Dla naszego zbawienia Jezus Chrystus umarł na drewnianym krzyżu. Mimo tego, nie czcimy krzyża jako takiego. Czcią otaczamy Chrystusa, który żyje.

Historia krzyża sięga czasów poprzedzających Chrystusa. Najczęściej stosowali go Rzymianie i to przy wykonywaniu egzekucji. Skazanego na śmierć przywiązywano sznurami do krzyża, czasem jego ręce przybijano gwoździami i pozostawiano do powolnej śmierci. Mimo upału słonecznego i ciężaru ciała, śmierć – która następowała poprzez uduszenie – przychodziła nieraz dopiero po kilku dniach. Był to więc jeden z najbardziej okrutnych i bolesnych sposobów uśmiercania.

Za każdym razem, kiedy Ewangelia jest zwiastowana, ci, którzy słyszą jej poselstwo i przyjmują Chrystusa jako swego Zbawiciela, dochodzą do wiary poprzez krzyż. Dlatego niewłaściwym jest przekonanie, wywodzące się z czasów Średniowiecza, że to Żydzi są winni śmierci Chrystusa. Czy wiesz kto pozbawił życia Chrystusa? Każdy z nas miał w tym swój udział. To nasze grzechy zawiesiły Go na krzyżu. Wszyscy uczestniczyliśmy w zadaniu Mu śmierci. Ze względu na grzech śmierć Chrystusa została postanowiona przed stworzeniem świata. Biblia powiada, że “wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej” (Rzym. 3:23).

W tej chwili przychodzą mi na myśl cztery wymiary krzyża. Pierwszym z nich jest jego szerokość. W krzyżu Chrystusa objawia się miłość Boga do każdego człowieka. Miłość Boża ogarnia swoim zasięgiem Afrykę, Azję, Amerykę Łacińską, Rosję, Chiny, Stany Zjednoczone, Kanadę i resztę świata. Ogarnia ona również i Ciebie, kimkolwiek jesteś, obojętnie jakąkolwiek religię wyznajesz czy nie wyznajesz żadnej. On kocha Ciebie. Wisząc na krzyżu Chrystus powiada: “Ja Ciebie kocham”.

Patrząc na szybko wzrastające zaludnienie świata, zastanawiam się, ile nas będzie w roku 2000. A jednak Bóg kocha nas wszystkich. Patrząc z krzyża Jezus Chrystus widzi każdą osobę, jak gdyby to była jedyna osoba w tym świecie.

Następnie jest długość krzyża. Jest to długość nieskończona, sięgająca od wieczności do wieczności. Długość Arki Noego wynosiła trzysta łokci (1 Mojż. 6:15). Świątynia Salomona miała 60 łokci długości (1 Król. 6:2). Jeżeli budujesz w ogrodzie szopę na narzędzia, mierzysz materiały budowlane taśmą metrową. Ale jak możesz zmierzyć miłość Bożą objawioną na krzyżu?

Biblia powiada, że miłość Chrystusowa “przewyższa wszelkie poznanie” (Ef. 3:19). Nasze ograniczone umysły nie są w stanie ogarnąć miłości Boga, który oddał za nas, którzy zasługiwaliśmy na śmierć, swego Syna na krzyż. To my zasługujemy na sąd i piekło.

Potem myślę o wysokości krzyża – sięga ona aż do tronu Bożego. Naukowcy badają najdalsze rejony przestrzeni kosmicznej, ale nie potrafią ukryć się przed Bogiem. Sprawy kosmosu zawsze mnie interesowały. Nie wiemy dokładnie gdzie znajduje się niebo. Często spotykam się z pytaniem: “czy wierzysz, że niebo jest określonym miejscem?”. Tak, wierzę, że jest to miejsce. Niebo będzie wspaniałym miejscem.

Nie ma znaczenia jak wysoko jest niebo. Nie możesz wyjść poza granice Bożej miłości. Przy pomocy krzyża Bóg pociąga wszystkich ludzi ku sobie. Musisz jednak przyjąć właściwą postawę wobec Jezusa Chrystusa. Musisz przyjąć Go osobiście jako swego Zbawiciela.

I w końcu myślę o głębi Bożej miłości na krzyżu. Jeżeli wpadłeś do przepaści grzechu i poniżenia to wciąż znajdujesz się w zasięgu Bożej miłości. Krzyż sięga nawet wrót piekieł. Jak głęboka jest Boża miłość? Biblia powiada: “O, głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga!” (Rzym. 11:22). Może ona podnieść każdego grzesznika do chwalebnej wysokości niebios. Jezus powiedział: “A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę” (Jan 12:32).

Wiele proroctw Starego Testamentu wspomina o krzyżu. I tak w 1 Mojż. 22, Ps. 22, Iz. 53 i 3 Mojż 16 mówi się o cierpieniach Chrystusa na krzyżu. Pisząc to autorzy tych tekstów byli pod natchnieniem Ducha Świętego. Jezus cytował Pismo Święte, mówiąc: “Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mat. 27:46). Słowa te pochodzą z Psalmu 22. Bóg jest święty. Nigdy nie zrozumiesz Starego Testamentu z jego krwawymi ofiarami, nigdy nie zrozumiesz Biblii i nigdy nie zrozumiesz śmierci Chrystusa na krzyżu, zanim nie zrozumiesz tego, że Bóg jest święty, sprawiedliwy i czysty. On nie może nawet patrzeć na zło (Hab. 1:13).

W tej strasznej godzinie śmierci Pana Jezusa Chrystusa na krzyżu, ciemność oddzieliła Boga Ojca od Boga Syna. Bóg nie może patrzeć na grzech, a wtedy właśnie wkładał On Twoje i moje grzechy na Chrystusa. Chrystus cierpiał za nas. Jezus był Królem królów i Panem panów, ale ze względu na mnie i na Ciebie wtedy był bardzo samotny. W tej straszliwej chwili Bóg “Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił” (2 Kor. 5:21). Znaczy to, że On sam nigdy nie znał grzechu, nigdy nie wypowiedział kłamstwa, nigdy nie miał złej myśli, nigdy nie zazdrościł i nie uległ pokusie. I wtedy cały brud Twojego i mojego życia spadł na Niego. To wielka miłość Boża do każdego z nas dopuściła, aby Jego Syn został poddany takiemu cierpieniu.

Gdy wypełniając proroctwo z Psalmu 69:22 Jezus powiedział “Pragnę” (Jan 19:28), podano Mu do picia ocet zmieszany z żółcią, uśmierzającą ból. Jezus odmówił jednak wypicia tego napoju. Dlaczego? Ponieważ byłaby to ucieczka od bólu i cierpienia. W pełnej świadomości wziął On całe cierpienie za mnie i za Ciebie.

Dzisiaj ludzie starają się za wszelką cenę uniknąć bólu i poniżenia. Dlatego szerzy się alkoholizm i narkomania. Jezus mógł znieczulić swój ból, ale odmówił tego. W pełnej świadomości wziął na siebie ciężar cierpienia za nasze grzechy. Gdybyś był jedyną osobą na świecie, także wtedy On umarłby za ciebie samego.

Wiesz, że ty i ja zgrzeszyliśmy wobec Boga. Złamaliśmy Jego prawo. Bóg powiedział do Adama: “w dniu, gdy złamiesz moje prawo, będziesz cierpiał i umrzesz” (1 Mojż. 2:17). Adam i Ewa złamali Jego prawo. Zgrzeszyli. Świadomie zbuntowaliśmy się przeciwko Bogu. Bóg nie byłby Bogiem, gdyby nie był sprawiedliwy i święty, gdyby poszedł do nich, poklepał ich po ramieniu i powiedział: “Nie przejmujcie się tym, przebaczyłem wam”. Bóg nie może przejść wobec grzechu obojętnie. Musimy umrzeć z powodu kary za nasze grzechy lub ktoś musiałby umrzeć w nasze miejsce – ktoś, kto jest do tego odpowiedni. Tą osobą był Jezus Chrystus. On dobrowolnie zgłosił się do tego zadania. Umarł zamiast nas. Ludzie wszelkimi sposobami starają się uciec od swoich win. Tym miejscem ucieczki powinien być krzyż. Jezus przyszedł, aby umrzeć. Powiedział: “Ja po to przyszedłem” (Jan 18:37). A na krzyżu zawołał: “Wykonało się!” (Jan 19:30). Jezus otrzymał określone zadanie do wykonania i wykonawszy je powiedział: “Dokonałem dzieła, które mi zleciłeś” (Jan 17:4).

Czasem zastanawiamy się dlaczego nie nakarmił On wszystkich i nie uzdrowił każdego. Mógłby to uczynić. Niektórych uzdrowił, a głodnych nakarmił, czyniąc to ze współczucia. Ale Jego najważniejszym zadaniem był krzyż. Tutaj, w doczesności otworzył mnie i Tobie – jeśli tego zapragniesz – wejście do wieczności.

Pamiętaj, Twoje ciało spocznie w grobie. Lecz Twoja dusza, Twój duch, ta część ciebie, która nigdy nie umiera – będzie żyć zawsze. Gdzie spędzisz wieczność? W niebie czy w piekle? Zadecyduje o tym Twój stosunek do krzyża, ponieważ z krzyża Chrystus nawołuje Cię do pokuty z grzechu i przyjęcia Go jako Pana i Zbawiciela.

Następnie Jezus zawołał głośno, mówiąc: “Ojcze, w ręce Twoje polecam ducha mego” (Łuk. 23:46). Jego życie, które złożył w ofierze dobrowolnie, nie zostało Mu odebrane. Oddał swego ducha Bogu Ojcu. Mówiąc to zapewnił każdemu z nas możliwość otrzymania daru życia wiecznego. Ty też możesz otrzymać życie wieczne. Jezus zaprasza Cię do nieba.

Byliśmy zgubieni, nie mieliśmy celu i sensu życia, nie posiadaliśmy pewności przyszłego życia, ale przez swoją śmierć na krzyżu Jezus dosięgnął nas i uratował. Teraz możemy powiedzieć: Panie, Zbawco! Ale czy jesteś pewien, że On jest Twoim Panem i Zbawicielem? Tysiące ludzi uczęszcza do kościoła, ale nie są pewni, czy oddali swoje życie Chrystusowi. Czy Chrystus jest Twoim Panem? Czy znane Ci jest przebaczenie krzyża i moc zmartwychwstania Chrystusa? Czy jesteś człowiekiem, który otrzymał od Boga pełne przebaczenie? Czy otrzymałeś nowe życie? Proszę Cię, abyś powierzył swoje życie Chrystusowi. Jeśli zechcesz, Bóg Ci w tym dopomoże.

Billy Graham

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz