Wytrwała wiara pokładana w wiernym Bogu

Kazanie opublikowane w czwartek, 11 lutego 1915 r. wygłoszone przez C. H. Spurgeon’a w Metropolitan Tabernacle, Newington.

Zawołam do Boga Najwyższego; do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy” – Psalm 57,3

Dawid znajdował się w jaskini Adullam. Uciekał przed Saulem, swym bezlitosnym wrogiem; w końcu w owej szczelinie skalnej znalazł schronienie. Na początku niniejszego Psalmu Dawid uderza w dzwon alarmowy, którego odgłos jest niezwykle głośny. „Zmiłuj się nade mną”, po czym serce dzwonu uderza w przeciwną stronę dzwonu. „Zmiłuj się nade mną”. Psalmista raz za razem wyraża swój ból. „Tobie zaufała dusza moja; owszem, w cieniu Twych skrzydeł pragnę się schronić, aż przeminie nieszczęście”. W ten sposób Dawid pociesza się wiarą pokładaną w swym Bogu. Wiara to nieustannie aktywna łaska. Jednakże aktywność wiary manifestuje się przede wszystkim w modlitwie. Modlitwa poprzedza jakiekolwiek działanie. „Zawołam”, powiada autor Psalmu, „do Boga Najwyższego”. Wiesz o tym, jak łaskawie został on zachowany w jaskini, chociaż Saul znajdował się tuż, tuż. Kręte zawiłości pieczar umożliwiły Dawidowi ukrycie się, chociaż jego wróg, wraz z uzbrojonym oddziałem, niemalże się o niego otarł. Targum[1] podaje przypis odnośnie tego wydarzenia, który może, lecz nie musi, przekazywać prawdę. Stwierdza on mianowicie, że nad wejściem do tej części jaskini, w której schronił się Dawid, pająk uprządł sieć. Legenda zachowuje pewne podobieństwo do innej legendy opowiadającej o królu rządzącym w późniejszym okresie. Być może, w odniesieniu do Dawida, jest to prawda; całkiem prawdopodobne, że okazało się to prawdą w przypadku tego innego króla. Jeśli tak, to Dawid w odpowiednim fragmencie skierowałby swe myśli na czyny, jakich Bóg dla niego dokonał, a które zaowocowały wielkimi skutkami. Gdy Bóg za pomocą pajęczej sieci ratuje swemu słudze życie, Dawid zawdzięcza swe wybawienie nie pająkowi, lecz cudownie działającemu Jahwe, mówiąc: „Zawołam do Boga Najwyższego; do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy”. Cudowną rzeczą jest widzieć takie przejmujące modlitwy, które pochodziły od świętych ludzi, przeżywających skrajną niedolę. Podobnie jak zraniona ostryga wytwarza perłę, zdrowa zaś nie, tak również wydaje się, iż w sercu Bożego dziecka w czasie nieszczęścia rodzą się swoiste klejnoty modlitwy, które są bardziej czyste, lśniące i połyskujące aniżeli jakakolwiek modlitwa, zrodzona w czasie wielkiego uniesienia i rozradowania.

Tekst nasz zawiera w sobie trzy znaczenia. Na owe trzy znaczenia zwrócimy teraz krótko uwagę. „Do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy”. Po pierwsze, mamy do czynienia z nieskończoną opatrznością. Słowa „wszelkich rzeczy”, które dostrzegasz w tekście, zostały przez tłumaczy dodane; bynajmniej nie popełnili oni przez to błędu, ponieważ nieograniczone wyrażenie „Bóg, który dla mnie dokonuje” pozwala im na taki zabieg, nie czyniąc przy tym żadnego gwałtu dla znaczenia tekstu. Po drugie, mamy tu do czynienia z niewzruszoną wiernością, gdyż wiemy, że Dawid nawiązywał w tym miejscu do Bożej realizacji wypełnienia obietnic, których On udzielił. Przed chwilą śpiewaliśmy o wspaniałej Bożej obietnicy związanej z Jego łaską, jako Tym, który jest w stanie wszystkiego dokonać. Sądzę, że dr Watts zapożyczył niniejsze wyrażenie z tego właśnie wiersza. Po trzecie, mamy do czynienia z pewnością absolutnego spełnienia. Oryginał za swój źródłosłów posiada słowo „kończący”, w obecnym miejscu ujawnia się myśl, że Bóg dokonuje, lub w istocie przeprowadza i spełnia wszelką rzecz dotyczącą mojej osoby. Cokolwiek zawiera się w Jego obietnicy lub przymierzu, a czego bym mógł potrzebować, On dla mnie wypełni. Zacznijmy wpierw od tego: –

I. PRZECUDNA OPATRZNOŚĆ

Tekst w obecnym brzmieniu mówi o służbie – „Zawołam do Boga Najwyższego; do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy”. „Wszelkich rzeczy” tj. we wszystkim, co mam uczynić, jestem niczym innym jak narzędziem w Jego ręku; to Bóg dla mnie tego dokonuje. Chrześcijanin nie ma prawa czynić czegokolwiek, odnośnie czego nie mógłby prosić Boga o pomoc. Mało tego, nie powinien zajmować się sprawami, których by nie mógł powierzyć Bogu. W jego gestii leży działanie i wykazywanie rozwagi, lecz w jego gestii leży również wzywanie Bożej pomocy odnośnie swego dzieła, jak też powierzenie swej troski o własne działanie Bogu, który się o niego troszczy. Jakiekolwiek działanie, w którym chrześcijanin nie potrafi poprosić Boga o współdziałanie, jakakolwiek troska, której nie może on Mu powierzyć, to wszystko jest niegodne zaangażowania się weń. Możesz być pewien, że jeśli o całym moim życiu nie mogę powiedzieć: „Bóg dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy”, to gdzieś znajduje się grzech, w usposobieniu całego życia czai się zło. Jeśli żyję w takim stanie, w którym nie potrafię prosić Boga o to, aby wykonał za mnie te przedsięwzięcia, w jakie zdążyłem się wplątać, i tym samym nie potrafię całkowicie zawierzyć Jego opatrzności, wówczas oznacza to, że nie mam jakiegokolwiek prawa czynić samemu daną rzecz, jeśli nie potrafię wcześniej poprosić Boga o to, by ją uczynił za mnie. Dlatego też pomyślmy o całym naszym zwyczajnym życiu i zastosujmy doń nasz tekst. Czy nie powinniśmy każdego ranka wołać do Boga, aby przez cały dzień udzielał nam swej pomocy? Mimo że nie wychodzimy na zewnątrz, by głosić Ewangelię; mimo że nie idziemy do zboru, by uczcić Pana; mimo że jest to jedynie zwykła sprawa, to jednak ta zwyczajna sprawa winna być poświęconą rzeczą. Okazji dla służby Bożej należy szukać w naszych codziennych zajęciach; poprzez nie możemy wielce uwielbić Boga. Z drugiej strony, w codziennym i zwyczajnym biegu życia możemy doznać poważnego uszczerbku, więcej – możemy wielce zaszkodzić sprawie Chrystusowej. Dlatego do nas to należy rozpoczęcie dnia od modlitwy – następnie trwać przez cały dzień w tym samym duchu, na koniec dnia zaś powierzyć temu samemu Panu to wszystko, co dokonaliśmy. Każde powodzenie w danym dniu, o ile je takim można nazwać, pochodzi od Boga, który nam go udziela. „Jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno się trudzą ci, którzy go budują”[2] (Psalm 127,1) jest to stwierdzenie mające zastosowanie do całego życia chrześcijańskiego. Na próżno się wcześnie budzimy i wstajemy z łóżka, i jadamy chleb pełen troski, albowiem On swym umiłowanym darowuje sen. Jeśli ma zaistnieć prawdziwe błogosławieństwo, takie błogosławieństwo jakiego łaknął Jabes, wołając: „Obyś mi prawdziwie błogosławił”[3] (1 Księga Kronik 10,4), przeto musi ono pochodzić od Boga niebios; nie może ono pochodzić znikąd więcej. Tak więc, chrześcijaninie, wołaj do Boga w sprawie twego życia codziennego, nieustannie powiadaj: Zawołam do Boga Najwyższego; do Boga, który dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy.

Być może w tej właśnie chwili niepokoi cię jakaś niewielka, wręcz drobna rzecz, może przez cały dzień zaprząta cię jakaś błaha sprawa. Nie sądzisz, że często bardziej cierpimy za sprawą naszych drobnych kłopotów, aniżeli poprzez wielkie problemy? Drobny cierń w nodze potrafi nas rozdrażnić, podczas gdy zwichnięcie stawu ujawnia nasz hart ducha. Często bywa, że ludzie, którzy utratę majątku przyjęliby ze spokojem niczym Hiob, będą się krzywić i wściekać w marnej irytacji, która bardziej by mogła wywołać uśmiech aniżeli jęk. Posiadamy skłonność do wyrażania próżnego niepokoju. Czy w przeważającej mierze nie wypływa to z faktu, że zapominamy o tym, iż Bóg dokonuje dla nas wszelkich rzeczy? Czy nie pomijamy faktu, że nasze powodzenie w małych rzeczach, nasza słuszność w życiowych drobiazgach, czy też pokój w owych błahostkach zależy od Jego błogosławieństwa? Czy nie wiesz, że Bóg może sprawić, iż komar czy mucha stanowić będą większy problem dla Egiptu, aniżeli zaraza, grzmot czy też sztorm? Małe próby, jeśli nie są błogosławione – jeśli nie towarzyszy im Boża przychylność, mogą cię boleśnie doświadczyć i wydać na pastwę grzechu. Powierz więc je Bogu. Co się tyczy małych błogosławieństw, to wiedz, iż jeśli zostaną od ciebie odjęte, to niebawem pociągną za sobą poważne konsekwencje. Dlatego podziękuj Bogu za małe rzeczy. Złóż te rzeczy w Jego ręce; działanie w obrębie małych rzeczy dla Jahwe nie stanowi żadnego problemu, albowiem nawet rzeczy większe są dla Niego zbyt małe. Wszakże nasze kwestie, zarówno te wielkie jak i małe, nie stanowią dla nieograniczonego umysłu naszego wspaniałego Boga żadnej różnicy. Powierz wszystko Temu, który wie ile jest włosów na twej głowie, i który żadnemu wróblowi nie pozwoli spaść na ziemię wbrew Swej woli. Ku Bogu wznieś swój głos za małymi rzeczami, gdyż On dokonuje dla nas wszelkich rzeczy. Czy słuchają mnie osoby, które rozmyślają nad wielką zmianą w swoim życiu? Nie podejmuj, bracie, tego kroku bez szczerego oczekiwania na Boga; lecz gdybyś został przekonany o tym, że zmiana ta posiada aprobatę Mistrza, nie bój się, gdyż On dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy. Być może w obecnej chwili posiadasz wiele dylematów; możesz z niepokoju doznawać irytacji, czuć ogłupienie od nieustannego wahania – to wszystko ma miejsce, gdy igrasz z fantazjami, mianowicie gdy wywołujesz świetlane marzenia lub ulegasz ponurym i złym przeczuciom. Istnieje niejeden węzeł, który usiłujemy rozwiązać, a który należałoby rozciąć mieczem wiary. Powinniśmy zakończyć zmagania z własnymi trudnościami, zanosząc je do Tego, który od początku zna kres wszystkiego. Do tej chwili byłeś właściwie prowadzony: posiadasz tego samego przewodnika. Aż do owej godziny Ten, który posłał słup obłoku, prowadził cię należycie po krętych ścieżkach pustyni; idź dalej, ufając, że wszystko jest w porządku. Ilekroć trzymasz się Jego blisko, On dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy. Zaczerpnij poradę z Jego Słowa, a wówczas, oczekując Pana w modlitwie, nie będziesz się musiał lękać. Być może, oprócz pewnego zajmującego cię dylematu, przed chwilą co zostałeś obciążony prawdziwym kłopotem i nieszczęściem. Zważ, czy nie byłoby najlepiej zawołać do Boga Najwyższego, który właśnie teraz, w okresie trudów i wszelkich tarapatów, ponownie ukaże się dla ciebie jako Bóg w pełni wystarczalny dla swego ludu będącego w potrzebie. On zawsze jest blisko. Nie wiem, czy Pan rzekł coś takiego: „Gdy będziesz przechodził przez zielone pastwiska, będę z tobą, a kiedy twa droga będzie iść wzdłuż rzeki wody żywota, tam, gdzie rozkwitają lilie, wówczas cię umocnię”. Wierzę, iż zaiste tak będzie, lecz nie pamiętam takowej obietnicy; natomiast: „Gdy będziesz przechodził przez rzeki[4] (Dosłownie: „Gdy będziesz przechodził przez wody”.), będę z tobą”[5] (Księga Izajasza 43,2) stanowi Jego doskonale znane słowo. Jeśli kiedykolwiek Pan jest obecny, to z pewnością ma to miejsce w czasie próby: jeśli może On być nieobecny, to na pewno nie będzie to miało miejsca wtedy, gdy Jego słudzy najbardziej potrzebują pomocy. Zatem odpocznij w Nim. Jednakże ty powiadasz: „Nie potrafię zbyt wiele zdziałać w tym trudnym czasie”. Czyń to, co możesz, resztę zaś pozostaw Jemu. Jeśli nie dostrzegasz drogi ucieczki, to czy z tego wynika, iż takiej drogi nie ma? Jeśli nie widzisz pomocy, to czy z tego względu należy wnioskować, że nie ma jej co oczekiwać? Twój Pan i Zbawiciel spośród całego rodu ludzkiego nie znalazł żadnego przyjaciela, „Czyż jednak”, rzekł On, „nie mógłbym teraz poprosić Ojca mego, a On wystawiłby mi więcej niż dwanaście legionów aniołów?”[6] (Ew. Mat 26,53). Gdyby zaistniała taka potrzeba, całe szwadrony niebios opuściłyby niebiański kraj, aby przyjść ci na pomoc – do najmniejszego i najbiedniejszego dziecięcia Bożego, jakim możesz być. On tego dla ciebie dokona: bądź przeto posłuszny, ufny i cierpliwy. Do ciebie należy posłuszeństwo, do Niego dawanie poleceń, do ciebie dostrzeganie, zaś do Niego dokonywanie Jego dzieła. On dokona dla ciebie wszelkich rzeczy. Wielce prawdopodobne, że spośród słuchających dzisiejszego kazania można by znaleźć takich, którzy wystarczająco są głupi, aby doznać zakłopotania odnośnie swego przyszłego życia, oraz aby uprzedzać czas, kiedy się zestarzeją a ich siła życiowa osłabnie. Niemądrą rzeczą jest przewidywanie własnych kłopotów. „Dosyć ma dzień swego utrapienia”[7] (Ew. Mat 6,34). Z wszelkich rodzajów samoudręczeń, najbardziej chyba szalonym jest udręka związana z przenoszeniem przyszłych problemów do obecnej sytuacji. Czy chcesz mi rzec, że nie potrafisz powstrzymać się przed wpatrywaniem w przyszłość? Cóż, zatem wpatruj się i badaj wzrokiem odległość, na ile jesteś w stanie, tylko bacz, abyś – ilekroć widzisz chmury – nie dyszał na teleskop z niepokoju i upodobania. Przeciwnie, otrzyj oczy miękką chusteczką, którą mogłoby być jakieś słowo obietnicy, i wstrzymaj oddech, gdy patrzysz przez szkła. Zastosuj na oczy balsam wiary. Wówczas, cokolwiek poznasz odnośnie swej przyszłości, również to dostrzeżesz. Pan jest Tym, który rządzi i włada nad wszystkim: On to sprawia, że wszystkie rzeczy współdziałają ku dobremu; z pewnością cię przez wszystko przeprowadzi. Dobroć i łaska towarzyszyć ci będą po wszystkie dni twego życia, i zamieszkasz w domu Pana na wieki. On dokona dla ciebie wszelkich rzeczy. Och! Co za dziwna namiętność! Widzisz własną słabość, dostrzegasz pokuszenia, które wkrótce cię będą nękały, oraz problemy, jakie napawają cię przerażają, i tym samym ogarnia cię lęk. Odwróć od nich swój wzrok. To nie twoje zadanie. Złóż je w ręce Tego, który doskonale da sobie radę, który z pewnością dokona dla ciebie samych najlepszych rzeczy; bądź dobrej myśli i niech cię nie opuszcza pokój. Tak będzie nawet u schyłku życia. On dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy. W perspektywie mam przed sobą kres życia, niemal pewność, iż muszę umrzeć. Jeśli Pan przedtem nie przyjdzie, będę musiał zamknąć swe oczy, i wyprostować w łóżku nogi, wydać ostatnie tchnienie oraz oddać mą duszę Temu, który jej wcześniej udzielił. Cóż, nie obawiaj się; On dopomógł mi żyć: On pomoże mi umrzeć. On sprawił, że aż do tej chwili mogłem wywiązywać się z wyznaczonego mi zadania; owszem, On dokonał tego dla mnie, udzielając mi swojej łaski i opatrzności. Czy mam się bać, że Pan na końcu mnie opuści? On nie dokonuje jakichś rzeczy, lecz wszelką rzecz, i nie może pominąć tak ważnej rzeczy, która mnie często przeraża. Nie; obejmuje to również ją, gdyż wszystkie rzeczy należą do mnie – zarówno śmierć jak i życie. Powierzam więc Jemu własną godzinę śmierci, nigdy nie wróżąc jej źle, i wołam do Boga Najwyższego, do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy. Bracia drodzy, pragnę jedynie, abyście zapamiętali, że w poważnej kwestii życiowej – czymkolwiek by ona była – chociaż nie siedzimy i nie składamy rąk z braku pracy, to jednak Bóg działa w nas, w rezultacie czego pragniemy, owszem – czynimy wszystko ku Jego upodobaniu. Wyraźnie możemy to dostrzec; jeśli cokolwiek zostaje dokonane właściwie, pomyślnie, oznacza to, że dokonuje tego Bóg, a my winniśmy oddać Mu chwałę. Pragnę, abyście uwierzyli, iż kiedy Bóg wykonuje zadanie do ostatniego szczegółu, to z pewnością aż do końca waszego życia, sam wszystko dokona ze swej łaski, ku swej czci i chwale na wieki wieków.

Drugim nurtem myśli, jaki nasuwa tekst, jest:

II. NIEWZRUSZONA WIERNOŚĆ

„Do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy”. Bóg, udzielając swych obietnic, nie pozostawił je niczym obrazy, lecz sprawił, że mogły się wypełnić. To Bóg jest Tym, który prawdziwie wykonuje wszystko, co oświadczył przy zawarciu przymierza łaski, a co miałoby być dokonane pośród i dla jego ludu. Pomyślmy, jak się to odnosi do zalet naszego Odkupiciela. „Do Boga, który dokonuje dla mnie wszelkich rzeczy”. Nasz Bóg-Zbawiciel w chwalebny sposób dokonał dla nas wszelkich rzeczy. Nasz grzech został całkowicie oddalony; On go poniósł – każdą jego cząstkę. Sprawiedliwość, która nas okrywa, posiada charakter absolutny; On utkał ją w całości, od stóp do głów. Wszystko, o co mogłaby nas zapytać nieskończona, niezachwiana Boża prawość, zostało dla nas dokonane przez naszego Poręczyciela, naszą Głowę Przymierza. Nie muszę twierdzić, iż muszę walczyć; moja wojna dobiegła kresu. Nie muszę twierdzić, iż powinienem zmyć mój grzech; jako wierzący wiem, że przebaczono mi grzechy. Każda rzecz został dla mnie dokonana. Wykonując swą służbę dla Chrystusa, nie zapominaj o tym, jaką służbę dla ciebie wykonał Chrystus; czyń wszystko dla Niego, lecz niechaj inspiruje cię myśl, że Chrystus uczynił wszystko dla ciebie. Nie ma nawet najmniejszej takiej rzeczy, poprzez której spełnienie, mógłbyś dopełnić dzieła Chrystusa. Świątynia, jaką On wzniósł, nie wymaga od ciebie, żebyś znalazł jeden kamień, by doprowadzić ją do doskonałości. Okup, jaki On zapłacił, nie oczekuje od ciebie, że dodasz doń ostatnią drobinę. Wszystko już zostało dokonane. Och, duszo człowiecza, jeśli Chrystus całkowicie cię odkupił i zbawił, tedy odpocznij w Nim i wołaj do Niego, a jeśli grzech właśnie się w tobie buntuje, tedy wzleć ku Niemu – jakkolwiek duch twój może być zamknięty niczym w jaskini Adullam, to jednak wzleć ku Niemu przez wiarę – ku Temu, który, jako twój Reprezentant i Zastępca, dokonał dla ciebie wszystkiego. W taki sam sposób, każda rzecz kiedykolwiek w nas wykonana, stanowi dzieło Boga dla nas. Duch Święty wypracował każdą cząstkę dobra, która znajduje się wewnątrz naszych dusz. Żaden kwiat, który Bóg miłuje, a który został zasadzony w ogrodzie naszej duszy, nie wzrasta w naturalnej glebie, niczym samosiejka. Pierwsze, drżące pragnienie Boga wyszło od Jego Ducha. Małe ździebko, chociaż młode, nigdy by nie wzeszło, gdyby Jezus nie zasiał nasiona. Chociaż pierwsze promienie świtu z trudem można uznać za światło, bowiem sprawiły jedynie to, że ciemność stała się przez to widzialna, to jednak wyszły one od Słońca Sprawiedliwości; z naturalnej ciemności naszego ducha nie wyszło żadne światło. Niemożliwością jest, aby życie wywodziło się od śmierci, lub światło było dzieckiem ciemności. Pan rozpoczął to dzieło: On nas poprowadził, gdy w drżeniu przybyliśmy do stóp krzyża; On nas wspomógł, gdy poszliśmy za nim niepewnym krokiem. Oczy, dzięki którym wznieśliśmy wzrok pełen wiary na Jezusa, zostały otwarte właśnie przez Niego. Chrystus został nam objawiony nie przez nasze własne odkrycie, jak również nie przez naszą własną naukę, lecz dzięki Duchowi Bożemu, który objawił Syna Bożego naszemu duchowi. Wznieśliśmy wzrok i doznaliśmy oświecenia. Zarówno wizja jak i oświecenie stanowią Jego dzieło; On dokonał dla nas wszystkiego. Kiedy tak spoglądam wstecz na własną duchową wędrówkę, kiedy szukałem Zbawiciela, to uderza mnie cudowny sposób, w jaki Bóg dokonał dla mnie wszystkiego; albowiem gdyby On tego nie dokonał, to pamiętam dobrze, że uczyniłbym wszystko, żeby mój pobyt na tym miejscu i opowiadanie o cudach Bożej łaski okazały się niemożliwe. Dusza ma, straszliwie osaczona przez szatana i grzech, wybierała raczej ów duszący ucisk aniżeli żywot. Gdybym bardziej poznał swą winę, moje serce zupełnie by pękło, życie zaś zgasło. Jednakże mądrość i roztropność są nieodłączne od pouczeń Bożego prawa. Moja dusza nie tolerowała nauczyciela, który byłby zanadto surowy, jednak pozostawała duszą, która przeżywała gorzkie wyrzuty sumienia, wywołane przez przekonanie o grzechu. Nigdy bym nie uwierzył w Chrystusa, gdyby On nie nauczył mnie wiary. Rezygnacja z nadziei, pokładanej w sobie, okazała się dziełem desperackim, jednakże tym bardziej desperackim krokiem wydawało się odnalezienie nadziei w Chrystusie. Sądziłem, iż dosyć łatwo jest wierzyć w Jezusa, gdy jednocześnie wierzyło się we własne ja, jednakże gdy na tym ja zostało wypisane „rozpacz”, wówczas nabrałem skłonności do przenoszenia owej rozpaczy również na sam krzyż, wobec czego uwierzenie wydawało się czymś niemożliwym. A mimo to Duch wywołał we mnie wiarę i uwierzyłem. To nie tylko me własne świadectwo, lecz również świadectwo wszystkich moich braci i sióstr – w owej bolesnej godzinie to Bóg dokonał dla nas wszelkich rzeczy. Bracia moi, gdyby od tamtego czasu aż do dziś dnia pojawiła się jakakolwiek cnota – gdyby zastano w was cokolwiek miłego i o wysokim standardzie, komu byście to przypisali? Czyż nie powiecie: „Od Niego pochodzi mój wszelki owoc”? Nic nie moglibyście bez Niego uczynić. Jeśli w waszym życiu dokonał się jakiś rozwój, postęp, lub sądzicie że tak się stało, przeto wierzcie mi, wasz wzrost, postęp czy rozwój okazują się pomyłką, o ile całkowicie nie pochodzą od Pana. Nie ma dla nas żadnego bogactwa, jak tylko to, które można odkopać w Jego kopalni. Nie ma dla nas żadnej mocy, jak tylko moc, która pochodzi od samego Wszechmocnego. „Ty, który dokonujesz dla mnie wszelkich rzeczy” – aż do tej chwili powinno być to naszym wołaniem.

Jaka to wspaniała pociecha, że Bóg nasz nigdy się nie zmienia! Jaki był wczoraj, taki jest i dziś. Jakiego Go odkrywamy dzisiaj, takiego też odkryjemy na wieki. Czy zmagasz się z grzechem? Nie prowadź tej walki we własnej mocy: to Bóg dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy. Zwycięstwa odnoszone nad grzechem pozostają jedynie pozornymi wygranymi, jeśli nie triumfujemy dzięki krwi Baranka i dzięki mocy Bożej łaski. Obawiam się możliwości powrotu na złą drogę, lecz sądzę, iż bardziej się boję wzrastania w uświęceniu, dokonywanego w mej własnej mocy. Straszna to rzecz, kiedy tu i ówdzie pojawiają się siwe włosy; jednakże jest o wiele gorzej, gdy czarne włosy pojawiają się na słabym człowieku. Okazuje się, że zmieniony jest tylko kierunek, nie zaś sam stan. Czy naprawdę możemy posiadać to, o czym sądzimy, iż mamy – żadnej powierzchownej krzątaniny, lecz głębokie, wewnętrzne i duchowe życie, którego twórcą w nas jest Bóg – i owszem, możemy posiąść od Niego każdą dobrą, duchową rzecz, od Tego, który dokonuje dla nas wszelkich rzeczy; co więcej, słuchajcie! Jakiekolwiek by walki nie nadeszły, jakiekolwiek gwałtowne pokusy by was nie nękały, lub też jakiekolwiek burzowe chmury by nie grzmiały nad waszymi głowami, wiedzcie, że nie zostaniecie porzuceni, a tym mniej zniszczeni. W kwestiach duchowych to Bóg dokonuje dla was wszelkich rzeczy. Odpocznijcie tedy w Nim. Nie wasze to dzieło zbawić własną duszę; Chrystus jest Zbawicielem. Jeśli On nie może zbawić, to z pewnością nie możecie tego i wy. Dlaczego kierujecie swe nadzieje tam, gdzie nie należy ich kierować? A może zmieńmy pytanie. Dlaczego odczuwacie lęk tam, gdzie nigdy nie powinniście żywić nadziei? Zamiast lękania się, iż nie potraficie się utrzymać, przestańcie raczej pokładać nadzieję w kurczowym trzymaniu się samego siebie, i nigdy w tym kierunku ponownie nie patrzcie. Jeśli jednak utrzymujecie, że zachować może tylko Bóg, gdzie wtedy leży przyczyna zamętu w waszych duszach? Polegajcie absolutnie tylko na Nim. Złóżcie brzemię waszych trosk na Tego, który dokonuje dla was wszelkich rzeczy.

I wreszcie na koniec, tekst ów w swym moralnym, dosłownym zastosowaniu odnosi się do tego, co poniżej: –

III. OSTATECZNA REALIZACJA WSPANIAŁEGO ZAMYSŁU

Oznacza on faktycznie: „Zawołam do Boga Najwyższego – do Boga, który dopełnia wszelką rzecz mnie dotyczącą”. Ścieżka, którą kroczył Dawid, obciążona była wielkim trudem; kładł się na niej złowrogi cień przeznaczenia. Dawid, będąc młodzieńcem, został namaszczony przez Samuela. Pan powiedział: „Upatrzyłem sobie króla między synami Jessego”.[8] (1 Księga Samuela 16,1). Samuel zaś wziął „róg z oliwą i namaścił go pośród jego braci”. W tak wyraźny sposób został on wyświęcony na króla nad Izraelem. Jego droga do tronu wiodła przez Adullam. Dziwny szlak! Aby być królem nad Izraelem i Judą, musiał wpierw stać się buntownikiem, wędrującym włóczęgą, znanym jako wódz bandytów, którego ścigał Saul, panujący monarcha. Musiał szukać schronienia na dworach nieprzyjaciół własnego kraju, Filistynów – nie mając ziemskiego schronienia lub miejsca, by skłonić swą głowę. Przedziwna droga do tronu! Jednakże syn Dawida musiał kroczyć tą drogą, jak również każdy z Bożych synów. Młodsi bracia Następcy Tronu będą musieli odkryć własną drogę do swej korony, nierzadko krocząc tą samą drogą. Czyż nie jest to dzielna rzecz? Chociaż Adullam nie wygląda jak Syjon, gdzie ma zostać ukoronowanym, to jednak Dawid jest tak pewny, że to co rzekł Bóg, wypełni się i tak pewny, że namaszczenie dokonane przez Samuela nie było żadną farsą, ale że musi być królem, dlatego będzie uwielbiał i błogosławił Boga, który chociaż sprawił, iż był bezdomnym wędrowcem, mimo tego wypełnia to, co odnosi się do jego życia i prowadzi go pewną ścieżką do tronu. A zatem, czy potrafię uwierzyć, iż Ten, który obiecuje, że będę z Nim tam, gdzie On sam jest, że będę oglądać Jego chwałę – On, który każdemu wierzącemu udziela pewności, iż wejdzie do wiecznej szczęśliwości – czy potrafię dziś wieczór uwierzyć, że On wypełnia to dla mnie – że droga, w którą On dziś wieczór mnie zabiera, tak ciemna, mroczna, pełna niebezpieczeństw, a mimo tego stanowi najkrótszą drogę do nieba? Że dziś wieczór On korzysta z najlepszego sposobu, by wypełnić to, co się tyczy mej duszy? Och wiaro! Oto jest coś dla ciebie do wykonania; a jeśli jesteś w stanie tego dokonać, przyniesiesz chwałę Bogu. Sedno tego jest takie: jeśli Bóg sprawuje swą opiekę nad nami, przeto dopełni tej opieki w dniu Chrystusowym. W dłoni Jezusa znajduje się cały Jego lud, i w dłoni tej każdy będzie zachowany na wieki wieków. „Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”[9], (Ew. Jana 10,28) powiada Pan. Zachowanie ich przez Niego dozna wspaniałego dopełnienia. Jak również ich uświęcenie. Każde Boże dziecko jest oddzielone przez Chrystusa i w Chrystusie, a dzieło rozpoczęte przez Ducha będzie miało na celu ujarzmienie grzechu oraz wytępienie samych korzeni zepsucia; także i to dzieło zostanie dopełnione; mało tego, już jest dopełniane w tej właśnie chwili. Smok doznaje zdeptania pod stopami. Potomstwo niewiasty rozpoczyna w nas zgniatanie głowy węża, wyraźnie ją w naszej duszy gniecie i miażdży, nawet na śmierć. Pan dopełnia nas w każdej kwestii. Obiecał nas przywieść do chwały. W naszym wnętrzu znajduje się to, co z tej wielkiej chwały jest najcenniejsze. Posiadamy nowe życie; w naszym wnętrzu obecna jest każda cząstka niebios. I to wszystko nasz Pan dopełni. On nie pozwoli, aby chociaż jedna dobra rzecz, którą w nas zasadził, obumarła. Jest to wszak żywe i nie podlegające zepsuciu nasienie, które żyje i trwa na wieki. Pan dopełni dla nas wszelką rzecz. Nie ma nic takiego, co by uczyniło świętych bardziej doskonałymi, z wyjątkiem tego, czego udzieli nam Bóg. Nie zabraknie nam ani jednej cechy wdzięku, której się wymaga od niebiańskich dworzan; ani jednej niezbędnej w nas cnoty. Jakże cudowną istotą jest chrześcijanin! Jaki marny, a jaki szlachetny! Jaki nędzny, a jaki dostojny! Jakże blisko mu do piekła; jakże blisko do nieba! Jaki upadły, a jaki wywyższony! Niezdolny uczynić cokolwiek, a jednak czyniący każdą rzecz! Nic nie czyniący, a jednak dokonujący każdej rzeczy; jest to realne: jako że w człowieku i z człowiekiem jest Bóg, i On to dokonuje dla nas wszelkich rzeczy. Boże, udziel nam łaski, abyśmy w zupełności i na zawsze odwrócili swój wzrok od samych siebie, i całkowicie mogli polegać na Tobie. Czy na tym miejscu jest jakaś dusza, która pragnie zbawienia? Omawiany przeze mnie tekst naprowadza cię na trop pociechy. Spróbuj – po prostu – spróbuj. Spójrz na Niego: On dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy. Wszystkiego, co potrzeba, aby zbawić twą duszę, udzieli ci twój niebiański Ojciec. Jezus, Zbawiciel, On wychodzi naprzeciw wszelkim potrzebom grzeszników. Musisz jedynie przyjść i wziąć to, co już zrealizowano, a następnie wejść do odpocznienia. „Nie mogę siebie zbawić”, powiadasz. Nie musisz: jest Ktoś, kto dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy. „Jestem poobijany i pokaleczony przez upadek [w grzech]”, powie inny, „jak gdyby każda moja kość była złamana”. „Nie jestem w stanie wydać w sobie dobrej myśli; nie ma nic we mnie dobrego, a w każdym bądź razie nie może to dobro ze mnie wyjść”. Och duszo! Nieważne jest to, co ty możesz, lecz to co może uczynić Bóg – to, czego dokonał Chrystus – to musi być grunt dla twojej nadziei. Oddaj się Bogu Najwyższemu – Bogu, który dokonuje dla ciebie wszelkich rzeczy, a wówczas będziesz prawdziwie ubłogosławiony. Niechaj Bóg obdarzy was swoim błogosławieństwem, przez wzgląd na Jezusa. Amen.

C. H. Spurgeon

© Copyright tłumaczenia by Robert Kubiak

——————————————————————————-

[1] Targum – aramejski przekład danej księgi ze Starego Testamentu, dokonany w formie parafrazy.
[2] Psalm 127,1
[3] 1 Księga Kronik 10,4
[4] Dosłownie: „Gdy będziesz przechodził przez wody”.
[5] Księga Izajasza 43,2.
[6] Ewangelia św. Mateusza 26,53.
[7] Ewangelia św. Mateusza 6,34.
[8] 1 Księga Samuela 16,1.
[9] Ewangelia św. Jana 10,28.

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz