Modlitwa musi mieć pierwszeństwo

Ogólnie rzecz biorąc, modlitwa w naszym kraju jest znowu zaniedbana. Jest tak zarówno w osobistym życiu usługujących, jak i na wspólnych spotkaniach modlitewnych. Jest to szczególnie dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że obecne czasy wyglądają na ostateczne i decydujące, i jeśli uświadomimy sobie, że Bóg z wielką powagą nawołuje nas do modlitwy niemal z każdej strony Biblii.

Rezultat: niewielkie albo wręcz żadne przebudzenie! My, kaznodzieje, po prostu nie dajemy przebudzeniu pierwszeństwa. O tak, chcielibyśmy mieć przebudzenie między innymi rzeczami. Ale przebudzenie nie przychodzi w ten sposób. Ono musi mieć pierwszeństwo. Panie, daj nam wielkie, nowe, wewnętrzne “musi być” dla przebudzenia, święte i głębokie, pochodzące z Twojego tronu!

Potrzebujemy nowej mocy i autorytetu, by nakłonić naszych ludzi do modlitwy. Sami potrzebujemy nowego życia modlitewnego. Nasza musi się stać decyzja z Dziejów Apostolskich 6,4: “My zaś pilnować będziemy modlitwy i służby Słowa”. Przebudzenie nie będzie miało pierwszeństwa, dopóki modlitwa nie ma pierwszeństwa.

Dzisiaj mamy do czynienia z wielką aktywnością bez dokonań. Słowa: “dokończyć, zrealizować, doprowadzić do końca” były hasłami Jezusa. W Ewangelii Jana 4,34 Jezus mówi: “Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał i dokonać jego dzieła”. Przestudiujcie inne miejsca w Ewangelii Jana, gdzie Jezus używa tego słowa: 5,36; 17,4; 19,28. Jednak dzisiaj cierpimy z powodu jałowości wysiłków, tyranii rzeczy i z powodu tego, co można nazwać obrzydliwością spustoszenia!

Jaki jest tego rezultat w naszych kościołach? Chrześcijaństwo z Laodycei: letarg, lenistwo, letniość, absencja. W kręgach ewangelicznych doświadczamy frustracji i zmęczenia. Doświadczamy lodowatego próżniactwa w czasach kryzysu! Chrześcijanie zachowują się, jakby mieli mnóstwo czasu i jakby sytuacja nie była poważna. Przeżywamy rzeczywisty kryzys i poza Chrystusem nie ma innej drogi wyjścia!

Jedyną odpowiedzią na apokaliptyczne czasy jest apostolskie chrześcijaństwo.

Jeśli ma przyjść przebudzenie, wszyscy wiedzą, że musi się zacząć w Kościele. A jeśli ma się zacząć w Kościele, wiemy również, że musi się zacząć na spotkaniach modlitewnych. Jeśli ma się zacząć na spotkaniach modlitewnych, musi się zacząć od nas – usługujących. Modlitwa powinna znowu otrzymać u nas pierwsze miejsce. Modlitwa musi mieć pierwszeństwo. Potrzebujemy świeżego i właściwego zrozumienia modlitwy. Światło z Biblii musi rozproszyć pewne niewyraźne poglądy, a nawet złudzenia na jej temat. Na podstawie Biblii chciałbym przedstawić przynajmniej siedem powodów, dla których modlitwa jest na pierwszym miejscu.

NA PIERWSZYM MIEJSCU U BOGA

Ostatnio zastanawiałem się: “Po co się modlić? Dlaczego człowiek jest stworzeniem modlącym się? Skąd ta metoda i to zarządzenie modlitwy?”. Uważałem modlitwę za punkt wyjścia dla człowieka, ponieważ jest stworzeniem i jest w potrzebie. Ale teraz widzę, że modlitwa ma swój początek w Bogu. Modlitwa jest w samej naturze nie tylko człowieka, ale także Boga. Brzemię modlitwy jest nie tylko na człowieku, ale także na Bogu.

Jest to tajemnica, ale modlitwa jest wyrazem życia trójjedynego Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego. Co ważniejsze, aby naprawdę zrozumieć modlitwę i nauczyć się modlić, musimy przyjąć Boży pogląd na modlitwę. Potrzebujemy poprawnego, biblijnego objawienia na temat modlitwy.

NA PIERWSZYM MIEJSCU U JEZUSA CHRYSTUSA

Staje się to jasne, gdy patrzymy na Jezusa Chrystusa, Bożego Syna, który jest żywym obrazem Jego osoby. Widzimy, że u Chrystusa modlitwa była i jest na pierwszym miejscu. Gdy był na ziemi, wszystkiego dokonywał przez modlitwę. To była Jego metoda, gdyż jako Syn niczego nie robił sam z siebie, ale nieustannie polegał na Ojcu. Wszystkie Jego wielkie poczynania, wspaniałe dzieła, majestatyczne słowa ze swej natury były odpowiedzią na modlitwę. Modląc się rozpoczął swą mesjańską służbę nad Jordanem; modląc się zakończył swoje dzieło na krzyżu. Umarł tak, jak żył. Jego życie było życiem modlitwy.

Pośród innych służb na pierwszym miejscu była służba modlitwy. Wstawał wcześnie, by się modlić. Odchodził w góry i na inne odosobnione miejsca, żeby się modlić. Stosował to, czego nauczał odnośnie modlitwy. Właśnie wtedy, gdy się modlił, jeden z jego uczniów powiedział: “Panie, naucz nas modlić się”.

Nie mamy żadnego portretu Chrystusa. Ale najbardziej zbliżamy się do prawdy, gdy malujemy Go modlącego się. Jeśli w ogóle przedstawiać Jezusa, to najlepiej przedstawiać Go na modlitwie. On wszystko powoływał do istnienia na modlitwie, jako Boży kapłan i ten, który się wstawia – a potem otwarcie w to wkraczał w swej służbie.

Podstawowa służba Jezusa miała dwa oblicza: proroka i kapłana. Ale służba kapłana była na pierwszym miejscu. Potem jako prorok Jezus dokonywał tego, co jako kapłan wymodlił. U Chrystusa modlitwa była ciężką pracą. To tutaj był kreatywny w najwyższym stopniu. Łukasz pokazuje Chrystusa na modlitwie siedem razy, poza innymi scenami, przekazanymi także w innych ewangeliach. Jeśli je przestudiujemy, zobaczymy, że każde wielkie przedsięwzięcie, każdy nowy etap Jego służby były wynikiem nowej modlitwy wstawienniczej. Moglibyśmy się spodziewać świętej zasłony ciszy zaciągniętej nad Jego cudownym życiem modlitwy. Ale przeciwnie, autorzy ewangelii dokładają wszelkich starań, by te wielkie sceny pokazać. Im bardziej są doniosłe i święte, jak ta w Getsemane i ta z 17 rozdziału Ewangelii Jana, tym pełniej te sceny są ukazane. Autorzy ewangelii odkrywali tu najgłębszy sekret Chrystusa, bez wątpienia ucząc się go dla siebie samych, a potem przekazując go nam pod natchnieniem, byśmy także mogli ten sekret stosować w naszej służbie.

Potem, gdy zwrócimy się do 1 rozdziału Dziejów Apostolskich, widzimy Chrystusa kładącego nacisk na ten numer jeden wobec uczniów, nawet mocniej niż za dni Jego życia w ciele. Powaga modlitwy wzrasta zarówno dla Niego, jak i dla nich. Ma ona być silniejsza niż do tej pory, nawet dla Niego, jako Zmartwychwstałego. Stoimy w zadziwieniu i uwielbieniu patrząc, jak wstępuje do nieba. Wstępuje po co? Aby żyć na zawsze jako Ten, który się wstawia, jako nasz adwokat.

Wydaje się, jakby zamknął ich w modlitewnej komorze na piętrze, a potem sam natychmiast wstąpił do nieba, by móc się na zawsze zamknąć na piętrze wielkiego Bożego wszechświata i wykonywać to jedno, najwyższe dzieło. Tak, teraz cały swój czas poświęca tej jednej rzeczy: “Żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7,25).

Jako Król nadal jest kapłanem – a nawet bardziej niż kiedykolwiek. Jest teraz “kapłanem na zawsze, według porządku Melchisedeka” (Hbr 7-8). Kieruje światem przez modlitwę. Rządzi po królewsku na wieki w modlitwie. Co za prawda! Panie, naucz nas modlić się! (1P 2,5.9; Obj 20,6).

Modlitwa jest uniwersalną i wieczną metodą Chrystusa. Jezus daje też jasno do zrozumienia, że modlitwa ma swój początek bardziej w Bogu niż w człowieku.

NA PIERWSZYM MIEJSCU U DUCHA ŚWIĘTEGO

Podobnie modlitwa jest na pierwszym miejscu u Ducha Świętego i w Duchu Świętym. Tak jak Chrystus, żyje On na wieki, by się wstawiać. On “wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach” (Rz 8,26). Duch Święty jest Duchem modlitwy. W rzeczywistości Bóg błogosławi tylko to, co pochodzi od Niego. A Duch rodzi w nas modlitwę samego Chrystusa. Tak naprawdę tylko modlitwa zanoszona w Duchu jest jedynie skuteczna i przynosi odpowiedź. W Duchu modlitwa staje się wstawiennictwem.

Każdy kto jest napełniony Duchem Bożym będzie osobą wstawiającą się. W rzeczywistości, jak to widać z biblijnych przykładów, począwszy od Jana Chrzciciela i Jezusa, a nawet wcześniej, od Zachariasza i Elżbiety, Marii, matki Jezusa, starego Symeona i Anny, żeby być napełnionym Duchem, trzeba być pełnym modlitwy. Im bardziej stajemy się pobożni, bardziej podobni do Jezusa, bardziej pełni Ducha, tym bardziej nasze życie na ziemi będzie wypełnione modlitwą. Życie Ducha jest życiem modlitwy. Wiemy, że modlitwa to nie wszystko. Ale obecne pokolenie wydaje się nie wiedzieć, że wszystko jest przez modlitwę (Flp 4,6.7).

Fletcher z Madeley był tym, który o tym wiedział. Mówiło się o nim, że byłby świętym w każdej denominacji. Jednym z jego powiedzeń było: “Czy powitałem cię modląc się?”. Służba Ducha Świętego, podobnie jak Chrystusa, jest w swej istocie służbą modlitwy i jedynie dzieła dokonane przez Niego przetrwają ogień sądu. Jakże bardzo powinniśmy o tym pamiętać w dniach frustracji, strachu i upadku; wtedy, gdy brak nam sił z powodu braku modlitwy.

To także jest dla mnie objawieniem. Zwiastowanie słowa nie jest najlepszym i najpełniejszym mocy sposobem użycia Słowa Bożego. Biblii można używać na wiele sposobów, ale modlitwa jest jej pierwszym i najwyższym zastosowaniem. Biblia jest prawdziwą, wspaniałą książką modlitewną.

Zwróćcie uwagę, jak Jezus używał tego miecza podczas czterdziestu dni kuszenia na pustyni (Mt 4; Łk 4). Zanim kiedykolwiek powiedział “Napisano…” podczas swojej otwartej służby, najpierw używał Pisma w ukrytej walce modlitewnej. To było prawdziwe miejsce zmagań z szatanem. Tutaj zwyciężył Bożym Słowem. Jego otwarte zwycięstwo było rezultatem tego ukrytego konfliktu. Modlitwa była na pierwszym miejscu.

To naprawdę niezwykle ważne, żeby usługujący zrozumieli, że Słowo przeznaczone jest przede wszystkim dla modlitwy, a nie dla tekstów i kazań. Pewien starszy brat, metodysta, powiedział do mnie we wczesnych latach mojego usługiwania: “Młody człowieku, naucz się modlić o obietnice Boże”.

To nauczyło mnie prawdziwego sekretu modlitwy wstawienniczej. Od tej pory modliłem się już inaczej. Zamiast wznosić do Boga w modlitwie moje tęsknoty, pragnienia i aspiracje, nauczyłem się przypominać Bogu o Jego własnych obietnicach.

To dało mi wiarę. Czy nie jest to samym sednem przypominania Bogu o Jego własnym Słowie (Iz 62,6)? Modlitwa powinna przybierać rozmiar i kształt Bożych obietnic. Także pod tym względem modlitwa pochodzi od Boga.

Również w Dziejach Apostolskich widzimy to najważniejsze zastosowanie Bożego Słowa. W rozdziale 4 odbywa się spotkanie modlitewne, podczas którego prośby zanoszone według Bożego Słowa kształtują modlitwy i nadają im mocy. Oni nauczyli się tego, co można nazwać metodą osiągania celu przez modlitwę. Dalsza część rozdziałów 4 i 5 to rezultat tego, co osiągnięto na spotkaniu modlitewnym.

Poprzez całe Dzieje chrześcijanie są albo na kolanach, albo na nogach. Działanie na kolanach i działanie na nogach, w takim właśnie porządku. Tak jak Jezus i z Nim, wymadlają swoje kolejne kroki i powołują rozdziały do istnienia. Wszystko przez modlitwę wstawienniczą. Wszystko powstaje jako odpowiedź na modlitwę. Przez wszystkie 28 rozdziałów przewija się wyższy poziom “piętra”.

Poziom modlitwy jest poziomem mocy. Jest to jeden i ten sam poziom. Żeby ograbić ich z mocy, diabeł musi tylko złamać ich modlitwę. Moc i modlitwa zawsze idą w parze; ale z tych dwóch modlitwa jest na pierwszym miejscu. Modlitwa wstawiennicza jest potężną metodą Boga.

W tym miejscu przyjmijmy ostrzeżenie przed iluzją: “Bóg to zrobi, niezależnie od tego czy będę się modlił, czy nie”. Czasem nie ma nic bliższego rozsądkowi; jednak nie ma nic odleglejszego od Pisma.

Bóg działa przez swoich kapłanów. W planie odkupienia Bóg wszystkiego dokonuje przez modlitwę wstawienniczą – Jego własną za nas i w nas. Wielkie Boże dzieła i cuda dokonują się poprzez modlitwę. Kapłaństwo jest podstawowe. Zajmuje pierwsze miejsce.

NA PIERWSZYM MIEJSCU W ŻYCIU WIARY

Modlitwa została nazwana głosem wiary. Wiara jest także głosem modlitwy. Wiara i modlitwa muszą być jedno; a z tych dwojga modlitwa jest na pierwszym miejscu. Boże obietnice zostały ukształtowane dla modlitwy. Są ich setki, rozsiane po całym Piśmie, jak manna na ziemi – wspaniałe i bezcenne obietnice.

Obietnice Boże, wszystkie tak i amen w Chrystusie, nadają kształt, rozmiar i zapewniają sukces naszym modlitwom. Razem z D.L. Moody uczymy się: “Uchwyć się obietnicy, a Bóg do ciebie tam przyjdzie”. Odpowiedź nadchodzi drogą obietnicy i powinna być jej wypełnieniem. Obietnica sama w sobie jest odpowiedzią na modlitwę. W ten sposób obietnice Boże nie tylko inspirują nasze modlitwy, ale zapewniają odpowiedzi.

Razem z Dawidem uczymy się szczerze modlić, gdy prosimy: “uczyń, jak powiedziałeś” (2Sam 7,25). W ten sposób działamy też z Bogiem, pozwalając Mu napełnić nasze modlitwy Jego słowami. Gdy modlimy się Jego obietnicami, Bóg wypowiada przez nas swoje własne modlitwy. Dlatego znowu – modlitwa pochodzi od Boga i zajmuje pierwsze miejsce także w wierze.

NA PIERWSZYM MIEJSCU W BITWIE PRZECIW SZATANOWI

W rzeczywistości jest to jedyny sposób, byśmy się mogli ostać wobec diabła czy jakiejkolwiek demonicznej siły, czy to na nabożeństwie, czy gdziekolwiek indziej. To w modlitwie Słowo staje się Mieczem Ducha przeciwko duchowym siłom zła i opozycji szatana. To tutaj rozgrywa się prawdziwa walka. W tym miejscu Kościół staje się wojującym Kościołem, czyli takim, jakim chce go mieć Chrystus. Spotkanie modlitewne jest prawdziwym sprawdzianem dla nowotestamentowego Kościoła.

Efezjan 6,10 i następne wersety jasno przedstawiają dwie albo trzy rzeczy:

a) Prawdziwa walka jest duchowa, przeciwko szatanowi i jego zastępom;

b) Słowo Boże jest mieczem przede wszystkim dla modlitwy, a nie dla kazań;

c) Gdy napotykamy na opozycję i moce szatańskie, nic ich nie dotknie ani nie zwycięży z wyjątkiem Ducha Świętego, walczącego Słowem w modlitwie wstawienniczej.

Kazania nie osiągną swego celu, jeśli wcześniej nie zrobiły tego modlitwy. Kazania nie dostaną się dalej niż modlitwy. Kazanie może dotrzeć tylko do tego punktu, do którego wcześniej dotarliśmy w modlitwie. Musimy zwyciężyć z Bogiem w modlitwie, a wówczas zwyciężymy podczas kazania.

Wielu kaznodziejów w czasie zwiastowania uderza w mur i diabeł wszystkie ich słowa odbija z powrotem do ich ust. Jak można usunąć mur? Nie poprzez kolejne kazania. Kaznodzieja musi albo się zatrzymać i modlić, albo nakłonić swoich ludzi do modlitwy. Jedno i drugie często wprawia w zakłopotanie, gdyż przeciętni słuchacze nie są wyszkoleni w Duchu, żeby rozumieć, o co chodzi. Jednakże, jeśli ludzie nie są uwrażliwieni i wyszkoleni w Duchu, nie możemy zrobić nawet kroku przeciwko szatanowi i nie zdobywamy ziemi dla Boga.

Jak do tej pory wszystko wskazuje na to, że służba modlitwy jest najważniejszą służbą w Duchu Świętym. Przetrwa tylko to, co jest dokonane w Duchu. Wiele z dzisiejszej aktywności nie przetrwa nawet jednego pokolenia, nie mówiąc już o ogniu sądu (zobacz 1Kor 3). “Dzieła”, które są dokonywane w Duchu są zawsze dziełami, które ostają się jako cudowne odpowiedzi na modlitwy. Tak jak Jozue w dawnych czasach jesteśmy na terytorium wroga, które choć zostało nam dane przez Boga, musimy przejąć w walce.

Ostatnio zauważyłem w Ewangelii Łukasza 9,1 i dalej, że na czas wielkich krucjat ewangelizacyjnych w miastach Jezus obdarzył dwunastu ewangelistów “mocą i władzą”, które przede wszystkim miały być używane “nad wszystkimi demonami”. Co za stwierdzenie! Przede wszystkim nad demonami?

Jeśli chcemy poruszyć społeczności dla Boga, walczymy nie tylko z grzechem, ale także z szatanem. W jaki sposób jest on pokonywany? Przez modlitwę. Nic innego go nie poruszy. Tak, Jezus powiedział: “nad wszystkimi demonami”. Ta służba należała do nich już przed dniem Zielonych Świąt.

Dzisiaj, mając całe nasze ewangeliczne chrześcijaństwo, nawet po Zesłaniu Ducha i mimo światła, które ono przyniosło, niewiele społeczności jest poruszonych przez nas w taki sposób, w jaki oni to czynili nawet przed Zesłaniem Ducha! Chodzimy od domu do domu, a tak niewiele się modlimy. Oni nie chodzili od domu do domu z kawkami, herbatkami i czymś tam jeszcze. Ci ewangeliści pozostawali w jednym domu i większość czasu spędzali na modlitwie. A wówczas, gdy występowali z poselstwem i służbą, naprawdę uderzali w diabła, świat i ciało, i odnotowali powszechne zwycięstwo przebudzenia dla Chrystusa w tych społecznościach. W rzeczywistości ich służba była tak potężna, jakby sam Chrystus tam przebywał.

Boże, daj nam dzisiaj takie chrześcijaństwo! Ich służba była tak potężna, że te miasta będą z nią znowu skonfrontowane na sądzie. Wiele z przedstawień budowanych z drewna, słomy i szczeciny, przepychu i efektów ubocznych, które stosujemy na naszych dzisiejszych ewangelizacjach, nie przywiedzie przed sąd nikogo poza nami! Potrzebujemy wielkiej mocy, cudów i uzdrowień, ale przede wszystkim wielkiej modlitwy wstawienniczej dla naszych ewangelizacji. Potrzebujemy Ducha Świętego!

Uciekamy się do różnych substytutów, ponieważ brak nam prawdziwego artykułu. Znów potrzebujemy silnych proroków wspieranych przez prawdziwych kapłanów; jakichś Finneyów, z którymi podróżowaliby i współpracowali tacy jak Nash i Abel Clary.

NA PIERWSZYM MIEJSCU W SŁUŻBIE KOŚCIOŁA

W Ewangelii Mateusza 16,18 Jezus powiedział: “…zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go”. Gdy Jezus zabrał się za budowanie swojego Kościoła, co zbudował? Otwieramy Dzieje Apostolskie 1,14 i znajdujemy odpowiedź. Stajemy tu pełni zdziwienia w otwartych drzwiach na piętrze i odkrywamy: “Ci wszyscy trwali jednomyślnie w modlitwie wraz z niewiastami i z Marią, matką Jezusa, i z braćmi jego” (Dz. 1,14).

Gdybyście mnie zapytali: “Co jest twoim największym odkryciem w Biblii w ciągu ostatnich kilku lat”, odpowiedziałbym tak: gdy Jezus zabrał się za budowanie swojego Kościoła, zbudował spotkanie modlitewne. Jest to dla mnie nie tylko objawieniem, ale wyzwaniem do przeprowadzenia rewolucji w służbie.

Gdy patrzymy na nasze biedne, słabowite, chore spotkania modlitewne, dochodzi do nas, że to pokolenie małej modlitwy nie uchwyciło idei Jezusa o Kościele.

W najlepszym przypadku, nawet jeśli mamy poprawne spotkania modlitewne, istnieje przekonanie, że czym innym jest grupa z kościoła, a czym innym “paczka” ze spotkania modlitewnego. Ale gdzie to znajdujemy w Biblii? W Biblii grupa modląca się jest grupą kościoła; nie są to dwie różne grupy, ale jedna i ta sama. W rzeczywistości Kościół jest spotkaniem modlitewnym. Na spotkaniu modlitewnym nie brakowało ani jednego członka. Jednak nieustannie utrzymujemy schemat, dla którego nie mamy Bożego usprawiedliwienia! I wydaje się, że my kaznodzieje mamy niewiele mocy i władzy od Chrystusa, by zmienić ten obraz.

Co za objawienie Kościoła widzimy w Dziejach! Nie musimy czekać na rozdział 2 i zesłanie Ducha, żeby zobaczyć kształt i formę Kościoła. Oto jest, od razu w rozdziale 1 na piętrze, całkiem kompletny, jeśli chodzi o formę. W rzeczywistości chciałbym tu powiedzieć dwie rzeczy:

  1. Spotkanie modlitewne stanowi podstawowy szkielet Kościoła. Filarami jego budynku są spotkania modlitewne. Są to filary organizmu Ducha, mocy, wolności, społeczności, wzrostu, postępu, przebudzenia, ewangelizacji i misji. Spotkanie modlitewne nie jest czymś obok Kościoła; ono jest Kościołem, który budował Chrystus.
  2. Spotkanie modlitewne jest tą właściwą formą, którą Chrystus nadaje Kościołowi, budowanemu przez Niego. Jego Kościół z Dziejów Apostolskich 1,14 jest już zupełnie ukończony, jeśli chodzi o formę. Tutaj widzimy po raz pierwszy, co Jezus naprawdę miał na myśli, gdy mówił, że zbuduje swój Kościół. Często pytam: “Czy to tak miało być, kochany Panie?”.

W żadnym razie modlitwa to nie wszystko; ale modlitwa to numer jeden. A jak osiągniemy numer dwa czy trzy, jeśli nie mamy pierwszego? Dlaczego nie mamy kościoła i kościołów jak ten z Dziejów? Musimy budować z Chrystusem najpierw rozdział pierwszy, “na piętrze”. Pastorzy, szukajmy u Pana mądrości, mocy i autorytetu, by to zrobić.

Zbyt często myślimy o spotkaniu modlitewnym jako o małej trzódce albo jako o czymś mniej lub bardziej oddzielnym od głównego strumienia życia i aktywności Kościoła. “Oczywiście, powinniśmy się modlić…, powinniśmy mieć spotkanie modlitewne itd.”, ale myślimy o tym jako o wstępie lub przypisie do wcześniej zaplanowanego i napiętego programu. W Nowym Testamencie modlitwa jest prawdziwą służbą Kościoła.

Gdybym znów miał być pastorem, chciałbym zorganizować i zintegrować cały kościół wokół spotkania modlitewnego. W ten sposób budowałbym i pracowałbym z Chrystusem, zamiast dla Niego. Zgromadziłbym razem starszych, diakonów i przywódców. Modliłbym się z nimi! Później chciałbym, żeby razem ze mną zaplanowali i promowali spotkania modlitewne kościoła. Starałbym się razem z nimi uczynić spotkanie modlitewne wielkim, naprawdę wspaniałym spotkaniem całego kościoła – najlepszym spotkaniem w tygodniu.

Działając tak byłbym biblijny i miałbym błogosławieństwo od Pana. Cudowną rzeczą w tym wszystkim jest to: sam Chrystus w pełni popiera spotkanie modlitewne; to jest Jego pomysł na Kościół, a ja mówię, że kocham Jezusa i chcę Mu służyć… Nie jestem tutaj w służbie po to, żeby mówić Jezusowi, jakiego Kościoła chcemy… Jestem tu, żeby robić to, czego On chce i o to chodzi!

Są to czasy sztandarów i haseł. Psalm 20,6 mówi: “W imię Boga naszego wzniesiemy sztandary! Niech Pan spełni wszystkie prośby twoje!”. Byłoby to prawdziwym wyzwaniem zarówno dla nas pastorów, jak i dla naszych ludzi, wywiesić sztandar z takim hasłem: Każdy Członek Członkiem Spotkania Modlitewnego. Wersetem potwierdzającym byłby werset 1,14 z Dziejów Apostolskich. Mogłyby być użyte inne wersety i hasła. Potem pastor i diakoni razem pracowaliby, żeby w taki sposób budować Kościół.

Niech każdy, kto czyta te słowa modli się, byśmy w tym roku zobaczyli cud odnowionych spotkań modlitewnych w całym naszym kraju. Wówczas będziemy w przededniu odnowy w naszych kościołach. Dlatego, że w tym brzemieniu o odnowę Kościoła, spotkanie modlitewne to numer jeden.

Modlitwa to nie tylko numer jeden – to także sposób, by uczynić nas jedno! Dlatego modlitwa jest metodą działania – metodą działania samego Boga.

PODSUMOWANIE

Powiedziałbym, że dzisiaj naszym problemem jest to, że nie postrzegamy modlitwy jako służby. W Biblii tajemnica służby modlitwy jest tajemnicą służby. Tam modlitwa jest najwyższą ze wszystkich służb. Wydaje się, że dzisiaj inaczej oceniamy: “On jest popularny… wielka osobowość… wielki kaznodzieja itd.”. W Piśmie im wyższa jest czyjaś służba, tym bardziej jest to człowiek modlitwy.

Pomyślcie o Abrahamie, Mojżeszu, Jozuem, Samuelu, Dawidzie, Eliaszu i wszystkich prorokach Starego Testamentu; o starym Zachariaszu, Symeonie, Janie Chrzcicielu, Jezusie i wszystkich mężach Nowego Testamentu. Biblia jest biografią mężów Bożych, którzy byli mocni w modlitwie i którzy zmienili oblicze ziemi, ponieważ nieustannie szukali oblicza Bożego. Dla nich modlitwa nie była służbą uboczną. Nie był to wstęp do innej napiętej rundy.

Była to dla nich służba w służbie. Było to ich główne zajęcie i walka. Oni nie modlili się po prostu o zadania. Modlitwa była ich wielkim zadaniem. To była ich służba numer jeden. Na zakończenie całym sercem prośmy: “Panie, naucz nas modlić się!”.

Armin Gesswein

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz