Różnica między duszą i duchem

Możesz być albo osobą, która błogosławi, albo tą, która przeklina. Masz nastawienie pozytywne lub negatywne. To, kim jesteś, wydaje się jasne i oczywiste, bo wypływa z twojej duszy.

Gdy czasami przebywasz z pewnymi ludźmi, zauważasz, że emanuje od nich siła próbująca tobą zawładnąć. Tak naprawdę nie słuchają tego, co mówisz. Są niezadowoleni z twoich słów, zawsze kogoś obwiniają i mają pogardliwe nastawienie. To właśnie jest egocentryczne życie duszy, charakteryzujące się religią udekorowaną wersetami biblijnymi albo światowym myśleniem, przesiąkniętym chęcią władzy i kontroli z samym sobą w centrum. Tylko wtedy, gdy ta ciemna strona ciebie umrze, przyjdzie wolność, która umożliwi ci inne myślenie. Zamiast mieć negatywne’ obronne myśli pełne podejrzliwości, strachu i zamieszania, możesz myśleć jasno i pozytywnie. Wtedy będziesz również mógł marzyć, zwyciężać i rozwijać wyobraźnię pod prowadzeniem Ducha Świętego.

Jezus dziś pyta ciebie: „Chcesz?”. Nie zastanawia się, czy rozumiesz lub czy posiadasz pełną intelektualną wiedzę o wszystkim. Zauważyłeś, w jaki sposób potrzeba zrozumienia próbuje wszystkim zawładnąć? Nie jest ona jednak konieczna. Jezus pyta w Ewangelii Mateusza: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? Niektórzy za Jana Chrzciciela, inni za Jeremiasza albo za któregoś z proroków. Każdy miał swoją opinię i pomysły. A wy za kogo mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego (Mt 16,13-16). W końcu! Objawienie! Wtedy Jezus rzekł: „Nie znalazłeś sam tego rozwiązania. Miałeś pomoc z nieba. Nie wymyśliłeś go własnym rozumem. To było coś innego”.

Minęło zaledwie kilka minut, a Jezus kontynuował wypowiedź na bazie tego objawienia, mówiąc: „Teraz idę do Jerozolimy, aby cierpieć i umrzeć” „Oooo – wykrzyknął Piotr – Bóg jest dla Ciebie łaskawy, Panie. Na pewno to na Ciebie nie przyjdzie”.

Fragment ten jest bardzo ciekawy, gdyż bezpośrednio z Biblii dowiadujemy się, jak ludzie używają łaski w niewłaściwy sposób, chroniąc samych siebie i unikając drogi krzyża. Jezus odwrócił się wówczas i powiedział: Idź precz ode mnie, szatanie bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie (Mt 16,23).

Piotr miał objawienie, Bożą myśl, ale potem zaczął używać ludzkiego rozumu. Jak to wszystko naprawimy? „Nie, nie, nie chcemy krzyża, to jest zbyt dziwne, wszyscy musielibyśmy umrzeć”. Piotr miał problem ze swoją duszą, myślami, emocjami i wolą.

Uczniowie chodzili z Jezusem trzy lata, ale wciąż nie rozumieli wielu kwestii. On cały czas musiał konfrontować ich sposób myślenia. Apostołowie różnili się między sobą. Piotr był gadułą, Bartolomeusz zaś niesłychanie bojaźliwy, ponieważ nie ma o nim prawie żadnej wzmianki w Biblii, natomiast Tomasz osobą pełną melancholii i sceptycyzmu. Coś w jego duszy i sposobie myślenia związywało go i ciągnęło w dół. Patrząc na uczniów, mamy dosłownie przekrój wszystkich charakterów, od żywotnego Piotra do uciśnionego Tomasza. Oznacza to, że Jezus może pomóc każdemu i z każdego uczynić ucznia. Bez względu na twój sposób myślenia możesz być uwolniony i stać się prawdziwym naśladowcą Jezusa.

Warunki życia

Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca (Hebr 4, 12).

Słowo Boże oddziela myśli cielesne od duchowych. Jest aktywne, ciągle konfrontuje, rzuca ci wyzwania i cały czas siłą wyrywa cię z cielesności do poziomu ducha.

Ten proces trwa w życiu wszystkich chrześcijan. Duch Święty będzie z tobą pracował, bez względu na to, jak jesteś sprawiedliwy i namaszczony. Takie są warunki życia, ponieważ wciąż masz ciało.

Przez większość czasu myślisz małostkowo, zawężasz swoje rozumowanie. Jezus pragnie rzucić ci wyzwanie, przemienić cię i zabrać z twojej duszy to, co cię powstrzymuje.

Porażki z przeszłości mogą naznaczyć twoje życie strachem, pychą lub letargiem. Może się karzesz, robisz sobie wymówki albo się potępiasz. Uważam, że najgorszą rzeczą, jaką ktoś może zrobić, to przestać się lubić. Ludzie często chodzą z poczuciem wstydu. Fałszywe, religijne myślenie uczyniło z niego coś duchowego, podczas gdy on cię torturuje i powstrzymuje od efektywnego myślenia odnowionym umysłem.

Dobry Bóg zaplanował dla ciebie pozytywne i cudowne życie, więc zamiast obwiniać okoliczności i oskarżać się, mówiąc o sobie źle, zamień swoje myśli na nowe. Zrozum, że jesteś fantastyczną, bezcenną osobą, stworzoną na Boży obraz.

Jako istota ludzka popadłeś w grzech. To poważna kwestia i nie możemy nigdy lekko traktować upadku człowieka, ale trzeba zrozumieć, co Jezus zrobił na krzyżu i w jaki sposób możesz się dzisiaj zidentyfikować z Jego rozwiązaniem. Tam, gdzie grzech obfitował, jeszcze bardziej rozlała się łaska. Zbawienie i odnowienie w Chrystusie są o wiele potężniejsze. To, co Bóg zrobił na krzyżu przez Jezusa, jest radykalne, potężne i głębokie. Bóg ma dla ciebie cudowny plan bez względu na okoliczności, w jakich się dzisiaj znajdujesz.

Życie naprawdę może być trudne, ale użalanie się nad sobą i rozczarowanie nie są rozwiązaniem. Biblia mówi o powodzeniu. We wszystkim jesteśmy kimś więcej niż zwycięzcami. Możesz w ten sposób żyć, być uzdrowionym w duszy, stać się silnym, szczęśliwym w Bogu człowiekiem i mieć cudowną przyszłość. Na tej skażonej grzechem i cierpieniem ziemi możesz dokonywać wielkich podbojów dla Jezusa. W świecie, który nie potrafi myśleć w żadnym innym kolorze, jak tylko szarym, ty możesz być twórczy, ponieważ jesteś szczególną osobą. Odmień swoje życie, nadaj mu barw, miej wpływ na ludzi wokół siebie i podnoś ich. Stań się mężczyzną lub kobietą Bożą. Diabeł boi się, że przestaniesz myśleć negatywnie, użalać się nad sobą i spojrzysz na siebie inaczej. On obawia się, że zaczniesz myśleć jak Jezus Chrystus – o tym, co prawdziwe, poczciwe, sprawiedliwe, czyste, miłe, chwalebne i godne pochwały. Zacznij medytować o tych rzeczach, a cały twój świat ulegnie zmianie.

Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co mile, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały (Flp 4,8).

Jako gałązka w drzewie oliwnym możesz czerpać z życia Jezusa. W Nim jesteś w stanie myśleć inaczej. On dał ci swój umysł, umysł Chrystusowy (I Kor 2,16), ofiarował ci też Ducha Świętego do pomocy, abyś w Nim mógł zmienić swój sposób myślenia z negatywnego na pozytywny, przejść od rzeczy niemożliwych w możliwe, z rozczarowań w oczekiwania, z niewiary w wiarę.

Ograniczenia duszy

Myśl, czyli zrozumienie rzeczywistości, opiera się albo na świecie i jego sposobie pojmowania albo na Duchu Świętym i Jego definicjach. Z tego powodu niesamowicie ważne jest spędzanie czasu ze Słowem Bożym, studiowanie go i poddawanie swoich myśli w posłuszeństwo Jezusowi.

Twoja dusza, twórczy umysł i osobowość odróżniają cię od innych ludzi. Jesteś unikalną mieszanką ukształtowaną w zależności od tego, w jakiej rodzinie się wychowałeś i jakie miałeś doświadczenia. Sposób myślenia nie jest tylko czystym rozumowaniem, lecz ma związek z emocjami i wolą. Każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu lubi pewne rzeczy, a do innych jest uprzedzony, dlatego Jezus chce nas odnowić.

Masz duszę i rozum, zdolność logicznego myślenia oraz przetwarzania wrażeń i myśli. Posiadasz wolę i emocje, które są bardzo ważne, bo nimi wyrażasz swoją sympatię lub antypatię.

Coś może być prawdą, ale gdy moje emocje, posiadające ograniczone informacje, przejmą władzę, mogę doświadczać lub czuć coś niezgodnego z prawdą. W danym momencie wydaje mi się to prawdą, ale nie ma zbyt dużo wspólnego z rzeczywistością.

Twoja dusza nie tylko przekazuje fakty, ale również pragnienia i wolę. Mówisz: „Akceptujcie mnie, lubcie mnie, kochajcie mnie, chcę tego”. Ludzie wiele wyrażają poprzez swoją duszę i oczywiście musimy dokonywać ciągłej tego weryfikacji, ale najważniejsze, abyśmy przesortowali to u samych siebie. Niezwykle pomocne jest zatem posiadanie blisko siebie osób, które mogą dać ci wskazówkę, kiedy coś zacznie cię ciągnąć w złym kierunku. Ponieważ o twoją duszę toczy się bitwa, potrzebujesz poddać ją, a także myśli i uczucia, w posłuszeństwo Jezusowi (II Kor 10,5; I P 2,11).

Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus. Niech was nikt nie potępia, kto ma upodobanie poniżaniu samego siebie i oddawaniu czci aniołom, a opierając się na swoich widzeniach, pyszni się bezpodstawnie cielesnym usposobieniem swoim, a nie trzyma się głowy, z której całe ciało, odżywiane i spojone stawami i ścięgnami, rośnie wzrostem Bożym. Jeśli tedy z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego poddajecie się takim zakazom, jakbyście świecie żyli: Nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów (Kol 2,16-23).

Istnieje rodzaj mądrości atrakcyjny dla cielesnego umysłu. Prawdziwym celem religijnych pomysłów, nauczań i tajemnic jest odkarmianie go i czynienie z chrześcijan, a w szczególności z liderów, elitarnej grupy odłączonej od rzeczywistości. Wtedy znikasz we własnym świecie, twoje ego znajduje się w centrum, a Jezus nie może się przebić w swojej mocy. Pochodzi to z ciała, nie z ducha, i znajduje swój wyraz w religijnym nauczaniu. Wyszukane kazanie niezakotwiczone w rzeczywistości, w której się znajdujesz, powoduje, że tylko bardziej się nadymał „Cielesny umysł nie znosi bowiem prostoty“.

Wielu pastorów przyjeżdżało do Yonghi Cho z notatnikiem i w ręku, aby poznać zasady, dzięki odniósł tak potężny sukces, Cho zaś odpowiadał im bardzo prosto: „Modlimy się”. „W porządku, ale jakie zasady stosujecie?”. „Modlitwę”. „Dobrze, ale jakie punkty?” . „Modlitwę”. Słyszałem, jak Yonghi Cho opowiadał, ci pastorzy wracali do domu rozczarowani. Poznali pewną prawdę, która mogła zmienić całe ich życie, ale nie przyjęli jej, ponieważ YongHi Cho w prosty sposób odpowiedział im, że kościół buduje się przez modlitwę i jeszcze raz modlitwę. Dla cielesnego umysłu ta prawda była zbyt oczywista.

Zwróć umysł na Jezusa

Obyście umieli znieść odrobinę niedorzeczności z Mojej strony. W samej też rzeczy znosicie. Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą, obawiam się jednaki ażeby, jak wąż chytrością swojq zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi (II Kor 11,1-3).

Paweł mówi, jak bardzo pragnie, aby Koryntianie przyjęli pełnię wszystkiego, co Bóg dla nich przygotował. Podaje Ewę jako przykład. Miała ona czysty umysł aż do momentu, kiedy wąż, zaczął ją kusić. Apostoł stwierdza: „Obawiam się, iż to samo może się wam przydarzyć, że wasze umysły będą zanieczyszczone, a rzecz, która was odciąga, ogarnie wasze myśli”. Koryntianie byli nowo narodzonymi, kochającymi Jezusa wierzącymi, jednak coś odciągało ich od Niego. W ich umysłach panowały inne myśli.

Musimy przyzwyczaić się do faktu, że o nasze umysły ciągle toczy się bitwa. Diabeł wypuszcza strzały i trzeba to sobie uświadomić. Celuje w ciebie, byś się rozchorował, posmutniał lub znalazł się w depresji, a w konsekwencji poddał się. Chce zniszczyć twoje relacje i spowodować podział w Kościele. Dobrze jest wiedzieć, że tarcza wiary gasi wszystkie pociski szatana wysyłane przeciwko każdej dziedzinie twojego życia.

Czy planowałeś kiedykolwiek cudowne spotkanie modlitewne i wybiegałeś z domu niesamowicie szczęśliwy, tylko po to, by kilka minut później wpaść na jakiegoś znajomego i znaleźć się nagle w środku negatywnej rozmowy? To okropne uczucie, gdy zdasz sobie sprawę, że pozwalasz wciągać się w klimat, który wykradnie ci całą wizję wspaniałego nabożeństwa. Może też modliłeś się w domu od rana, czytałeś Biblię i miałeś cudowny czas po to, by wejść do kuchni, uderzyć się w palec o krzesło, stracić panowanie nad sobą i wrzasnąć: „Kto postawił to krzesło w tym miejscu?”. Wszystkim nam przytrafiają się podobne zdarzenia, które odciągają nasz umysł od Boga.

Może wielbiłeś Boga w domu przed pracą, ale potem, między ósmą a siedemnastą, napotykałeś same problemy. Na początku miałeś świetny humor, ale zaraz wszedł do pokoju twój kolega, który w ogóle nie był szczęśliwy, a wręcz przeciwnie – zgarbiony, zirytowany, odpychający i oskarżający wszystkich. Rzeczy wyprowadzające cię z równowagi pojawiały się jedna po drugiej i twoja frustracja rosła.

Nawet kiedy się narodzisz na nowo Jezusa, możesz być kierowany przez wrogi Bogu, grzeszny umysł (zob. Rz 8,7).

Duchowy umysł ma w centrum Jezusa, wtedy wydarzenia wokół ciebie mają wartość znikomą. Gdy jednak nie Jezus, ale ty znajdujesz się w centrum, zaczynasz mieć problemy i zastanawiać się: „Jak ja wyglądam, jak mi idzie, co on o mnie myśli?” . Szybko zaczynasz się czuć samotny, niezrozumiany i wściekły, ponieważ nie wydajesz się sobie wystarczająco doceniony przez innych.

Jeśli zaś zwrócisz swój umysł na Jezusa, On stanie się tym, który cię zaspokoi. Twoje życie jest w Nim ukryte. Umarłeś dla świata z jego żądzami, pragnieniami, złymi pojęciami i pustym myśleniem. Posiadasz umysł Chrystusowy i żyjesz w Bogu z Chrystusem, więc nie ma znaczenia, czy ludzie zwracają na ciebie uwagę. Jeśli cię lubią, świetnie, jeśli nie, też wspaniale. To właśnie oznacza być ukrytym wraz z Chrystusem w Bogu.

Ulf Ekman
fragm. „Twórczy Umysł”, wyd. Kościół Chrześcijański „Miecz Ducha”, 2003