Cierpienie w życiu człowieka wierzącego

Cierpienie jest jednym z najdotkliwszych problemów ludzkości. Nieuleczalne choroby, wypadki powodujące kalectwo, klęski żywiołowe, prześladowania, brak pracy i środków do życia, to tylko niektóre przyczyny mogące powodować ból, smutek, narzekanie i płacz. Wydaje się, że pomimo rozwoju cywilizacyjnego, wysiłki człowieka w celu złagodzenia tego coraz bardziej szerzącego się problemu są bezowocne lub niewiele znaczące.

Wszyscy, którzy wyjaśnień dotyczących nas samych i wielu spraw naszego życia szukamy w Bożym Słowie, w Biblii, zgadzamy się z tym, że to nie Bóg jest winny tego, że ludzie cierpią. Cierpienie jest skutkiem grzechu – duchowego upadku człowieka, który sprowadził na ziemię przekleństwo i stał się przyczyną wielu krzywd i tragedii w wymiarze generalnym. Ponadto (gdy chodzi o wymiar jednostkowy) obdarzony wolnością w podejmowaniu decyzji człowiek doświadcza w swym życiu skutków swoich wyborów, a mogą być one dobre lub złe.

Człowiek wierzący, uznający za swego Pana Jezusa Chrystusa i starający się żyć zgodnie z jego nauką, nie znajduje się poza zasięgiem problemu cierpienia. Cierpieli ludzie, o których czytamy w Biblii. Cierpiał np. Józef sprzedany przez swoich braci, Mojżesz, który utożsamił się ze swoimi rodakami, Dawid ścigany przez króla Saula, Jeremiasz ostrzegający przed mającą nadejść katastrofą narodową, Marta i Maria – po śmierci swojego brata Łazarza, apostołowie – z powodu głoszenia ewangelii. Bardzo znanym przykładem człowieka cierpiącego niewinnie jest Hiob, który w krótkim okresie, z dopustu Boga, stracił prawie wszystko: cały swój dobytek, wszystkie swoje dzieci oraz zdrowie. Czy stracił też wiarę w istnienie Boga? Czy jemu złorzeczył? Czy sięgał po jakieś ‚używki’, aby doznać chwilowej ulgi? Nie, chociaż nie rozumiał sensu swoich cierpień, pozostał niezachwianie wierny Bogu. Do swojej żony, która nie mogła pogodzić się z nieszczęściem, jakie na nich spadło, powiedział: ‚Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego?‚ Bóg wynagrodził Hioba za taką postawę i dał mu wszystko ponownie, a nawet więcej niż ten uprzednio stracił.

Bóg nie zapewnia swoim dzieciom wolności od cierpień, lecz gwarantuje im pomoc i zwycięstwo. Ten, który stał się człowiekiem, Jezus Chrystus, najlepiej rozumie nasze ciężkie doświadczenia życiowe i ponieważ ‚sam przeszedł przez cierpienia i próby może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą‚ (Hbr 2,18).

Cierpienie w życiu chrześcijanina ma głęboki sens, dlatego nie należy traktować go jako czegoś przypadkowego, uważać je za jakiś ‚pech’. Bóg celowo pozwala na takie zdarzenie i chce obrócić to na dobre, gdyż On ‚współdziała ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują (…)’ (Rz. 8,28).Niedawno np. na pewnym spotkaniu domowym trzy wierzące kobiety dzieliły się swoim wspólnym problemem: ich nienawróceni mężowie wyrządzają im po pijanemu krzywdę. Dlaczego właśnie je spotkał ten los?

Gdy słyszymy o czyichś cierpieniach lub sami ich doświadczamy, zastanawiamy się nieraz, czy to oznacza, że pokrzywdzeni są ‚gorsi’ od tych, którzy obecnie nie mają podobnych problemów. A może należałoby raczej uważać, że jest to ich jakiś przywilej? Przecież w takich przykrych momentach przeżywamy też szczególne Boże błogosławieństwo. Możemy na przykład doświadczać nadnaturalnego Bożego pokoju, który ‚strzeże naszych serc i myśli’ (Flp 4,7). Boża obecność podtrzymuje nas, wzmacnia, dodaje otuchy, abyśmy mogli cierpliwie i wytrwale znosić nasze życiowe kłopoty.

Przyczyna czy cel

‚Dlaczego tak się stało?’ – zwykle pytają ludzie znajdujący się w ‚dolinie łez’.

Hiob wraz ze swoimi przyjaciółmi, zgodnie z ówczesnym przekonaniem, bezskutecznie doszukiwał się przyczyny swoich cierpień w grzechach. To samo chcieli przypisać uczniowie człowiekowi niewidomemu od urodzenia.

Billy Graham zauważa, że w naszych czasach główną przyczyną cierpień powodowanych przez choroby serca i żołądka jest nasz pełen stresów stosunek do życia, lekkomyślne gonienie za wieloma rzeczami. Czy oprócz starania się o zrozumienie przyczyny nie jest także istotne zastanowienie się nad celem cierpienia? Spójrzmy na niektóre z nich:

Istnieją cierpienia związane z walką w sferze duchowej, w której uczestniczą wierzący ludzie, czasami nawet o tym nie wiedząc. Ich postawa w takich chwilach może znacząco przyczynić się do zwycięstwa Bożej sprawy.

Cierpienia są także testem, przy pomocy którego możemy sprawdzić stopień naszej więzi duchowej z Bogiem. Szatan zapytał Boga o człowieka, któremu się dobrze powodziło: ‚Czy za darmo jest Hiob tak bogobojny?’. (Jb 1,9). Kusił też Syna Bożego, oferując Mu panowanie nad wszystkimi królestwami świata: ‚To wszystko dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon‚ (Mt 4,9). Tylko próby i doświadczenia mogą doskonale zweryfikować naszą miłość do Boga.

Celem cierpienia jest również to, abyśmy dzięki naszym własnym cierpieniom nauczyli się pocieszać innych ‚taką pociechą jaką nas samych Bóg pociesza‚ (2Kor 1,4). Radością, która towarzyszyła nam w utrapieniach możemy dzielić się z tymi, którzy znaleźli się w podobnych okolicznościach.

Cierpienie może mieć na celu to, abyśmy nauczyli się wielbić Boga w każdej sytuacji. Spójrzmy jak zachowywał się apostoł Paweł wraz ze swym towarzyszem misji, Sylasem, w więziennym lochu. Niesłusznie skrzywdzeni, skuci łańcuchami, a jednak śpiewem chwalą Boga. Nieco później Paweł mógł napisać do zboru w Tesalonice ‚Za wszystko dziękujcie; taka jest bowiem wola Boża w Chrystusie Jezusie względem was‚ (1Tes 5,18).

Jeszcze inny cel cierpienia to ukaranie nas, gdy jest to konieczne ‚Żadne karanie nie wydaje się chwilowo przyjemne, lecz bolesne, później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości tym, którzy przez nie zostali wyćwiczeni‚ (Hbr 12,11). A więc cierpienia mogą być wychowawczym środkiem w ręku Boga kształtującym nasz charakter, a przy wychowywaniu nas Bóg zawsze kieruje się swoją mądrością i miłością.

Być blisko

Rozwiązanie problemu cierpienia w naszym ludzkim, jednostkowym wymiarze zaoferował nam Bóg w Synu swoim – Jezusie Chrystusie. Przez swą śmierć na krzyżu Jezus daje upadłemu człowiekowi możliwość powrotu do społeczności ze swym Ojcem Stworzycielem. Jeśli więc trwamy w tej społeczności, przyjąwszy wcześniej Bożą ofertę i nawróciwszy się, pomimo wszelkich trudów życia, jakie przychodzi nam znosić, pozostajemy szczęśliwi, gdyż ‚naszym szczęściem jest być blisko Boga‚ (Ps. 73,28). Czy nie powinniśmy zatem dziękować naszemu Panu zarówno za ‚dobre’, jak i ‚złe’ dni, widząc, że nasz współudział w cierpieniach Chrystusa jest warunkiem współudziału w Jego chwale? Warto przy tym pamiętać, że nawet te najbardziej dotkliwe z nich są niczym w porównaniu z chwałą, jaką Bóg przygotował swoim dzieciom w wieczności (Rz 8,17-18).

Józef Wołoszczuk

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz