„Gdybyś znała dar Boży i tego, który mówi do ciebie: Daj mi pić, wtedy sama prosiłabyś go, i dałby ci wody żywej”. J 4,10

Apostoł Jan napisał swoją ewangelię po to, abyśmy uwierzyli, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, i wierząc, mieli życie w imię Jego (J 1,12; 3,18). Kiedy Biblia wspomina o imionach Bożych, nie mówi o etykietach ani nawet o nazwach własnych. Imiona Boże objawiają Jego charakter. Życie wieczne stało się dla nas dostępne dzięki temu, kim Jezus jest, dzięki Jego naturze i Jego dziełu. W swojej ewangelii Jan nie pokazuje nam jedynie mocy Bożej, ale odsłania charakter Boga.

Jezus opisuje, na czym polega życie wieczne, gdy mówi do Ojca: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (17,3). Pisząc do Filipian, apostoł Paweł powiada, że wszystko uznaje za stratę z wyjątkiem poznania Chrystusa. Poznanie to nie oznacza zyskania wiedzy na Jego temat; chodzi o to, żeby znać Jego samego.

Tę fundamentalną prawdę Jezus Chrystus wyraził podczas rozmowy z niezwykłą kobietą. Samarytanka należy do grona osób, które nie mają żadnych przywilejów; jest społecznym wyrzutkiem. Nie należy do ludu wybranego, nie obejmuje jej przymierze z Bogiem ani Jego obietnice. Jej życie osobiste jest pogrążone w chaosie, ale Jezus, który zna ludzkie serca (por. J 2,25), widział jej pragnienie, aby doświadczyć czegoś prawdziwego. Zaskoczonej, że w ogóle się do niej odezwał, wyjaśnia: „Gdybyś znała dar Boży i tego, który mówi do ciebie: Daj mi pić, wtedy sama prosiłabyś go, i dałby ci wody żywej” (4,10).

Świadomość pewnych spraw powoduje określone postępowanie. W sensie duchowym często nie możemy posunąć się naprzód, bo nie wiemy tego, co powinniśmy wiedzieć, aby iść dalej. Bóg powiedział kiedyś przez proroka o swoich wybrańcach: „mój lud ginie, gdyż brak mu poznania” (Oz 4,6).

Jezus Chrystus jest Kimś, do kogo każdy może przyjść pod warunkiem, że Mu ufa. Nikodem musiał zrozumieć, że jego pozycja i zalety nie dają mu przewagi przed Bogiem. Samarytanka musiała się nauczyć, że jej wady i marginalizacja nie są dla Boga przeszkodą.

Tych, którzy do Boga przychodzą, On nie odtrąca. Bóg nie jest trudny we współżyciu. Nie przypomina trudnego szefa czy polityka, którego usiłujemy skłonić do czegoś, na co nie ma ochoty. Nie musimy się wykłócać ani żebrać. Wystarczy przyjść, aby otrzymać Jego dar, Jego życie.

Niektórzy uważają, że życie wieczne przypomina prezent gwiazdkowy: przychodząc do Jezusa, otrzymujemy pudełko z życiem wiecznym. Biblia jednak mówi, że jest ono niczym woda – woda żywa, tryskająca, która nigdy nie staje się wodą stojącą, kisnącą w jakimś zbiorniku. Jest czysta jak kryształ i wiecznie świeża (Obj 22,1; 21,5).

O tej wodzie żywej mówi Jezus w innym miejscu Ewangelii Jana: „A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije” (7,37). Było to podczas jednego z największych świąt żydowskich. Jego kulminację stanowiło ceremonialne wylanie w świątyni wody, którą przynoszono w złotym dzbanie z sadzawki Syloe. Czyniono to na znak proroctwa Joela – jako zapowiedź dnia, gdy Bóg wyleje swego Ducha na wszystkich ludzi. Wówczas staną się ludem wypowiadającym Słowo Boga, Jego świadkami i narzędziami w Jego ręku.

W tej uroczystej chwili, pełnej powagi i oczekiwania, w świątyni rozległ się głos Jezusa, zakłócający ceremonię: „Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (w. 38).

Wiele starotestamentowych proroctw mówi o rzekach płynących w suchych miejscach, o pustyni pokrywającej się kwiatami i zamieniającej w ogród. W Księdze Ezechiela jest mowa o tym, że z tronu w świątyni wypłynie rzeka, która dotrze do Morza Martwego. Wraz z nią życie pojawia się nawet w najniżej położonym i najbardziej jałowym miejscu na ziemi.

Być może istnieje tylko jedno miejsce położone jeszcze niżej i jeszcze bardziej martwe – serce człowieka bez Chrystusa. Panuje w nim nie tylko duchowa martwota, ale kryje się tam źródło zła, z którego pochodzi wszelka nieczystość i grzech.

Obietnica Boża powiada jednak, że z głębi tych, którzy w wierze przyjdą do Chrystusa – „z ich wnętrza” – popłyną rzeki wody żywej. Na miejscu starego, skażonego strumienia pojawi się źródło krystalicznie czystych rzek!

Obietnica Jezusa dotyczy życia, które pojawia się wewnątrz człowieka – niepodobnego do ziemskiego, zstępującego z niebios. Kiedy Jezus rozmawiał z Samarytanką i gdy przemawiał w świątyni w Jerozolimie, obietnicę tę opatrzył datą. Dlatego apostoł Jan dodaje z natchnienia Ducha Świętego:

„A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony” (7,39).

Gdy Jezus mówi Samarytance o darze Bożym, nie mówi w istocie o życiu wiecznym, ale o Duchu Świętym, który przynosi życie wieczne. Darem Bożym jest Duch Święty.

W rozmowie z Nikodemem Jezus powiedział, że jeśli ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie wejdzie do Królestwa Bożego (por. J 3,3). Narodzenie z wody to obraz chrztu. Chrzest wodny wyraża postanowienie, że odwracamy się całkowicie od starego życia i bez reszty oddajemy Bogu Jedynemu. Chrzest to znak rozdzielenia, znak końca i nowego początku.

Jednakże Jezus mówi o narodzeniu z wody i z Ducha. Jest coś, co zależy w stu procentach od człowieka, czego Bóg nie może zrobić za nas. Ty musisz pokutować, odwrócić się od grzechu. Chrzest wodny jest reakcją wiary na Słowo Boga. Ale istnieje też coś, co należy wyłącznie do Boga. Nie wystarczy nowy ziemski początek; trzeba otrzymać życie pochodzące z niebios.

Dzieje Apostolskie podają datę wypełnienia obietnicy Bożej: „A gdy nadszedł dzień Zielonych Świąt, byli wszyscy razem na jednym miejscu. I powstał nagle z nieba szum, jakby wiejącego gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich. I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami…” (Dz 2,1-4).

Przyjściu Ducha Świętego mogą towarzyszyć różne przejawy, jednak poświadczeniem Jego przyjścia jest to: „jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Kor 5). Życie Boże nie jest dodatkiem do starego – stare przemija, a we wnętrzu człowieka pojawia się nowa siła: życie czyste, świeże, pochodzące z nieba.

Tłumacząc sens Pięćdziesiątnicy, apostoł Piotr mówi o wypełnieniu proroctwa Joela (Dz 2,16nn.) i spełnieniu obietnicy Jezusa. Oto Duch Święty został dany, ponieważ Jezus został uwielbiony: „Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy; wywyższony tedy prawicą Bożą i otrzymawszy od Ojca obietnicę Ducha Świętego, sprawił [inaczej: wylał] to, co wy teraz widzicie i słyszycie” (2,32-33). Odtąd „każdy, kto będzie wzywał imienia Pańskiego, zbawiony będzie” (w. 21).

W Objawieniu św. Jana znajdujemy obraz wody życia, która wypływa „z tronu Boga i Baranka” (22,1). Używając języka symboli, Biblia wyraża się zarazem bardzo precyzyjnie: rzeka życia nie wypływa z tronu Boga, dopóki nie jest on tronem Boga i Baranka. Staje się to, gdy Syn Boży, który przeszedł przez śmierć, zostaje przez Boga wywyższony i zasiada na tronie.

W odpowiedzi na kazanie Piotra, wstrząśnięci słuchacze pytają: „Co mamy czynić?”. Odpowiedź Piotra brzmi następująco: „Upamiętajcie się [pokutujcie] i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego” (2,38).

Oto Ten, który ma żywą wodę, który przez swoją śmierć usunął grzech, wypełnia Bożą obietnicę. Jest ona daleko wspanialsza, niż zapewne myślał prorok Joel. „Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła” (2,39). Obejmuje ona i Samarytankę z Ewangelii Jana, i wszystkich ludzi ze wszystkich krańców świata.

Jezus wypełnił obietnicę złożoną Samarytance. W Dziejach Apostolskich czytamy, że Filip głosił tam Chrystusa i że owocowało to nawróceniami (Dz 8,5nn.). Wśród ludzi, którzy zostali ochrzczeni, był niejaki Szymon, zafascynowany przejawami mocy Bożej. Zaoferował on apostołom pieniądze za udzielanie Ducha Świętego. Piotr zgromił go wówczas: „Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży” (w. 20). Wyrażenie „dar Boży” w odniesieniu do Ducha Świętego pojawia się w Nowym Testamencie dwa razy. Wcześniej użył go Jezus w rozmowie z Samarytanką.

Darem Bożym jest Duch Święty. Wszystko inne – pokój, radość, niebo, do którego zmierzamy – to wspaniałe dodatki. Prawdziwym darem, istotą daru, jest sam Bóg w Osobie Ducha Świętego. Bóg udziela samego siebie. Jak mówi Jan w swoim liście: „A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego. Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” (1 J 5,11nn.). Życie wieczne jest nierozłączne z Bogiem, jest to własne życie Boga.

Gdy Paweł mówi o przemieniającej mocy odrodzenia, nazywa je prawem ducha życia, które jest w Chrystusie Jezusie (Rz 8,2). Życie Chrystusa jest w Duchu Świętym. Nie ma innego sposobu przyjęcia Chrystusa jak przyjęcie Osoby Ducha Świętego. Nie ma innego sposobu, aby Chrystus zamieszkał w tobie, niż za pośrednictwem Ducha Świętego. Nie ma innego sposobu, by znaleźć się w Chrystusie, niż chrzest w Duchu Świętym.

Fundamentalne pytanie, na które musimy odpowiedzieć, nie brzmi, czy jesteś zbawiony, czy zaprosiłeś Jezusa do serca itp. Fundamentalne pytanie brzmi prościej. Apostoł Paweł zadał je w Efezie: „Czy otrzymaliście Ducha Świętego, kiedy uwierzyliście?” (Dz 19,2). Oswald Chambers mawiał: „Najważniejsze jest nie to, w co uwierzyłeś, lecz Kogo przyjąłeś”.

Jan Chrzciciel opisał misję Jezusa za pomocą dwóch obrazów: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. […] Ten chrzci Duchem Świętym” (J 1,29-34). Po to Jezus przyszedł. On usuwa grzech i zło, aby dać swojego Ducha. Darem Bożym jest Bóg. On daje nam samego siebie. Dał siebie w Osobie Syna na krzyżu, a teraz daje siebie w Osobie Ducha Świętego.

„Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije, […] z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej”.

Ron Bailey (Tłum. Waldemar Lisieski)
Artykuł pochodzi z miesięcznika Chrześcijanin, nr 05-06/2008

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz