Czas jest jednym z najcenniejszych darów, jakie o trzymaliśmy od Stwórcy. Bóg oczekuje od nas mądrego dysponowania nim i naszej gotowości do rozliczenia się z tego, co z nim uczyniliśmy. Aby umiejętnie inwestować swój czas w ludzi i różne sprawy, konieczne jest określenie listy priorytetów. Pomaga nam ona zdefiniować to, co chcemy osiągnąć, a także wybrać lepszą spośród dwóch alternatyw, kiedy się na siebie nakładają w tym samym czasie. Lepszą, to znaczy stojącą wyżej w naszej hierarchii priorytetów.

Jedna z moich przyjaciółek potraktowała dosłownie słowa z Psalmu 90:12: „Naucz nas (Panie) liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca” i obliczyła, ile dni trwałoby jeszcze jej życie, gdyby dożyła do siedemdziesiątki. Miała w tym momencie trzydzieści lat i uświadomiła sobie, że gdyby żyła czterdzieści następnych, to pozostałoby jej jeszcze 14 600 dni życia. To odkrycie bardzo ją pobudziło do refleksji. Czterdzieści lat wydaje się być długim okresem, ale tylko do momentu przeliczenia lat na dni i uzmysłowienia sobie tempa, w jakim życie, dzień po dniu, przemija. Zdecydowała wtedy, że każdy dzień będzie wykorzystywać w pełni. Gorliwość jej jednak trwała jedynie około tygodnia, a potem zapomniała o wszystkim. Kiedy ponownie przypomniała sobie o sprawie i zaczęła liczyć dni, z przerażeniem odkryła, że pozostało ich już tylko 12 000. Gdzie uciekło 2 600 dni? – pytała samą siebie. – Co z nimi zrobiłam, jak je wykorzystałam?

W jaki sposób dysponujemy naszym życiem? Ogólnie uważa się, że mężczyźni lepiej wiedzą, co robią. W ciągu każdego dnia mężczyzna jest bardziej niż kobieta skupiony na celu, który chce osiągnąć. Ma drogę życiową wyłożoną przed sobą i wie, dokąd zmierza. Za pięć lat będzie kierownikiem wydziału, za dziesięć otworzy swoją firmę, a za piętnaście lat będzie zarabiał milion dolarów! Oczywiście to nie oznacza, że mężczyźni nie marnują czasu.

Ile kobiet planuje w podobny sposób? A ile z nich żyje nie biorąc pod uwagę, że nieuchronnie każdy dzień przechodzi w następny, dni w tygodnie, tygodnie w miesiące i w końcu… przemija cały rok? Czy refleksje, które snujesz w Nowy Rok, satysfakcjonują cię, czy też jesteś podobna do mojej sąsiadki, która pewnego styczniowego dnia powiedziała mi, że nie może przypomnieć sobie niczego, co udało się jej zrealizować w minionym roku?

Jakże często kobieta zbliża się do końca swojego życia z wewnętrznym lamentem: „Jako matka i żona stoczyłam przeciętną walką. Nie biegłam wystarczająco dobrze… Co za tragedia!” A jednak, mamy szansę teraz zrobić coś ze swoim życiem, poukładać je, zaplanować.

Jaki jest nasz cel? Czy w ogóle mamy cel życia? Możliwe, że nie myślimy o tym, gdy jesteśmy zajęci, np. praniem lub przygotowywaniem kolacji czy nawet pracą zawodową. Poświęćmy jednak chwilkę czasu na to, by zastanowić się nad celem swojego życia i określić go.

Jakie obowiązki wypełniają nasze życie? Spróbujmy zapisać swoją własną odpowiedź. Ja zapisałam obowiązki związane z dziećmi, mężem, Bogiem, samą sobą, pracą zawodową i wszelką aktywnością poza domem. Jasno sprecyzowane, muszą być uporządkowane według określonej hierarchii, co znacznie pomaga w podejmowaniu wyborów każdego dnia.

Kobieta jest czasami krytykowana za to, że poświęca trzydzieści minut na coś, co powinno jej zająć dziesięć. W większości przypadków ten krytycyzm jest zasłużony. W domu każdy z nas dysponuje czasem w dowolny sposób, a bardzo często okazuje się, że nie potrafi w ogóle nim dysponować.

Kilka lat temu zaczęłam planować swój czas zapisując w odpowiednich rubrykach to, co muszę lub chcę wykonać. Po jednej stronie w kolumnie wpisuję codzienny plan zajęć, a po drugiej tygodniowy plan.

Dla mnie najlepszym czasem planowania jest niedzielny wieczór. Rozpoczynam od określania konkretnych zadań i zapisuję je pod konkretnym priorytetem. Dla przykładu: „Uroczysta kolacja z mężem” czy „Wyświetlanie slajdów dzieciom”. Następnie rozmieszczam te zadania w rozkładzie tygodniowym. Później określam inne ważne rzeczy, które muszą być wykonane w danym tygodniu i umieszczam je w odpowiednich rubrykach. Następnie planuję rozkład zajęć na kolejny dzień. Planowanie codzienne jak i tygodniowe może wydawać się zajęciem uciążliwym, jednakże umożliwia wykonanie większej ilości rzeczy w krótszym czasie.

Wraz z tygodniowym rozkładem zajęć planuję również posiłki. Następnie sporządzam listę zakupów na cały tydzień. Robię to wszystko w oparciu o mój harmonogram priorytetów. Kiedy w poniedziałek rano wychodzę do sklepu, odrywam listę i biorę ze sobą. Możliwe, że ta metoda planowania okaże się pomocna także dla ciebie. Jeżeli nie, spróbuj znaleźć taką, która będzie odpowiadała tobie. Najważniejszą rzeczą jest robić wszystko solidnie i w sposób uporządkowany. Jestem przekonana, że najczęstszą przyczyną frustracji jest dezorganizacja i niewłaściwe gospodarowanie czasem, dreptanie w jednym miejscu bez osiągania celu, a potem narzekanie na brak czasu.

Więź z Bogiem

Więź z Bogiem postawiłabym na pierwszym miejscu. Dlaczego? Potrzebujemy Bożej perspektywy w każdej dziedzinie naszego życia. Jest to polecenie skierowane do nas: „szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mat. 6:33). Bóg wie, że potrzebujemy przebywania z Nim, aby poznać Jego zamiary względem naszego życia.

Bóg mówi także, że Jego Słowo będzie lampą dla naszych stóp i światłem na naszej ścieżce. Wszystko, co tylko chcemy wiedzieć na temat Boga, nas samych i życia, zostało napisane w liście miłosnym Boga do nas – w Piśmie Świętym. Bogactwo prawd Słowa Bożego zostało porównane do złota, którego wydobycie jest największym problemem! W obecnych czasach możemy korzystać z wielu ciekawych studiów biblijnych, podręczników o Biblii, a także komentarzy, lecz są to tylko narzędzia pomocnicze i nie powinny być substytutem czytania Biblii.

Jakie są rezultaty studiowania Pisma Świętego? Mogę powiedzieć, że w miarę coraz głębszego poznawania Boga, moje życie coraz bardziej się zmienia. Im pełniej rozumiem Jego charakter, tym bardziej pragnę zaufać Mu w coraz to innych dziedzinach mojego życia, mojego małżeństwa i moich dzieci. Jako matka mogę udzielać dzieciom wielu odpowiedzi na pytania dotyczące życia, śmierci, nieba i wieczności, a także spraw mających miejsce teraz, na ziemi. Jedynie wtedy moje dzieci będą mogły zrozumieć ważność Słowa Bożego, gdy będę według Niego odpowiadać na ich pytania.

Podczas wzrastania nasze dzieci bombardowane są z każdej strony przez różne spojrzenia na wiele spraw. Nasze córki uczęszczały do szkoły średniej, w której chrześcijanie stanowili nieliczną grupę. Na wielu przyjęciach zawsze pojawiał się alkohol, na basenach dziewczęta chodziły topless i z pewnością nie była to atmosfera, którą wybrałabym dla naszych nastolatków. Wszystko, czego zostali nauczeni w domu, było kwestionowane przez ich rówieśników. Często dziękuję Bogu za to, że znając Jego Słowo mogłam udzielać im odpowiedzi z Bożej perspektywy! Zrozumiałam również, jakże wielkim wyzwaniem jest dla mnie to, że nie mogę dać moim dzieciom więcej, niż sama posiadam.

Najlepszym czasem na rozwijanie relacji z Chrystusem poprzez modlitwę i studium Biblii jest „cichy czas” (czas skupienia) z Bogiem. Mam świadomość, że dla wielu z nas jest to źródło problemów! Udaje nam się znaleźć czas na to spotkanie przez tydzień, a potem zaniedbujemy je. Cichy czas to jakby odizolowanie się od codzienności, by przebywać i rozmawiać z Bogiem. To jest szczególna rozmowa o wydarzeniach danego dnia, o troskach i radościach. Twój cichy czas jest czasem wspólnoty z Bogiem i wyrażania miłości do Niego. Jest czasem uwielbiania Go w najbardziej osobisty sposób.

Następne dwa priorytety dotyczą osób w stanie małżeńskim. Osoby niezamężne zachęcam do zastanowienia się nad następnymi priorytetami.

Relacja ze współmałżonkiem

Pewnego dnia, kiedy moja córka Joy miała trzy lata, podeszła do mnie i zadała mi podchwytliwe pytanie: „Mamusiu, kogo bardziej kochasz: mnie czy Jezusa?”. Wiedziałam, że nie zrozumiałaby, gdybym odpowiedziała – „Jezusa”, a więc odpowiedziałam: „Kochanie, spośród osób w niebie najbardziej kocham Jezusa, a spośród ludzi na ziemi najbardziej kocham tatusia, ciebie, Robin i Tommy’ego”. Podobała jej się moja odpowiedź i szybko dodała: „Ja też! Ja też kocham ich w taki właśnie sposób!”.

Czy jest prawdą, że spośród wszystkich ludzi na ziemi, kochasz swojego współmałżonka najbardziej? Czy jest on pewien tego, że ma pierwszeństwo w twoim sercu? O wiele łatwiej jest dać pierwszeństwo mężowi przed urodzeniem się dzieci lub po ich odejściu z domu. Nikt z członków rodziny nie domaga się wtedy od ciebie skupienia na nim uwagi czy poświęcenia mu czasu. Najtrudniejsze lata w naszym małżeństwie były wtedy, kiedy trójka naszych dzieci była jeszcze mała, jak również wtedy, gdy mieliśmy w domu trójkę nastolatków. Przy małych dzieciach byłam wyczerpana fizycznie, natomiast przy nastolatkach – psychicznie, co prowadziło do zmęczenia fizycznego. Podczas obu tych etapów musiałam nauczyć się dawać pierwszeństwo swojemu mężowi.

Pierwszą rzeczą, którą pokazał mi Bóg, była potrzeba spędzania również czasu sam na sam z moim mężem. (Mam nadzieję, że pamiętacie, czym są randki. Zanim zostaliście małżeństwem, planowaliście czas, by być tylko we dwoje!) Będąc małżeństwem postanowiliśmy dalej umawiać się na randki raz w tygodniu, zostawiając dzieci pod opieką bliskich znajomych. Kiedy mieliśmy trochę pieniędzy (co nie zdarzało się zbyt często), szliśmy na kolację do restauracji. Innym razem urządzaliśmy sobie kolację-piknik, a jeszcze kiedy indziej spędzaliśmy czas w kawiarni. Najbardziej pamiętne chwile przeżyliśmy rozmawiając ze sobą przy filiżance kawy nie wydając pieniędzy na posiłek. Najważniejsze było przebywanie ze sobą i rozmawianie. Myślę, że każde małżeństwo powinno zaplanować takie wspólne wyjścia co najmniej raz na dwa tygodnie, a jeżeli to jest możliwe, raz na tydzień.

Według ostatnich sondaży publicznych dla większości mężów największym problemem jest brak urozmaicenia w małżeństwie. Może nawet kochają swoje żony, lecz czują się znudzeni.

Co twórczego uczyniłaś w ciągu ostatniego tygodnia, zamieniającego waszą codzienność małżeńską w cudowny romans?

Myślę, że każda kobieta potrafi znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Relacja z dziećmi

Jednym z najbardziej ambitnych zadań, jakie kiedykolwiek podjęłam, jest rola matki. Myślałam, że jestem osobą cierpliwą, w miarę zorganizowaną, do momentu kiedy nie miałam trójki małych dzieci. Potem myślałam, że nauczyłam się wiele na temat cierpliwości, do momentu kiedy małe dzieci nie stały się nastolatkami. Jestem przekonana, że jednymi z najbardziej skutecznych Bożych narzędzi służących do kształtowania nas na Jego obraz są nasze dzieci. To, kim jesteśmy, przemawia do nich o wiele bardziej niż to, co mówimy. W 5 Księdze Mojżeszowej 6:6-7 jest nakaz mówiący, że musimy robić to, co mówimy: „Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję! Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu”.

Jeżeli twoja więź z Bogiem nie jest wystarczająco silna, zakorzenianie Jego prawdy w życie twoich dzieci, kiedy jesteś w domu, kiedy idziesz ulicą, kładziesz się i wstajesz jest niemożliwe. Te wersety opisują rodzica, który kocha i jest oddany Bogu, który mądrość Bożą i Jego prawa stosuje w każdej sytuacji życia. Dzieci cię obserwują. I co widzą?

Psycholodzy twierdzą, że najlepszą rzeczą, jaką matka może uczynić dla swojego dziecka, to kochać jego ojca. Równocześnie, najważniejszą rzeczą, jaką ojciec może uczynić dla dziecka, to kochać jego matkę. Dziecko może być kochane przez matkę i ojca, ale jeżeli matka i ojciec nie kochają się wzajemnie, dziecko nie będzie doświadczało poczucia bezpieczeństwa.

Dom i domownicy

Każdy dom ma swoją własną atmosferę. Być może nie zdajesz sobie sprawy z tego, jaka jest atmosfera w twoim domu, lecz ci, którzy w nim przebywają, wiedzą doskonale. Jakimi przymiotnikami opisałabyś atmosferę twojego domu? Wybierz jeden z nich: ciepły, pełen pokoju, emanujący miłością, jednoczący. A może: niespokojny, zgorzkniały, skłócony, sfrustrowany?

To właśnie kobieta tworzy atmosferę danego domu. Jest jakaś oś, wokół której toczy się domowe życie. Czy zauważyłaś, jak szybko pozostali domownicy przejmują twoje nastroje? Kiedy jesteś gderliwa, twój nastrój udziela się innym i często wpadają w taki sam humor. A ty po chwili zastanawiasz się, co się z nimi dzieje!

Przeprowadź dziś wieczorem pewien eksperyment terroru. Postaraj się być gderliwą podczas kolacji i zwróć uwagę na to, ile upłynie czasu, zanim pozostali dopasują się do twojego nastroju. Możesz też spróbować lepszej metody starając się być taką, jaką Bóg chce, abyś była i zwróć uwagę na to, jak szybko wszyscy odpowiedzą w pozytywny sposób!

Czas dla siebie

Każdy z nas potrzebuje chwili dla siebie – czasu na lekturę, hobby czy po prostu na odpoczynek. Rozważ swój tygodniowy plan zajęć i znajdź tam miejsce dla siebie. Będziemy lepiej funkcjonowali, jeżeli znajdziemy każdego tygodnia trochę czasu dla siebie. Pewna pięćdziesięcioletnia kobieta powiedziała: „Mój mąż uważa, że jestem o wiele bardziej interesującą osobą, gdy rozwijam swoje zainteresowania”. Bóg pragnie twojego rozwoju. Daj mu możliwość działania. Jeżeli masz dzieci, pomysł wolnego czasu może się wydawać całkowicie nierealny. Odwagi! Wszystko jest możliwe, jeżeli się tylko tego pragnie!

Kiedy moje dzieci były małe, wzajemne z przyjaciółką z sąsiedztwa opiekowałyśmy się dziećmi, gdy któraś z nas chciała mieć trochę czasu dla siebie. W poniedziałki ja opiekowałam się jej dziećmi, a ona w środy przez trzy godziny moimi.

Praca zawodowa

Już słyszę niektóre kobiety pracujące zawodowo: „Takie rady są pomocne dla kobiet przebywających w domu, ale nie dla mnie!” Jeżeli pracujemy zawodowo, praca poza domem jest priorytetem numer 6. Oczywiście nie jest możliwym, aby poświęcić taką samą ilość czasu dla męża, dzieci czy domu, lecz proporcje dalej pozostaną te same. Jeśli pracujesz poza domem, musisz być bardziej zorganizowaną osobą. Warto przygotowywać obiady podczas weekendów, wstawać wcześniej, starać się wszystko utrzymywać w porządku, itd. Ale tak samo możemy przygotować uroczystą kolację dla męża i wiele innych rzeczy, o których pisałam wcześniej. Tak się czasami zdarza, że kobiety pozostające w domu uważają dzieci za wymówkę do szukania ciekawych pomysłów, by być twórczą partnerką. Podobnie jednak kobiety i mężczyźni często traktują pracę zawodową i zaangażowanie poza domem jako priorytet numer 1 i w ten sposób zaniedbują o wiele ważniejsze relacje w swoim życiu.

Każdy człowiek jest inny. Każdy reaguje w inny sposób i dokonuje swoich własnych wyborów. Ważnym jest, abyśmy zdawali sobie sprawę ze swoich możliwości, talentów, uczuć, zdolności duchowych i fizycznych i umieli je jak najlepiej wykorzystać we właściwym czasie. I w tym ogromną pomocą jest określenie własnej hierarchii priorytetów i konsekwentne zastosowanie jej w podejmowaniu decyzji.

W osiągnięciu założonego celu niezbędny jest wysiłek i wytrwałość, ale to się opłaca! Kluczem do osiągnięcia sukcesu jest nasza postawa i umiejętność mądrego wykorzystania czasu. Wcale nie twierdzę, że to jest łatwe. Wiem jednak, że warto włożyć w to swój wysiłek, aby być osobą naprawdę szczęśliwą i spełnioną.

L. D.

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz