkowita.

Argumenty potwierdzające to, że dar języków przeminął.

1) Zdania wypowiadane przez językomówców to najpewniej proroctwa. A więc mówienie językami to prorokowanie w obcych językach.

2) Prorokowanie to mówienie słów usłyszanych od Boga dających innym zbudowanie, zachętę i pociechę. A więc pełnia taką rolę, jak dzisiaj Biblia.

3) Prorokowanie było niezbędne, ponieważ wierzący nie mieli Biblii. Tylko nieliczni mieli dostęp do Starego Testamentu.

4) Z I listu do Koryntian można wywnioskować, proroctwa, poznanie, znikną, kiedy przyjdzie to, co dojrzałe.

5) Tym czymś dojrzałym jest najwidoczniej Stary i Nowy Testament, gdyż jest napisany przez wprowadzonych we wszelką prawdę.

6) Skoro z nadejściem dojrzałego Słowa Bożego znikną prorokowania, zniknie także mówienie językami.

Trzeba przyznać, że wielce zdumiewające jest to, że większość nauczycieli wyciąga wnioski przeciwne do tych, które są przez Autora Biblii zamierzone.

Sebastian Mrówczyński  


Przypisy:

1) Większość cytatów biblijnych pochodzi z: Większość cytatów biblijnych pochodzi z: Biblia czyli Pismo Święte Starego i Nowego Przymierza (Testamentu), Śląskie Towarzystwo Biblijne, 2014. Użycie innych tłumaczeń będzie sygnalizowane.

2) Przekład interlinearny: wiadomy. Por.  Popowski R. (ks.), Wojciechowski M. , Grecko-Polski Nowy Testament, Warszawa 2014.

3) Por. Tamże, s. 924.

4) Por. Tamże, s. 935.

5) Por. https://www.biblia.info.pl/blog/mowienie-jezykami/ 

6) Por.  Rosik M. (ks.), Dar języków. Biblia, historia, najpiękniejsze świadectwa, Kraków 2015, s. 15. 

7) Por. Dary Duchowe. Co Biblia mówi o duchowych darach, Torrance (USA), 2001, wydanie polskie – Szaron, s. 6.

8) Por. Popowski R. (ks.), Wojciechowski M. , Tamże, s. 929. 

9) Popowski R. (ks.), Wojciechowski M. , Tamże, s. 929-930.

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz