Cudowna Boża łaska

Cudowna Boża łaska ta
Zbawiła z grzechów mnie
Zgubiony, nędzny byłem ja,
Lecz teraz cieszę się.Ta łaska wlała Boży strach
W kamienne serce me
I wtedy zobaczyłem w łzach
Żem na przepaści dnie.Lecz łaska podźwignęła mnie
I naprzód wiedzie wciąż,
Przez ciemne i burzliwe dnie
Tam, gdzie ojcowski dom.O Boże, dzięki, dzięki Ci,
Za cudną łaskę Twą
Do nóg Twych padam w kornej czci,
Niebiosa chwałą brzmią.

Tę pieśń zna każdy chrześcijanin, który jest świadomy swej grzeszności i niezbędności Bożej łaski do otrzymania zbawienia. Śpiewamy ją na nabożeństwach, zlotach młodzieżowych, grupach domowych i innych chrześcijańskich spotkaniach. To piękny hymn mówiący o tym, jak wiele zawdzięczamy Bożej łasce okazanej nam w Jezusie Chrystusie.

Hymnu tego z całą pewnością nie śpiewał Pelagiusz, brytyjski mnich żyjący na przełomie IV i V wieku, który za życia znany był ze sporej tuszy, spokojnego usposobienia i chłodnego opanowania, a którego dziś wszyscy pamiętają jako heretyka usiłującego udowodnić, iż człowiek może osiągnąć zbawienie własnymi siłami.

Uważał on, że “chrześcijaninem jest ten, kto jest nim nie w słowach, ale w czynach, kto naśladuje Chrystusa i idzie za Nim we wszystkim, kto jest święty, niewinny, bez skazy, kto postępuje nienagannie, w którego sercu nie ma złośliwości, ale tylko pobożność i dobroć, kto wstrzymuje się przed krzywdzeniem lub zranieniem kogokolwiek, ale spieszy z pomocą wszystkim… Chrześcijaninem jest ten, kto może zgodnie z prawdą powiedzieć: Nie skrzywdziłem nikogo, żyłem sprawiedliwie ze wszystkimi”.

Czyli ten, kto ze wszystkich swych sił i całą swoją wolą wypełnia Boże przykazania, który naśladuje Chrystusa, mimo że Chrystus nie jest jego Panem, który jest posłuszny Bogu radząc sobie bez Bożej pomocy, który w procesie uświęcenia polega wyłącznie na sobie.

Pierwszy grzech

Zdaniem Pelagiusza każda ludzka dusza jest tworzona bezpośrednio przez Boga i cieszy się taką samą wolnością, którą posiadał pierwszy Adam. Stąd każdy człowiek ma zdolność rozróżniania i podejmowania świadomego wyboru między złem a dobrem. Dlatego też każdy z nas odpowiada wyłącznie za swoje grzechy, a rodzaj ludzki nie nosi w sobie piętna grzechu pierworodnego – nie jest grzeszny w swej naturze.

Pelagiusz nauczał też, że pierwszy człowiek nie był ani święty, ani grzeszny, miał tylko absolutnie wolną wolę, dzięki której mógł wybierać między złem a dobrem. Zgrzeszył, ponieważ takiego dokonał wyboru, a jego upadek przyniósł szkodę wyłącznie jemu samemu. Konsekwencją, którą musiał ponieść było wygnanie z raju.

Tym oto sposobem grzech pierworodny nie ma wpływu na losy ludzkiej populacji. Zdaniem Pelagiusza Adam był istotą śmiertelną od samego początku stworzenia. Jego występek nie wpłynął w żaden sposób na ograniczenie jego doskonale wolnej woli, ani też woli jego potomków. W związku z tym rodzimy się bez piętna przestępstwa naszego przodka, i sami zarabiamy na własne konto. Jedynym przykrym skutkiem ubocznym grzechu naszego protoplasty, to choroby i starość, których doświadczamy, a których nie doświadczali pierwsi ludzie mieszkający w Edenie.

Niecny postępek Adama jest więc dla nas głównie ostrzeżeniem, przykładem złego wyboru, którego powinniśmy unikać. Nie mamy grzesznej natury, dlatego w swojej absolutnej wolności wybieramy między tym, co złe, a tym co dobre. Nasza wola jest wolna i doskonała, nie potrzebujemy Bożej łaski – radzimy sobie świetnie bez pomocy Stwórcy. W rzeczywistości, jak twierdzi Pelagiusz, człowiek nie ma tendencji do popełniania grzechu, i chociaż grzech się rozpowszechnił, to przyczyną tego stanu rzeczy jest niewłaściwe nauczanie, zły przykład i brzydki zwyczaj grzeszenia, którego nabraliśmy z czasem, a nie nasza grzeszna natura.

Po co nam łaska?

Jesteśmy idealni – nie potrzebujemy łaski. W zależności od tego, jak działamy, zasługujemy na nagrodę lub karę, ale sposób w jaki będziemy postępować zależy tylko i wyłącznie od nas. Owszem, naszym moralnym obowiązkiem jest posłuszeństwo Bogu i bycie świętymi, tak jak On jest święty, ale ów stan zawdzięczać mamy nie Temu, który uświęca, lecz własnym wysiłkom. “Człowiek, jeżeli chce, może zachowywać przykazania Boże bez grzeszenia” – twierdził Pelagiusz.

Uważał też, iż na świecie istnieją ludzie absolutnie bezgrzeszni. Jezus Chrystus nie był tu żadnym niezwykłym wyjątkiem, gdyż po ziemi chodzą podobne Jemu ludzkie ideały. Syn Boży w niczym nie okazał się szczególny. Jedyne, co Mu zawdzięczamy, to dobry przykład i piękna nauka, którą pozostawił. To straszne, ale podobno Jego ofiara nie przyniosła nam wcale nowego życia. Poza wartością edukacyjną śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa nie mają żadnego znaczenia. Jeśli tak jest, to rzeczywiście nie potrzebujemy Bożej łaski. Tym bardziej, że…

Łaska nie zmienia człowieka

Bóg nie daje człowiekowi łaski, aby ten mógł żyć święcie i cieszyć się Bożą bliskością, ponieważ jest to w jego zasięgu. “Bóg jest sprawiedliwy – pisze Pelagiusz – i nie potępi człowieka za to, co nie było w ludzkiej mocy”.

Zadaniem łaski jest ułatwienie człowiekowi wypełniania Bożych nakazów, jednakże nie w sposób cudowny, gdyż łaska nie jest niczym nadprzyrodzonym.

Łaska jest wolną wolą albo możnością nie popełniania grzechów, którą otrzymaliśmy od Boga w trakcie stworzenia. Łaska jest rozumowym poznaniem Bożego prawa, które poucza nas o tym, jak mamy święcie żyć. Łaską jest przykład i nauka Chrystusa.

Jedyny akt łaski, który jest szczególnym działaniem Boga, to odpuszczenie grzechów w czasie chrztu i pokuty. Bóg udziela jej wszystkim, bez względu na wyznanie i światopogląd. Jeśli więc przyjmiemy teologiczne poglądy Pelagiusza, będziemy musieli wyznać, że Platon był chrześcijaninem, a Mahatma Ghandi gra w niebie z aniołami w piłkę.

Niepotrzebny Bóg

Chrześcijaństwo, zgodnie z pelagiańską filozofią, miało stać się narzędziem poprawy społeczeństwa, jego ukulturalnienia i ucywilizowania. Chrześcijanie mieli dawać przykład poganom poprzez hojne jałmużny, obycie i wykształcenie, oraz wzorowe prowadzenie się. Tak się jednak nie stało ani za życia herezjarchy, ani jego uczniów, nie dzieje się też tak współcześnie – ponieważ chrześcijaństwo nie może być umniejszone do roli narzędzia w rękach polityków. Okradzione ze swego fundamentu, wiary w istotę zmartwychwstania, staje się tylko czczą filozofią, która jak każdy inny system reguł nie zmienia człowieka, tylko poucza go o tym, co należy zrobić, żeby osiągnąć wewnętrzną równowagę.

Budując swoją teologię Pelagiusz położył nacisk na wolną wolę człowieka, z którą musi się liczyć nawet jego Stwórca. Jeśli popatrzymy na Boga poprzez pryzmat pelagiański, Bóg okazuje się być mały i nieporadny. Zimny obserwator ludzkich poczynań.

Bóg Pelagiusza to surowy starzec, który stworzył człowieka, dał mu wolną wolę i przestał się wtrącać, ale uparcie rozlicza swoje stworzenia z każdego potknięcia. Tymczasem doskonały człowiek nie potrzebuje Boga, ponieważ i tak postawi na swoim. A za swoje postępowanie albo dostanie burę, albo pochwałę. Ten człowiek nie musi się modlić, ponieważ modlitwa nie ma żadnego wpływu na otaczającą go rzeczywistość.

Chrześcijanin, to człowiek bez skazy i zmazy, chodzący ideał, który zawsze i w każdej sytuacji poradzi sobie bez Boga.

Oszustwo zdemaskowane

Pelagianizm wypaczył obraz Boga i pozbawił grzeszników łaski, której tak bardzo potrzebują. Okradł chrześcijan z Chrystusa, Odkupiciela rodzaju ludzkiego, dając w zamian ułudę wolności i niezależności od Stwórcy. Okłamał wszystkich, którzy potrzebują łaski zbawienia.Tymczasem List do Rzymian wyraźnie mówi nam o tym, że każdy z nas jest grzesznikiem i że każdy z nas desperacko potrzebuje cudownej łaski Bożej do tego, aby otrzymać zbawienie. Grzech Adama przyniósł na ziemię śmierć, a śmierć Chrystusa dała życie wszystkim, którzy Mu zawierzyli. Z powodu grzechu pierwszego człowieka cierpi cały człowieczy ród, nosząc w sobie piętno nieposłuszeństwa swojego protoplasty. Jesteśmy grzeszni, nie potrafimy rozróżnić między złem a dobrem, nie jesteśmy w stanie czynić dobrze.

Na szczęście dla nas, jak pisze apostoł Paweł, istnieje dar łaski, gdyż chociaż “przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa. (…) Wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków”(Rz 5,15.16).

Bóg okazał nam łaskę zsyłając na ziemię swego umiłowanego Syna i ofiarowując Jego życie w zamian za nasze. Bóg okazał nam łaskę w tym, że Jezus Chrystus poniósł na krzyż nasze grzechy, a my możemy cieszyć się świętością, którą Ojciec obdarzył nas w Zbawicielu. Bóg okazał nam łaskę dając nam Ducha Świętego, który wiedzie nas ku dobremu.

Łaska Boża uzdalnia nas do czynienia dobrych rzeczy, uświęca i chroni przed popadaniem w grzech, w cudowny sposób leczy naszą niedoskonałość. Świętość jest nam dana z góry, nikt z nas nie potrafi jej zdobyć o własnych siłach. Bez cudownej Bożej łaski zginęlibyśmy marnie nie poznając Boga i nigdy nie osiągając zbawienia.

Jesteśmy wolni, jesteśmy doskonali, jesteśmy święci, ale tylko wtedy, kiedy poprzez łaskę Bóg obdarza nas tym wszystkim w Jezusie Chrystusie.

Agnieszka Gocłowska

Źródła:
Louis Berkhof, The History of Christian Doctrines, Baker Book House, Michigan 1995.
2. Eerle E. Cairns, Christianity Through the Centuries, Zondervan Publishing House, Michigan 1977.
3. Paul Johnson, Historia chrześcijaństwa, Wydawnictwo ATEXT, Gdańsk 1993.
4. John N.D. Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988.
5. Harvé Masson, Słownik herezji w Kościele katolickim, Wydawnictwo “Książnica”, Katowice 1993.
6. Jan Maria Szymusiak, Marek Starowieyski, Słownik wczesnochrześcijańskiego piśmiennictwa, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1971.

Podziel się tym artykułem

Dodaj komentarz