Stare drogowskazy

„Ustawiaj sobie drogowskazy, postaw sobie znaki ostrzegawcze i zwróć swoją uwagę na ścieżkę, na drogę, którą chodziłaś! Wróć, panno izraelska, wróć do tych swoich miast!” Jer. 31,21.

Dobrze jest mieć poustawiane drogowskazy i znaki na swojej drodze. Wtedy się nie zbłądzi. Trudno wyobrazić sobie podróż przez „nieznane” bez oznakowanych autostrad i dróg. Im bardziej czytelne są znaki drogowe tym łatwiej i bezpieczniej się jedzie.

Pamiętam niesamowitą różnicę w podróży przez Niemcy i Czechy. W Niemczech ogromne, czytelne, kilkakrotnie powtarzane drogowskazy, a w Czechach malutkie, niekontrastowe i mało czytelne znaczki. Trzeba było refleksu szermierza by w odpowiednim momencie skręcić, a i tak zdarzały się błędy.

Na dzisiejszych duchowych drogach nastał przedziwny zwyczaj; usuwa się odwieczne, czytelne i bezpieczne Boże drogowskazy i znaki, a wkopuje nowe. Takie, które pasują naszemu ciału, które idą w parze z „duchem czasu”. Na naszych oczach następuje szokująca „modernizacja ruchu drogowego”!

Dla przykładu: zamiast znaku „skromność” wkopuje się znak „wyuzdanie”. Ktoś powie, że słowo wyuzdanie jest w środowisku chrześcijan mocno przesadzone. Bardziej może pasowałoby słowo „nieskromność”. Niestety, rzeczywistość jest bardzo wymowna. O nieskromności można było mówić kilkadziesiąt lat temu. Teraz sprawy mają się daleko gorzej.

Gdyby ustawiony był odwieczny, Boży znak – wielu nie mogłoby znaleźć się w zborze z powodu nieskromności. Po modernizacji znaków – mają pełne prawo do „poruszania się” i mają się wcale dobrze… Drogowskaz „do pokory i uniżenia” gorliwie wymienia się na „arogancja, i niezależność”.

Zdaje się, że ten nowy jest o wiele atrakcyjniejszym znakiem. Zresztą – w dzisiejszych czasach bardzo pożądanym. Skoro w świecie króluje arogancja i pycha, dlaczego ma to ominąć nas? My też mamy powody do tego by być wyniosłymi: żyjemy w dostatku, mamy tytuły, ważne posady… Tutaj nie pasuje uniżenie… „Brzydźcie się złem” przemalowuje się na „dlaczego to ma być złe?” Jest to nagminnie stosowana zamiana:

  • Dlaczego nie mogę chodzić na randki?
  • Dlaczego nie wolno mi iść do kina, czy na prywatkę?
  • Dlaczego oglądanie seriali nie jest właściwe?
  • Dlaczego nie mogę pozwolić sobie na ekstrawagancję w ubiorze, w zachowaniu?
  • Dlaczego rozwód jest grzechem?
  • Dlaczego mam rezygnować z ….? I tak dalej, i tak dalej…
  • „ Niech będzie sługą wszystkich”, zastępuje się hasłem „niech wszyscy służą mi”.

Ile z tego powodu jest nieporozumień i goryczy w zborach. Każdy chce być doceniony, wyróżniony i uznany. Jeśli jest inaczej – obraża się lub robi awanturę. Mało jest tych, którzy służą z serca, nie oczekując nagrody na tej ziemi, ponieważ „skierowali oczy na zapłatę”, którą otrzymają z rąk Zbawiciela.

Z kolei stary i bezpieczny dla człowieka znak „dobrze jest poprzestawać na małym” zastąpiono znakiem „dobrobyt i komfort”. Młody człowiek, który z obiektywnych i niezależnych od niego powodów, nie może „zabezpieczyć dostatniego bytu swojej przyszłej rodzinie”, często postrzegany jest jako nieudacznik.

Z drugiej strony, ktoś harujący od świtu do nocy na kilku etatach, dorabiający się kosztem swojego zdrowia, kosztem rodziny, kosztem swego duchowego życia – jest w opinii ogółu zaradnym i wartym uznania partnerem.

Zamiana wspomnianych znaków sprawiła, że bieda jest dzisiaj hańbą, natomiast bogactwo – chlubą. Ot, na wskroś chrześcijańskie spojrzenie…

Ileż śmiertelnych wypadków spowodował ten znak? Ileż tragedii. Kłótnie i nieporozumienia w rodzinie. Pycha tych, co się dorobili czegoś i zazdrość tych, którzy mają mniej – to pokłosie zamiany wartości. A jakże wielu ludzi dla bogactwa zostawiło Boga?

Co z tego – nie widać żadnych szans na przywrócenie starego, dobrego Bożego znaku. Wchodzimy wszak do Europy, a nie wchodzimy tam po to, by być biedniejsi. Przynajmniej taką mamy nadzieję…

Czy mamy dobrze poustawiane znaki drogowe na naszej drodze? Czy zważamy na „znaki ostrzegawcze”? Jest ich wiele. Dobry Bóg poustawiał je na naszej drodze. W trosce o nasze dobro. O naszą bezpieczną podróż po drodze życia. Jest to droga odwieczna i nic się na niej nie może (!) zmienić.

Jeśli coś wypaczyliśmy, to jak najszybciej „poustawiajmy sobie drogowskazy…” Pan Bóg woła, mając na uwadze nasze dobro, nasze zbawienie: „Wróć, panno izraelska, wróć do tych swoich miast!”. Czy chcesz wrócić na Bożą drogę? A może na tej zmodernizowanej jest Ci tak dobrze, że nie myślisz o powrocie?

Musisz sobie jednak zdać sprawę z tego, że tej modernizacji domagało się Twoje ciało. To stara, grzeszna natura jest projektantem i zwolennikiem zmian na Bożej drodze, a jej poplecznikiem i sponsorem jest stary, chytry wąż – szatan.

„Stary Adam” bardzo źle się czuje na wąskiej drodze życia. On wie, że tak naprawdę jest to dla niego droga śmierci. A chce żyć jak najdłużej. Najlepiej aż do końca Twojego życia… Tylko, że „ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego”! 1Kor. 15,50 We wspomnianym na początku wierszu Pan Bóg zachęca swój lud, by wrócił na stare drogi. Oni nie zdawali sobie sprawy z tego, że ich droga nie jest już Bożą drogą.

Tak naprawdę, jeśli ktoś niesforny przestawi na drodze jakiś znak, to podróżujący, jak po sznurku będą zjeżdżać z właściwej drogi i jechać w nieznane, nie zdając sobie sprawy z tego, że już zbłądzili. Większość w Izraelu była przekonana, że jedzie właściwą drogą. A przecież Bóg przestrzega: „Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci” Przyp. S. 14,12.

Jak długo będziesz się błąkać, córko odstępna?” – zapytuje Pan Bóg. W zasadzie są dwie możliwości. Jedną z nich jest jak najszybszy powrót do miejsca, gdzie się pobłądziło i kontynuowanie bezpiecznej, i właściwej podróży.

Druga możliwość jest bardzo tragiczna: można błądzić do końca życia! Lawirować, szukać skrótów, wygód, przyjemności i łatwizny, i… nigdy nie dobrnąć do celu!

Jeśli znaki, które poustawiał Pan Bóg dla Swego ludu, stoją do dzisiaj na naszej drodze i co więcej: jeśli je respektujemy do dnia dzisiejszego – możemy mieć powód do radości i dziękczynienia Bogu za Jego łaskę i mądrość, której nam udziela. Znaczy to, że idziemy drogą opisaną przez proroka Izajasza (35,8): „I będzie tam droga bita, nazwana Drogą Świętą. Nie będzie nią chodził nieczysty; będzie ona tylko dla jego pielgrzymów. Nawet głupi na niej nie zbłądzi”.

Pamiętajmy – to jest nie nasza prywatna autostrada, lecz Boża droga! Wąska droga! Wydaje się, że wielu ludzi jest przekonanych, iż ciasna jest tylko brama, a za nią znajduje się wygodna, szeroka droga. Ale to nie jest prawdą. Za ciasną bramą znajduje się wąska droga! Mt. 7,14. Trzymajmy się wiernie zasad, które ustanowił na niej Mądry Budowniczy. Szanujmy Boże drogowskazy i znaki.

I tak niech zostanie do końca naszego życia! To jest gwarancją, że bezpiecznie dotrzemy do Celu. Do Domu Ojca!

Waldemar Świątkowski

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz