U progu nowego milenium możemy uważać, że mamy powody do zadowolenia. Ot, choćby nasze zastępujące pracę ręczną urządzenia w gospodarstwach domowych, wygodniejsze i bezpieczniejsze środki komunikacji czy inne nowe możliwości techniki sprawiające, że wszelkie informacje docierają do nas szybciej niż kiedykolwiek dotychczas.

Ale wraz z tym cywilizacyjnym rozwojem, jakby na przekór tym pozytywnym przeobrażeniom, coraz bardziej daje znać o sobie nasilające się zło w postaci morderstw, gwałtów, kradzieży, oszustw i temu podobnych wydarzeń. Żyjąc w takim świecie z jednej strony przyzwyczajamy się do istnienia tych smutnych zjawisk, z drugiej wywołują w nas one poczucie lęku, zagrożenia i niepewności. Czy jednak tylko my, ludzie obecnej epoki, mamy świadomość istnienia wokół nas takich antyspołecznych zachowań? Ktoś wiedział o tym już dawno temu. Na początku pierwszego tysiąclecia natchniony autor tak scharakteryzował teraźniejszy okres historyczny: “(…) w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy” (2Tm 3,1).

Dlaczego te czasy mają być tak bolesne, niebezpieczne, ciężkie do zniesienia i trudne do opanowania? Ich znakiem szczególnym jest egoistyczne i bezbożne postępowanie ludzi, a cechą charakterystyczną – niewdzięczność. Brak wdzięczności to główna cecha zapatrzonego w siebie samo-luba, który wie, że mógłby pomagać innym, ale nie czuje się do tego zobowiązany i, w konsekwencji, jest niewdzięczny. Żyje w przekonaniu, że należy mu się to wszystko, co posiada. Ale można też mieć inną zupełnie postawę – postawę dziękczynienia. Jest ona znakiem życia chrześcijańskiego. Bo tylko człowiek, który powierzył swoje życie Chrystusowi nie znajdzie w życiu sytuacji, w której nie mógłby za coś dziękować. On zawsze ma powody do wdzięczności. Stąd apostolskie napomnienie: “W każdym położeniu dziękujcie (…)” (1Tes 5,18a BT) jest całkiem uzasadnione.

Mojemu wierzącemu przyjacielowi pracującemu w szkole pewnego razu gratulowano oficjalnie za doprowadzenie młodzieży do zajęcia czołowych miejsc w konkursach olimpijskich z przedmiotów, których nauczał, a także za przygotowanie uczniów do pomyślnego zdania matury. Zareagował na to natychmiast, choć krótko: – Dzięki Bogu. – Jak to, przecież to pańska zasługa – stwierdzili trochę zdziwieni znajdujący się w jego pobliżu pedagodzy. – Tak, ale kto dał mi umiejętność poprawnego myślenia czy też zdolność poruszania się? – wyjaśnił swój punkt widzenia chwalony nauczyciel.

Jeśli wszystkie rzeczy służą “ku dobremu tym, którzy Boga miłują” (Rz 8,28) wtedy każde zdarzenie może być przedmiotem wdzięczności. Pomyślność, ale i jej brak są nam w jednakowej mierze pomocne, ponieważ “…taka jest wola Boża (…)” (1Tes 5,18b). Dlatego powinniśmy dziękować Bogu za chwile, gdy nam się w życiu dobrze układa, a także za doświadczenia przykre.

Zważywszy na nasze ludzkie możliwości wiemy, że nie jest łatwo mieć postawę dziękczynienia w trudnych chwilach. Ale czy istnieje lepsza “recepta” na zachowanie się wtedy, gdy czujemy się pokrzywdzeni przez los? Billy Graham twierdzi, że jednym z najlepszych środków na wszelkie nasze obawy, wątpliwości, załamania, stresy jest wysławianie Boga.

Psalmista Dawid zapewnia nas, że nawet w najciemniejszy dzień naszego życia nie jesteśmy sami: “Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś ty ze mną” (Ps23,4).

Z życia Pana Jezusa możemy czerpać przykłady wdzięczności, która owocuje nadzwyczajnymi następstwami: widzimy Go dziękującego nad pięcioma chlebami i dwiema rybami, po czym zostało nakarmionych pięć tysięcy ludzi, dziękującego nad grobem zmarłego Łazarza – w wyniku czego człowiek ten został wskrzeszony, czy wreszcie przy Ostatniej Wieczerzy wyrażającego dziękczynienie nad chlebem i winem, symbolami Jego męczeńskiej śmierci, po czym nastąpił triumf zmartwychwstania.

Przykładem postawy dziękczynienia jest także apostoł Paweł, autor prawie połowy ksiąg Nowego Testamentu. We wstępach do swoich listów dziękuje za Boże działanie w życiu zborów, do których się zwraca. Robi to nie dlatego, że wszyscy członkowie tych wspólnot byli “idealni”, lecz skłania go do tego duszpasterska troska. Np. mało przypominająca ideał z powodu swoich błędów, trudności i potrzeb wspólnota w Koryncie mogła przeczytać lub usłyszeć apostolskie słowa: “Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, iżeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i we wszelkie poznanie (…)” (1Kor 1,4-5).

Za co powinniśmy dziękować Bogu? Przypomnijmy to sobie teraz, na początku nowego roku, aby nie zmarnować darowanego nam czasu. Jest wielu powodów, by to robić, ale wymieńmy niektóre z nich:

Należy przede wszystkim dziękować za zbawienną łaskę okazaną w Chrystusie,


“który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego (…)” (Kol 1,13). Szczególną okazją, by to wyrazić jest Wieczerza Pańska. Taką właśnie wdzięcznością było przepełnione serce byłego bluźniercy i prześladowcy chrześcijan, Saula z Tarsu za powołanie go do zbawienia, a także do służby w Kościele (1Tm 1,12-15).

Dziękujmy za Kościół Chrystusa na całym świecie uwzględniając różne zbory, które razem stanowią integralną jego całość. Mamy dziękować za służebną rolę Kościoła oraz za wzmocnienie przychodzące szczególnie w chwilach ciężkich doświadczeń.

Powinniśmy dziękować za naszych duchowych przełożonych.

To oni niosą trud odpowiedzialności, “czuwają nad duszami naszymi, zdadzą z tego sprawę” (Hbr 13,17). Są to ludzie, których Bóg dał nam, “aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego” (Ef 4,11).

Należy składać dziękczynienie za władze świeckie:

“Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości” (1Tm 2,1-2).

W czasie swojej pastorskiej służby, zwykle zanim się udałem załatwiać różne sprawy np. w Urzędzie Miejskim, zawsze starałem się modlić o prezydenta miasta i jego podwładnych. I rozmowy, bez względu na ich finał, czyli wyniki, toczyły się we wdzięcznej i miłej atmosferze.

Należy dziękować także za nasze doczesne życie:

zdrowie, siły, “chleb powszedni” itp. Dobrym chrześcijańskim zwyczajem jest modlitwa dziękczynna przed lub po posiłku, mająca głównie na uwadze dary, które pojawiają się na naszym stole. Związaną z tym pożyteczną praktyką jest obchodzone corocznie w niektórych zborach Święto Żniw, podczas którego składamy podziękowanie za “owoce ziemi”. Podobny, choć nie zupełnie identyczny charakter ma Thanksgiving Day (Dzień Dziękczynienia), narodowe święto obchodzone w Stanach Zjednoczonych w czwarty czwartek listopada, a w Kanadzie w drugi poniedziałek października.

Nasze dziękczynienie byłoby niekompletne, gdybyśmy nie wyrażali go także w wymiarze horyzontalnym, a więc wobec ludzi. Otrzymawszy coś sami i okazawszy wdzięczność, stajemy się bardziej wrażliwi na innych, którzy także mogą przecież dziękować.

“A tak ubogaceni we wszystko będziecie mogli okazywać wszelką szczodrobliwość, która za naszym przyczynieniem pobudza do dziękczynienia Bogu” (2Kor 9,11).

Np. osoba uzdrowiona powinna podziękować również tym, którzy przyczynili się do tego w modlitwie. Pozwoli to jej być bardziej wyczuloną na duchowe i fizyczne potrzeby tych, którzy znajdą się w podobnej sytuacji. Człowiek, który otrzymał pracę, powinien być wdzięczny także swojemu pracodawcy i starać się wykonywać ją uczciwie. Grzeczne dziecko, które otrzymało zabawkę lub cukierek zwykle mówi “dziękuję”, a następnie, idąc za dobrym przykładem, dzieli się swoimi rzeczami z innymi.

W Księdze Apokalipsy widzimy dwudziestu czterech starców reprezentujących całą odkupioną ludzkość jak oddają pokłon Bogu: “Dziękujemy ci, Panie Boże Wszech-mogący, który jesteś i byłeś, że przejąłeś potężną władzę swoją i zacząłeś panować” (11,17). Natomiast inny obraz przedstawia tę zbawioną ludzkość głośno obwieszczającą: “Alleluja, zbawienie chwała i moc Bogu naszemu (…)” (19,1). Już tutaj i teraz jesteśmy przygotowywani na ten czas nieustannego dziękczynienia.

Czy miarą naszej wdzięczności dla Boga nie jest wdzięczność okazywana bliźnim? Wiedzmy, że pycha, lekceważenie, poczucie niezależności to objawy niewdzięczności, które jednocześnie dają świadectwo temu, że “nie miłujemy brata swego, którego widzimy” (1J 4,20). Zatem skrupulatnie oddawajmy to, co się należy zarówno Bogu, jak i ludziom.

Józef Wołoszczuk

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz