Wprowadzenie do medytacji chrześcijańskiej

Medytacja, na Zachodzie do niedawna zapomniana i niedoceniana, staje się coraz bardziej popularna wśród chrześcijan. Niektórzy witają ten trend z radością, inni podchodzą do medytacji z obawą, bo wątpią, czy to praktyka chrześcijańska. Przyjżyjmy się zatem czym jest medytacja chrześcijańska.

Chorobą naszych czasów, chorobą relacji międzyludzkich jest niezdolność do słuchania. Nie umiemy siebie nawzajem słuchać. Nie umiemy wypoczywać, nie umiemy reflektować nad sobą, nie umiemy spokojnie spotykać się z innymi, z Bogiem. Uciekamy w oglądanie mocnych programów, filmów. Tak szybko męczy nas rozmowa z Bogiem, z ludźmi, męczy nas głębsza refleksja nad swoim życiem. Dla wielu z nas zapracowanie jest bardzo dobrym alibi, żeby nie wejść w siebie, żeby nie dowiedzieć się, co właściwie nam jest, na co właściwie jesteśmy chorzy. Wejść w ciszę, to zrezygnować z owego alibi. Wejść w ciszę to przestać się oszukiwać. I właśnie dlatego cisza może być trudna, może być bolesna.

Medytacja lub inaczej modlitwa niedyskursywna to forma praktyki duchowej, w której człowiek uwalnia się od pracy wyobraźni i myślenia dyskursywnego na rzecz prostej, intuicyjnej uważności na niewyobrażalną i niepojmowalną rzeczywistość Boga obecnego w nim samym i w całym świecie.  Medytacja to modlitwa kontemplatywna, tzn. starająca się wyjść poza racjonalne myślenie i różnorodne odczucia, by wejść w obszar ducha, gdzie znaleźć można głęboki spokój umysłu i serca. Jest modlitwą ciszy i miłosnej obecności wobec utajonego w sercu Boga.

Gdy nie wiemy, jak mamy się modlić, Duch wstawia się za nami wołaniami bez słów. (Rz 8,26)

Z pewnością warto odkryć na nowo piękno i przemieniającą moc medytacji. Wielu chrześcijan, prowadząc intensywny tryb życia naznaczony stresami, ciągłym pośpiechem i różnymi problemami, szuka i potrzebuje modlitwy wyciszenia, skupienia, pobycia w ciszy przed Panem Bogiem. Modlitwa w ciszy i skupieniu przed Bogiem jest warunkiem równowagi duchowej i psychicznej człowieka. Ludzie poszukują (czasami po omacku) tej modlitwy, bo dostrzegają, że czegoś im brakuje w relacji z Bogiem, że nie można ciągle biegać i żyć w pośpiechu, nie można żyć w rozproszeniu, bo wiele wtedy tracimy.

Historia modlitwy kontemplacyjnej w tradycji chrześcijańskiej

Medytacja jest uniwersalną dyscypliną duchową spotykaną we wszystkich religiach. Droga „cichej modlitwy” w tradycji chrześcijańskiej jest głęboko zakorzeniona historycznie, teologicznie i biblijnie.

Początki chrześcijaństwa to głównie medytacja. „Medytować” znaczyło dla pierwszych chrześcijan i mnichów pustelników powtarzać słowa Psalmów i Pisma Świętego. Ich ogromne doświadczenie medytacyjne było na porządku dziennym. Pierwsze piętnaście wieków ery chrześcijaństwa odznacza się pozytywnym stosunkiem do moditwy kontemplacyjnej rozumianej jako intymne doświadczanie Bożej obecności. Tradycja ta przekazywana nieprzerwanie w ciągu pierwszych piętnastu stuleci utrzymywała, że kontemplacja jest zwyczajną ewolucją prawdziwego życia duchowego i dlatego jest dostępna dla wszystkich chrześcijan. Tak było aż do końca średniowiecza.

Znaczący rozwój myśli religijnej dwunastego wieku spowodował powstanie wielu nowych szkół teologicznych gdzie promowano inne metody modlitwy – oparte na rozumowej analizie, definicjach, klasyfikacjach itp. Przyczyniło się to do schyłku prostej spontanicznej modlitwy. Żywa dotąd tradycja kontenplacji chrześcijańskiej poczynała zamierać. Dodatkowo na przestrzeni czternastego i piętnastego wieku czarna śmierć i Wojna Stuletnia zdziesiątkowały miasta i wspólnoty religijne. Zjawiska takie jak Nominalizm czy Wielka Schizma doprowadziły do moralnego i duchowego upadku. W obliczu nadciągającego pogaństwa pojawiło się wyzwanie, by na nowo zdobyć świat dla Chrystusa. Wiele dokryn, tradycji i zwyczajów zreformowano usiłując przystosować je do wymagań ówczesnego społeczeństwa. Przekształcono dotychczasowe formy modlitwy na takie, ktore angażują wyłącznie trzy zmysły – pamięć, intelekt i wolę. W 1574 roku Everard Mercurian, jezuicki generał, w swoim rozporządzeniu skierowanym do hiszpańskiej prowincji zgromadzenia zakazał praktykowania modlitwy uczuciowej (Jezuici mieli olbrzymie znaczenie w Kościele). Większość podręczników duchowych aż do ubiegłego stulecia ograniczało się do prezentowania jedynie schematów medytacji dyskursywnej. Mistycy z ubiegłych wieków zostali zapomniani. W XX i XXI w. temat zaniknął z tytułu racjonalizowania wszystkiego, preferowania metod naukowych, czyli wyłącznie rozumowych.

Dawna metoda w nowych czasach

Ludzie Zachodu nauczeni zostali ,,racjonalizmu”, tzn. że naczelną władzą człowieka jest rozum, a akty woli powinny pochodzić bezpośrednio od rozumu. Odwykliśmy od polegania na Bogu. Zaniedbano pracę nad sobą, nad własnym wnętrzem. Prowadzi to do powszechnie uprawianego woluntaryzmu – siłą woli próbujemy wymóc na sobie np. miłość. Ceniony jest aktywizm – działania za wszelką cenę, dużo działania. Można powiedzieć, w dużym uproszczeniu, że na Zachodzie zamieniono wiarę na ideologię, którą się nie żyje wewnętrznie.

Za współczesnych odnowicieli medytacji chrześcijańskiej uchodzą dwaj benedyktyni z Anglii – John Main oraz jego oczeń Laurence Freeman. Zauważyli, że niezbędne jest wprowadzenie ludzi w autentyczne i osobiste doświadczenie Boga po to, by uwolnili się od panującego powszechnie intelektualnego skrzywienia. Ponieważ zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga, nasza relacja z Bogiem jest czynnikiem determinującym uzyskanie jedności i zdrowia. Uznali oni, iż można dostosować praktykę starożytną do możliwości dzisiejszego człowieka. Celem ich działania było przeniesienie kontemplacyjnego nauczania duchowych mistrzów chrześcijańskiej tradycji z zakurzonych kart historii we współczesne życie. Popularność medytacyjnych dyscyplin Wschodu jest dostatecznym dowodem na to, że metoda tego rodzaju jest dzisiaj niezbędna.

Czy medytacja jest „chrześcijańska”?

Częściowo odpowiedziałem na to pytanie przedstawiając, iż medytacja była obecna w Kościele od początków jego istnienia. Jednak czy medytacja staje się chrześcijańska tylko dlatego, że jest praktykowana przez chrześcijanina? Tym, co sprawia, że medytacja jest chrześcijańska, jest twoja wiara, którą do niej wnosisz. Nie ma tutaj miejsca żadne doświadczenie typu psychologicznego. To, co czyni medytację chrześcijańską, zawiera się w intencji medytującego. W tradycji chrześcijańskiej celem medytacji jest otwarcie się na Obecność Boga i cokolwiek, co będzie tobie objawione. Istotą medytacji jest proste wchodzenie w zjednoczenie z Bogiem, bez wymagań, bez oczekiwań, bez żądań jakiegokolwiek doświadczenia.

Panie, moje serce się nie pyszni, i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza. (Psalm 131)

Czym jest medytacja?

Modlitwa kontemplacyjna jest procesem wewnętrznej przemiany, która o ile na to pozwolimy, prowadzi do boskiego zjednoczenia. Podczas medytacji nasza uwaga jest w całości poświęcona obecności Boga.

W ciszy umysłu Chrystusa jesteśmy szczęśliwi w byciu sobą, bo nie ma potrzeby odgrywania kogokolwiek innego. To jest spokój, którego zawsze pragnęliśmy. (Laurence Freeman)

Medytacja jest słuchaniem. Matka Teresa z Kalkuty, zapytana kiedyś o to, co mówi Bogu podczas modlitwy, odparła, że nie mówi nic – tylko słucha. A co mówi siostrze Bóg? “Nic nie mówi. Słucha”. Zanim zaczniemy słuchać, musimy przestać mówić. Przerwać potok słów, zalewania Boga kaskadą swojej mowy. To trudne. Przecież cały czas mamy potrzebę mówienia, bo a nuż nie zostaniemy właściwie zrozumiani, nasze potrzeby nie zostaną wypowiedziane, nasze sprawy – dostrzeżone. Podczas medytacji uczymy się, że “wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie” (Ew. Mat. 6:8).

Modlitwa kontemplacyjna jest nie tyle nieobecnością myśli, co brakiem przywiązania do nich. Jest ona otwarciem serca i umysłu, ciała i emocji – naszego całego istnienia – na Boga, Ostateczną Tajemnicę, stojącą ponad słowami, myślami i emocjami – innymi słowy ponad psychologiczną treścią daną w chwili obecnej. (Ewagriusz z Pontu)

Celem medytacji jest oczyszczenie umysłu. Oczyszcza ona proces myślowy z czegoś, co można by nazwać psychicznymi czynnikami drażniącymi, tj. chciwości, nienawiści i zazdrości, z pęt, które trzymają nas w niewoli emocjonalnej. Wprowadza umysł w stan spokoju i świadomości, w stan koncentracji i wglądu (zrozumienia). Medytacja jest umiejętnością wycofania świadomości z procesu myślenia, odczuwania, doznawania wrażeń; jest czymś co pozwala nam byc świadkiem, obserwować, wyciszeniem się, przebudzeniem świadomości i obserwowaniem w najprostrzy sposób.

Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w nim nadzieję. (Psalm 37, 7)

Medytacja to świadome, uważne, przytomne obserwowanie, przyglądanie się. Uczymy się postrzegać rzeczywistość taką, jaka naprawdę jest i ten szczególny sposób percepcji nazywamy “uważnością”. Uważność naprawdę jest czymś zupełnie innym od tego, co znamy na codzień. Zwykle nie przyglądamy się temu, co jest wokół nas. Widzimy życie poprzez zasłony myśli i pojęć, które mylnie bierzemy za rzeczywistość. Tak bardzo zaplątujemy się w nieprzerwanym strumieniu myśli, że nie dostrzegamy rzeczywistości. Ciągle jesteśmy czymś zajęci, złapani w pułapkę wiecznej pogoni za przyjemnością i zaspokojeniem oraz wiecznej ucieczki od bólu i nieprzyjemności. Zużywamy całą energię na to, by poczuć się lepiej, by ukryć nasze lęki. Bez ustanku poszukujemy bezpieczeństwa. A tymczasem świat rzeczywistych doświadczeń umyka nam sprzed nosa niezauważony. Podróż duchowa nie wymaga od nas, by dokądkolwiek się udawać, ponieważ Bóg jest już z nami i w nas.

„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulicy wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myslą, że przez wzgląd na swoje wielomówstwo będą wysłuchani. Nie badźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.”  (Mt 6,5-7)  

Kontemplujemy coś, czyli przyglądamy się czemuś – zamiennie: medytujemy nad czymś. Stajemy się uważni, świadomi w chwili obecnej, przytomni. W takim stanie próbujemy „oglądać”; próbujemy nawiązać kontakt, wniknąć w to. Ostatecznie medytacja pozwala trwać w tym spotkaniu.

Czym medytacja nie jest?

Medytacja chrześcijańska nie jest techniką relaksacyjną. Istnieje diametralna różnica pomiędzy medytacją kojarzoną jako technika, a medytacją, która jest rodzajem modlitwy. Może ona nieść ze sobą pewne odprężenie, jest ono jednak zawsze efektem ubocznym. Kontemplacja jest w pierwszym rzędzie relacją a więc pewną intencjonalnością. Nie jest techniką, ale modlitwą.

Nieoprawdą jest, że medytacja „wyłącza” poczucie rzeczywistości. Medytacja nie oznacza wejścia w trans i nie jest formą hipnozy, nie jest ucieczką od rzeczywistości. Nie chodzi o to, aby wyłączyć umysł i stracić świadomość. Wprost przeciwnie. Ona nie tylko włącza poczucie ale wręcz szeroko otwiera nas na to, co prawdziwie jest rzeczywistością. To bieg w kierunku prawdziwej rzeczywistości. Pozwala zagłębić życie takim jakim jest naprawdę i we wszystkie jego aspekty.

Medytacja czasami wywołuje stan błogości. Lecz nie to jest celem i nie zawsze pojawiają się takie odczucia. Przyjemność wynika z odprężenia, a odprężenie to efekt uwolnienia napięcia. Euforia nie jest celem medytacji. Będzie się często pojawiać, ale trzeba ją traktować jako skutek uboczny. Oczywiście jest to bardzo przyjemny stan, a im dłużej się medytuje, tym częściej się pojawia. Wszyscy, którzy długo medytują zgadzają się co do tego.

W medytacji chrześcijańskiej nie chodzi o doznawanie jakiś przeżyć, bo nie one są jej celem, lecz Bóg, do złączenia z którym medytacja nas prowadzi. W ten sposób rodzi się nowe widzenie rzeczywistości jaka nas otacza. Można wtedy patrzeć na wszystko oczami Boga.

Jakie korzyści może dać medytacja?

Medytacja nie jest łatwa. Wymaga czasu i wysiłku, a także wytrwałości, zdecydowania i dyscypliny. Z pewnością o wiele łatwiej jest nie przejmować się i oglądać telewizję. Dlaczego więc warto?

Nie możesz wprowadzić radykalnych zmian w sposobie życia, dopóki nie zobaczysz siebie dokładnie takim, jakim jesteś naprawdę. Gdy tylko to nastąpi, zmiany zaczną zachodzić w sposób naturalny. Medytacja może być  jednym z kroków na drodze twojej wewnętrznej przemiany i głębszej relacji z Bogiem. Siadając do medytacji – pozostawiając poza sobą oczekiwania i plany; rezygnując z kontroli myśli i odczuć; stając przed Bogiem takimi, jakimi jesteśmy – osiągamy głęboki spokój, pogodę ducha, radość życia, większą przenikliwość, opanowanie, ostrożność, większą intuicję, skuteczniejszą aktywność i uśmiech na twarzy.

Najważniejszym “efektem” medytacji nie jest to, co otrzymujemy, lecz to, co tracimy. A strata wcale nią nie jest. (Laurence Freeman).

Medytacja chrześcijańska integruje człowieka wewnętrznie, czyni go coraz bardziej spójnym, ponieważ podporządkowuje to, co psychiczne i zmysłowe wartościom duchowym. Medytacja wprowadza w ludzkie życie harmonię i jedność wewnętrzną.

Medytacja przynosi pozytywne skutki dla zdrowia ciała i umysłu. Sama medytaja nie jest tym co uzdrawia. Owszem, techniki medytacyjne mogą wpływać korzystnie ale to ostatecznie Boża bezwarunkowa miłość jest tym co uzdrawia.

Czy zatem wystarczy kilka tygodni medytacji a wszystkie problemy znikną? Przykro mi, medytacja nie jest cudownym lekiem, który wszystko natychmiast wyleczy. Pierwsze zmiany zaczniesz zauważać od razu, ale na naprawdę głębokie efekty trzeba najczęściej czekać latami.

Medytacji nie można się  nauczyć teoretycznie. Trzeba jej doświadczyć, można ją pojąć tylko poprzez praktykę. Medytacja to nie jakaś bezmyślna formułka, dzięki której można automatycznie uzyskać przewidywalne wyniki. W rzeczywistości nigdy nie da się przewidzieć, co wydarzy się podczas danej sesji medytacyjnej.

Zakończenie

Jak widać, nie można mówić o medytacji chrześcijańskiej w oderwaniu od wiary, nadziei i miłości, od jedności z Bogiem, od Bożego słowa. Trudno też bez medytacji prowadzić pogłębione życie duchowe. Medytacyjne zaś nastawienie do Boga i Jego stworzenia pozwala chrześcijaninowi widzieć wszystko w nowy, pogłębiony sposób, a więc widzieć wszystko oczami Boga i przeżywać w pełni życie, które promieniować będzie Ewangelią.

Modlitwa kontemplacyjna jest światem, w którym Bóg może zdziałać wszystko. Wyprawa do tej krainy to najwspanialsza z możliwych przygód. Jest ona otwarciem się na nieskończoność i dlatego oferuje nam nieskończone perspektywy.

Sailor

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz